Zdradzona Ela.
25 12 2007Piję sobie parzoną herbatkę i zajadam krakersy. W tym momencie wpada Ela, omal nie wyważyła drzwi z zawiasów, wbiega do pokoju i mówi (?):
- Tuudi, wy faceci to jesteście świnie. Japierdykam, jak można tak ograniczonym…
- Cześć Ela. Masz jakiś problem? ;)
- Taaaak, mam duży cholera problem. Wiesz co, co, cccco oooon… Daj mi chusteczkę…
-Trzymaj, trochę używana, ale czysta w miarę.
- Dawaj. Wiesz co ON mi zrobił? A tak go kochałam…
- Rzucił Cie?
- Nieeeee, gorzej. Zdradził!!! Jak on mógł? Przecież byliśmy tacy szczęśliwi. Wierzyć mi się w to nie chce.
- Chcesz herbaty?
- Nie. Wiesz, ja już idę. Dzięki. Si ja.
- Si ju.
Eli nigdy zrozumieć nie potrafiłem. Jej rozumowanie i postrzeganie rzeczywistości jest za skomplikowane jak dla mnie. Niestety, 16 nieudanych związków w ciągu jednego roku, odbiło się wielkim piętnem na jej psychice. Każdy nowo napotkany facet, w jej oczach staje się zwierzyna łowną. Na szczęście, ja pozostałem ‘Tuudim pijącym herbatę’.
Wczoraj doszły mnie pogłoski, że Mariusz (który ją zdradził), przeszedł w zapomnienie. Teraz, jej jedyna, prawdziwa miłością aż po sam grób, jest Tomek, spotkany na stoisku z serami w Tesco. Są razem od soboty ;)
Wiele, razy rozmawiałem z Ela na temat zdrady: ‘Jak to jest, kiedy pieprzy się z innym, myśląc o swoim obecnym?’ Podobno, nad wyraz ją to podnieca, więc nagminnie zdradza swoich facetów. Zawsze stosowała się do mojej rady: ‘Nie warto się przyznawać do niewierności‘, troszkę tylko naginając moje słowa… Tym samym tuszując wyrzuty sumienia, które de facto były już coraz mniejsze. W nawróceniu Eli może pomóc już chyba tylko objawienie się samego Boga…
* * * * *
Pytając się Was: ‘Czy chciałbyś/chciałabyś wiedzieć o zdradzie swojego partnera?‘ 90 % odpowie TAK. Natomiast: ‘Czy powiedziałbyś / powiedziałabyś o zdradzie‘ 89 % odpowie ‘to zależy‘. Prawidłowa odpowiedz logicznie myślących ludzi, przy pytaniu numer jeden oraz numer dwa, powinna brzmieć odpowiednio: NIE, NIE. (Przy założeniu, że zdrada była jednorazowa) .
(Założenie to jest obecne także w dalszej części.)
O Eli i jej fantazjach pisać nie będę, bo nie warto. Skupmy się na tak zwanym pojęciu ‘jednorazowej zdrady’. Oczywiście, na samym początku założyć trzeba, iż niewierność w jakiejkolwiek postaci nie popłaca i nie usprawiedliwia. Aczkolwiek:
1. ‘Nie warto się przyznawać do niewierności‘.
Oraz każdy trzeźwo myślący człowiek poprze jeszcze jedno stwierdzenie:
2. ‘ Przyznanie się do zdrady, świadczy o słabości psychicznej.‘
Zacznę od końca, a początek sam się wyłoni…
Człowiek, który przyznaje się do zdrady jest słaby psychicznie, bo chce zrzucić z siebie jarzmo które ciąży na nim i nie daje spokoju. Logiczną kontynuacją jest myślenie: ‘ jak kocha to zostanie’. Jest to bezsens, bo w momencie powiedzenia prawdy ,cały ciężar spada na osobę zdradzoną. I tylko tą osobę! Niewierny(a), czuje ulgę, a druga osoba wstręt. Role się tak jakby zamieniaja. Pokrzywdzony staje się ofiarą. Powód – oprawcą.
Ową ‘miłość’ kończy nie stwierdzenie ‘odchodzę Ciebie bo mnie zdradziłeś‘, tylko ‘zdradziłem cie‘. Czy nie watro zachować dla siebie faktu jednego występku? Jednym zdaniem, można zburzyć wszystko, nawet to co się budowało przez kilkanaście lat.
Tak więc, (patrząc z mojej perspektywy – faceta), przyznanie się do zdrady, nie jest oznaka męstwa, ale tchórzostwa. Proponuję każdej kobiecie, która usłyszy przeprosiny nielojalnego faceta, wypieprzyć go w cholerę. Nie z powodu zdrady, ale właśnie tchórzostwa i braku odwagi.
Idę jeść makówki, bo zgłodniałem. Pozdrawiam zdradzonych ;-)




Tuudik, skąd Ty Elę wytrzasnąłeś? :P
co do zdrady, to CHYBA się z Tobą zgadzam :P
a już na pewno, z tym zrzucaniem z siebie odpowiedzialności.
poza tym, jeśli ja nie chcę mówić o zdradzie, to jak mogę wymagać tego od partnera??