Pozostać w Kościele ?
1 08 2007W czwartek rozmawiałem z dziewczyną na temat Jej (jak to określiła) wystąpienia z Kościoła Katolickiego. W skrócie można opowiedzieć, iż raziła Ją niekompetencja kapłanów, hierarchizacja, obłuda. Przestała chodzić do kościoła, przestała wierzyć w Kościół, ale nie w Boga.
O ile ten krok, na początku wydawał mi się odważny, po pewnym czasie doszedłem do wniosku, iż jest on całkowicie bez sensu.
Nie chciałbym przytaczać tutaj całej rozmowy, ale pytania (zdania) i moje odpowiedzi. Oczywiście w trochę zmienionej formie, rozmowę prowadzi się inaczej niż pisze artykuł.
Nie jestem teologiem. Swoja wypowiedzi oparłem o swoje doświadczenie, książkę “Credo” H. Kunga, (z której fragmenty przytaczałem poniżej), oraz częściowo o Wikipedię :) Z rozmowy wyrwałem (nie z kontekstu) najbardziej ciekawe stwierdzenie, komentując je.
Kolejny tekst związany z Kościołem? Chyba tak, nie mam pomysłu na inny chętnie napisze o tym, co chcielibyście poczytać…
Nie wierzę w grzeszny Kościół. To grzeszni ludzi tworzą ta instytucję. Dlatego w wyznaniu wiary [(..)Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół - przypominam] jest ewidentny paradoks.
Oczywiście masz prawo. Wierzysz, w co chcesz i jak chcesz. Zauważ tylko, że “święty Kościół” nie opiera się na świętych członkach, tylko na uświęceniu go przez Boga. Już w Starym i Nowym Testamencie “święty” oznacza wybrany przez Boga, dla Boga. Nie można wprowadzać wyświechtanych rozróżnień pomiędzy świętym Kościołem, a grzesznymi członkami. Fakt, Kościół jest Kościołem złożonym z grzeszników, wiec Kościołem grzesznym. Lecz świętość Kościoła nie opiera się na jego członkach !
Druga sprawa. Mało osób wie, iż zgodnie z Credo, nie musimy wierzyć w Kościół, tylko Kościołowi. W przeciwnym wypadku Kościół byłby stawiany na równi z Bogiem, co jest nie do pomyślenia. Kościół jest miejscem, w którym działa Duch Święty przez Jezusa Chrystusa. .
Warto także zaznaczyć, iż Hipolit Rzymski w około 215 roku (a więc wcześniej od Apostolicum) w Tradycji Apostolskiej napisał: “czy wierzysz również w Ducha Świętego w Świętym Kościele dla Zmartwychwstania ciała?”.
Podsumowując, wiara w Kościół moim zdaniem nie jest istotnie do zbawienia potrzebna. O ile samo trwanie w Kościele także, aczkolwiek o tym napisze później. Także wiara w Kościół nie jest istotą wiary Kościoła Katolickiego…
Odejście z KK, jest oznaką odwagi, mało, kto zdobędzie się na taki krok..
Z jednym muszę się zgodzić “mało kto zdobędzie się na taki krok“. Nie jest czymś szczególnie śmiałym napisać, że w ostatnim czasie Chrześcijaństwo przeżywa głęboki kryzys. Szczególnie krytykowany jest Katolicyzm, na którego Media nie szczędzą słów.
Bestsellerami są na świecie książki ateistów. Przykładem jest “Bóg urojony” Richarda Dawkinsa.
Nieludzkie prawo celibatu, przepych, hierarchizacja odpychają ludzi od kościoła.
Bez względu jak wiele mam zrozumienia dla przyczyn, które skłaniają poszczególnych ludzi do opuszczenia Kościoła i funkcji w nim sprawowanej, sam nigdy nie zdobędę się na taki krok. Staram się akceptować Wspólnotę Wierzących mino wszystkich słabości i niedociągnięć..
Trzeba się zapytać: “jak bardzo jestem związany z KK, aby go teraz opuszczać?“.
Skok do wody z łodzi zwanej Kościołem byłby dla mnie oznaką kapitulacji i poddania. Zostałem w niej podczas lepszej pogody. Dlaczego teraz miałbym opuszczać swoich braci w wierze podczas zawieruchy? Zamiast zastanawiać się, co złego robił dla Ciebie kościół, lepiej pomyśleć, co TY możesz zrobić dla Kościoła? Do którego muru możesz wstawić swoją cegiełkę, aby stawał się mocniejszy podczas obecnej nawałnicy?
Nie potrafię zaakceptować hierarchii..
Co dla niektórych ludzi wydaje się niezrozumiałe, dla Kościoła hierarchia jest wręcz zbawienna. Pomyślmy, co by się stało, jakby np. prawdy wiary były poddawane pod publiczną dyskusję, lub co gorsza głosowanie ?
O ile Kościoła nie należy utożsamiać z “hierarchią” a raczej z “diakonią”, obecnemu systemowi bliżej do tego określenia pierwszego. Zasadniczo wobec władzy w Kościele nie można mieć sprzeciwu, o tyle władza nie powinna być równoznaczna z panowaniem.
Na szczęście, mimo obecnego spadku autorytetu księży czy biskupów istnieją osoby, dla których słowo “dominacja” jest obce, a starają się dać jak najwięcej od siebie, nie stawiając własnego “ja” na miejscu pierwszym.
To by było na tyle punktów krytyki KK z którymi nie potrafię się zgodzić. Oczywiście swojego podejścia do spraw KK nie zmieniam. Także tutaj udowadniam, że populizm nie popłaca.
Jak zbiorę w sobie siły, skomentuję tym razem te zdania “za” KK, z którymi się nie zgadzam.
Kategorie : Katolicyzm


