Blog Tuudi.net

Śląsk oczami ślązaka
Wordpress Developer
  • Główna
  • O mnie
  • RSS / konto
  • Społeczność
  • Cytaty
  • Daj cynk!
  • Galeria
  • Działamy na rzecz bezpłatnego przejazdu A1 i A4 na Śląsku!

Polskie obozy pracy.

29 07 2007

Praca sezonowa dla niektórych jest sposobem na dorobienie do skromnego uczniowskiego czy studenckiego budżetu. W ostatnim czasie wiele słyszało się o „obozach pracy”. Kojarzone one raczej są z Śródziemnomorskimi krajami, takimi jak Włochy czy Hiszpania.
Mało kto wie, iż także w Polsce wykorzystuje się ludzi to katorżniczej pracy.

Bohaterką tego artykułu jest pewna dziewczyna z Mikołowa (autorka kilku tekstów na tej stronie).

Moja trzymiesięczna przygoda z Morzem i wymarzoną pracą skończyła się w dwa tygodnie. „Miejsce” pracy zamieniło się w pełnym tego słowa znaczeniu w obóz pracy. Pracowałam fizycznie przez 16 (!) godzin. Zabrali mi książeczkę sanepidowską i nie dali złamanego gorsza. Ukradłyśmy nasze książeczki uciekliśmy stamtąd, nasłaliśmy sanepid i Państwową Inspekcję Pracy. Jestem do tyłu o 200 złotych.

Przed wyjazdem oferowano mi złote góry: ciepłą posadę w ośrodku wypoczynkowym Amberia w dąbkach. Praca na barze, 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu, 1300 zł za miesiąc z wyżywieniem i noclegiem zagwarantowanym na miejscu. Dostałam tę „pracę” notabene poprzez znajomego trenera piłki ręcznej Andrzeja R., który jest bratem właścicielki ośrodka (Barbara R. ). Inni znaleźli oferty w prasie i w Internecie.
Mój znajomy pojechał tam tydzień przede mną. Była już tam bratanica szefowej – Karolina, która pracowała na recepcji.
Mieszkałam w drewnianym domku. Spałam na podłodze, na materacu, w pokoju bez kuchni i łazienki. Na dole była recepcja, niby czynna od 10 do 18. W praktyce jednak klienci budzili mnie nierzadko o 4 rano, waląc pięściami w szyby domagając się wypisania lub zakwaterowania. Jakoby recepcja była czynna całą dobę.

Znajomy miał być konserwatorem.

W hipotetycznym zakresie jego obowiązków były drobne prace np. koszenie trawy, pomoc w rozbiciu namiotów, odprowadzanie gości po polu campingowym etc. W praktyce robił wszystko, od budowy drewnianych domów, przez klejenie dachów, kładzenie dachówek, przez przetykanie brodzików, ubikacji, usuwania gniazd szerszeni, mrówek, polowania na żmije, skręcania mebli. Ogólnie wszystkiego, co znalazło się do naprawy w tym dużym ośrodku. Wymaniał także instalacje z prądem…

Przez tydzień był tam on, Karolina i niejaka Agnieszka…
Agnieszka, 21 lat, w 6 miesiącu ciąży. Nad wyraz naiwna. Sprzątała wszystkie domki. Będąc w ciąży pracowała z detergentami, nosiła, schylała się i odwalała całą brudną robotę (jak by nie patrzeć, dla co najmniej 5 osób) miała oferowane takie same stawki jak my, jednak pracowała o tydzień dłużej niż mój znajomy, nie miała umowy, wyżywienia ani książeczki sanepidowskiej.

Agnieszka pracowała po 12 godzin, niby na tej stawce, co my. Gdy upomniała się o wypłatę, to dali jej 400 zł i powiedzieli, że pracowała na pół etatu i więcej nie dostanie….
Rozpłakała się. Oni powiedzieli, że dadzą jej jeszcze 100 zł jako bonus. Zagroziła, ze się spakuje i wyjedzie pierwszym rannym pociągiem. Szefowa słodko uśmiechnęła się i powiedziała, ze nikt jej nie mówił, ze pracuje na pól etatu i ze dorzuca jej jeszcze te 300 zł do podstawowej płacy, tak, że wyjdzie jej 800 zł. Zgodziła się.

Po tygodniu pobytu mojego znajomego, przyjechałam ja i Zuza, do pracy w barze. Miałyśmy sprzedawać zapiekanki i lać piwo. Dzień po nas przyjechała jeszcze jedna Agnieszka (studentka 4 roku prawa, chwała Bogu jej za to) również jej powiedzieli, że będzie robić na barze.

W praktyce bar nie istniał.

Był to przeżytek, przypominający knajpę z czasów głębokiego PRLu, bez wody, prądu, kanalizacji. Z kuchnią, posiadającą sprzęt sprzed 40 lat bez instalacji gazowej.
Przyjechałyśmy do pracy w barze a robiłyśmy wszystko to, co robił Przemek. Od koszenia trawy, przez klejenie dachów etc.
Nie mieliśmy wyżywienia (było przez 2 dni), po czym szef stwierdził, ze mu się nie opłaca, i ze mamy gotować sobie w kuchni. Na pytanie – „na czym?”, „w czym?”, „gdzie?” „za co?” – szef wzruszał ramionami.

Dzień w dzień, od mojego przyjazdu kłóciliśmy się o umowę, stawkę za godzinę i nadgodziny i wyżywienie. Wiecznie nas unikali, wzruszali ramionami albo mówili, ze stawka za miesiąc (*5 dni w tygodniu, 8 godz. dziennie = 40 godz. tygodniowo) to 800 zł. My robiliśmy po 16 godz. dziennie przez 7 dni w tygodniu, wiec w tydzień nabiłam 97 nadgodzin. Szef rzekł, że nie da nam stawki za nadgodzinę, bo będzie oceniał naszą efektywność pracy (dziś mam zły humor – nie zapłacę ci).

Pomogli nam rodzice Agnieszki,

którzy przesłali nam kopie umów i tych wszystkich papierów, które pracodawca powinien z nami podpisać, a czego nie zrobił. Pracodawca ma tydzień na podpisanie umowy z pracownikiem, inaczej pracownik ma prawo wezwać inspektorat pracy. Gdy dojdzie do sprawdzenia pracodawcy, ustawa chroni pracownika, który pracuje na czarno.
W końcu wywalczyliśmy podpisanie umowy (przekładali to 3 dni) na poniedziałek rano. W ów poniedziałek rano nas wyrzucili…
Stwierdzili, ze nie mamy z nimi umowy, w ogóle u nich nie pracowaliśmy, nie należy nam się wyplata. Zagroziliśmy inspektoratem pracy, to zagrozili nam duńskimi adwokatami (posądzenie o wymuszenie). Zadzwoniliśmy na policje, oni wyjechali z Dąbek. W momencie mojego powrotu do domu, nikt z szefostwa nie był w ośrodku.

Żeby było śmieszniej, niezależni stróżowie, którzy pracowali dla firmy, którą zatrudniał szef, mówili nam, ze mamy uciekać, bo przed nami była ekipa – i ich wyrzucili, rok temu było tak samo, co 2 tygodnie inna ekipa do odwalanie brudnej roboty. Wczasowicze mówili identycznie.
Co ciekawe, w momencie, gdy wyjeżdżaliśmy stamtąd, pod naszymi drzwiami czekała nowa szóstka ludzi na nasze miejsce. To było z góry zaplanowane!

http://www.amberia-dabki.pl/

To jest oficjalna strona tych państwa. Nie potwierdzam NICZEGO, co tam się znajduje.

Od Tuudiego:

Spisałem i przerobiłem wypowiedz Kingi.

Na szczęście Duńskie prawo mnie nie obowiązuje. Polskiego sądu się nie obawiam. Niech ta historia będzie dla Was przestrogą, aby uważnie wybierać oferty pracy. Nawet taki „pewniak” jak przedstawiony powyżej może okazać się pułapką. W myśl przysłowia: „jak bym wiedział, że się przewrócę – usiądę”, do środka oferty nie wejdziemy.



    Podobne wpisy:

  • Praca sezonowa
  • Zawodówka biednych.
  • Japońskie sanatoria.
  • Raz jeszcze.

« Ubierajmy się… Praca sezonowa »

Opcje

  • trackback Trackback

Info

  • Data : 29 lipca 2007
  • Kategorie : Ciekawostki, Praca

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Komentarze NIE SĄ moderowane. Jeżeli dodany przez Ciebie komentarz nie pojawił się - poczekaj. Przypuszczalnie wtyczka antyspamowa zakwalifikowała go jako spam. Przepraszam za pojawiające (czasami) się uniedogodnienia.


Proszę o głosy :)


  • Wysyłamy SMS pod nr 7155 o treści DOROKU.124
  • Szczegóły na stronie.

Sonda:

Czy potrafisz pisać po śląsku?

View Results

Loading ... Loading ...

Cytat:

Ze względu na funkcje etnolektyczne powinien on [śląski] być uznany, za osobny język. — Norman Davies

Najnowsze wpisy

  • Weekend majowy
  • Miłość w Königshütte – spektakl [oraz konkurs]
  • Potrzebuję Twojej pomocy! Wybierz najlepszy wpis 2011 roku.
  • Gryfnie pyto – knefel i łostuda

Kategorie

FaceBook

Piszę o…

autonomia bezrobocie blog Blog roku. cytat Demokracja Edukacja Ekologia ekonomia emerytura Gazeta Wyborcza globanle ocieplenie Górny Śląsk Historia Katowice konkurs kultura Liberalizm marsz autonomii narodowość śląska PiS podatek Polityka Polska pomoc Praca Prawo Prezydent raś ruch autonomii śląska rząd Sejm Socjalizm Spis Powszechny Tuudi Unia Europejska Uniwersytet Uniwersytet Śląski Wolność wybory zdjęcia Śląsk Ślůnsko godka Święta życzenia

Różne

  • Eko Żywioły
  • Jurciopan
  • Miasto Książek
  • Serwis zwolenników wolnego rynku
  • TomaszLoska.com
  • wakacje last minute

Śląsk

  • Blog Ozi’ego
  • Górny Śląsk – Tak wiele w jednym miejscu
  • Historia Śląska
  • KATOWICE tu i teraz
  • Odkrywając Śląsk
  • Silesian Skyline
  • Śląski Sklep Internetowy

Wyszukiwarka

Wpisz szukana frazę:

Archiwum

Najnowsze komentarze

  • Ozi o Głosujemy na Tuudi.net w konkursie Dziennikarz Obywatelski 2011 Roku
  • Gelynder Blues o Miłość w Königshütte – spektakl [oraz konkurs]
  • Gelynder Blues o Miłość w Königshütte – spektakl [oraz konkurs]
  • księgowy o Budowa dworca PKP w Katowicach.
  • kaska o Weekend majowy

Top Komentatorów:

  • Sentymentalna (16)
  • nie dla głodu i ... (9)
  • Po ślůnsku (7)
  • AvantaR (6)
  • tragizm (6)
  • antyRAŚ (5)
  • Gelynder Blues (5)
  • luxexsilesia (5)
  • Juras (4)
  • Ozi (4)
  • glewitz (3)
  • Kaśka (3)
  • Benek (2)
  • BożaBanitka (2)
  • Inna (2)
  • Joel (2)
  • Maras (2)
  • Ni dlo głodnej g... (2)
  • autonomia to bezsens (1)
  • BożaBonitka (1)

:)




Tuudi 2006-2012. powered by Wordpress Google PageRank Checker Kanał RSS