Ubierajmy się…
6 07 2007Od 1 września 2007 roku uczniowie szkół podstawowych i gimnazjum mają obowiązek noszenia „jednolitego stroju” potocznie zwanego mundurkiem.
Podstawa prawna:
USTAWA
z dnia 11 kwietnia 2007 r.
o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw
(Dz. U. z dnia 9 maja 2007 r.)
Art. 1. W ustawie z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572, z późn. zm.2) wprowadza się następujące zmiany:
po art. 64 dodaje się art. 64a w brzmieniu:
„Art. 64a.
1. Na terenie szkoły podstawowej i gimnazjum obowiązkowe jest noszenie przez uczniów jednolitego stroju.
2. Dyrektor szkoły ponadgimnazjalnej może, po zasięgnięciu opinii rady rodziców, wprowadzić obowiązek noszenia przez uczniów na terenie szkoły jednolitego stroju.
3. Wzór jednolitego stroju, o którym mowa w ust. 1 i 2, określa dyrektor szkoły w porozumieniu z radą rodziców.
4. Dyrektor szkoły podstawowej i gimnazjum oraz dyrektor szkoły ponadgimnazjalnej, w której wprowadzono obowiązek noszenia jednolitego stroju, może w porozumieniu z radą rodziców określić sytuacje, w których przebywanie ucznia na terenie szkoły nie wymaga noszenia przez niego jednolitego stroju ze względu na szczególną orga
nizację zajęć dydaktyczno-wychowawczych w określonym dniu lub dniach.
5. W szkołach określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 53 ust. 6 kompetencje rady rodziców, o których mowa w ust. 2-4, wykonuje rada pedagogiczna.”;
To tyle suchych faktów.
Pomysł wprowadzenia obowiązkowych mundurków szkolnych popieram nogami i rękami… lecz nie w obecnej formie.
Słowo „jednolity” jest bardzo ogólne. Nie chce być teraz posądzony o plagiat z racjonalisty.pl, gdzie o mundurkach szkolnych pisze Pani Milena Procko Suknia Dejaniry. Ja nie skupię się na analizie słów ustawy, bo i nie mam na to kompetencji, ale na bezsensowności ogólnych stwierdzeń ustawy i co z tego wynika – wzorów mundurków.
Jak zawsze przykład z życia ;)
Gimnazjum w Łaziskach Górnych. Mój kuzyn w wrześniu idzie do klasy czwartej. O mundurkach mówi moja ciotka, notabene nauczycielka historii w gimnazjum:
-„Mundurki w formie, jaka ma być w gimnazjum w Łaziskach wcale nie zniwelują podziałów majątkowych wśród dzieci. Bo co ma niwelować? Ten bezrękawnik, spod którego widać, co ma się ubrane na sobie? Lepszym rozwiązaniem byłyby mundurki, jakie ja nosiłam jak byłam uczennicą. Ustalone, co ma być ubrane, począwszy od spódnicy, skończywszy na bluzce.”
Zgadzam się w 100%. Mundurek w sensie obowiązkowego bezrękawnika jest pomysłem totalnie absurdalnym. Zastanawiam się, czemu ma służyć takie ubranie?
Rodzicie poniosą dodatkowe koszty, jeśli chodzi o ubiór dziecka: dotychczasowy strój + jeden (lub dwa) bezrękawniki, które trzeba kupić. Bezrękawnik ten będzie pełnił funkcję jedynie reprezentacyjną. Uczniowie poszczególnych szkół będą różnić się od siebie częścią garderoby.
Inną kwestią (popieraną przeze mnie) jest mundurek od stóp do głowy, z góry narzucony przez placówkę oświatową.
To jest dopiero oszczędność pieniędzy i ochrona biednych dzieci przed nawałą bogatych. Czyż nie?
Takie mundurki mogą się podobać lub nie. Nie obchodzi mnie to. Ważne, że dopiero w takiej formie spełniają swoją rolę, do której zostały powołane.
To od rodziców i grona pedagogicznego zależy, w jakim stroju ich pociechy będą chodzić do szkoły. Niestety, droższy „całkowity” mundurek na dłuższą metę okazuje się tańszy od jednoczęściowej „narzuty”. Także uczniowie po pewnym czasie oduczyliby duże zalety propozycji Tuudiego. Nie wierzę, że nikt z Was rano, przed wyjściem do szkoły nie ma dylematu, „w co tym razem się ubrać?„.




Najnowsze komentarze