Do szeregu wstąp !

29 02 2008

Już raz pisałem o wyższości wojska zawodowego nad wojskiem poborowym, wywiązała się wtedy dyskusja na trochę inny temat. Teraz myślę iż będzie inaczej ;)

Na początek o absurdach biurokracji.
Czytać (i pisać) ze zrozumieniem uczą już w podstawówce. Najwyraźniej członkowie Powiatowej Komisji Lekarskiej mają problem z tak podstawowymi sprawami.

http://i41.tinypic.com/2604dir.jpg

Z ów dokumentu który dostałem do domu jasno wynika, że powinienem zabrać ze sobą:
- zdjęcie 3×4
- zaświadczenie ze szkoły o pobieraniu nauki (na upartego legitymacja szkolna jest także takim dokumentem) lub świadectwo z gimnazjum oraz świadectwo ukończenia klasy II (w moim przypadku), poświadczające mój poziom wykształcenia. Proste.

Czytaj dalej »



Kim jest Ela ?

20 02 2008

{Evel} napisała: czy ów Ela, o której obija mi sie o uszy już po raz kolejny, wie, że jest tak sławna na Twojej stronie?

W innym zaś miejscu, ktoś zadał pytanie, czy Ela w ogóle istnieje ?

Odpowiem słowami samej Eli:

“Jestem tak samo prawdziwa jak myszka którą trzymasz teraz w ręce. Czasem chciałabym być tylko wytworem wyobraźni Tuudiego, ale tak niestety nie jest. Fakty przedstawione na stronie są w większości prawdziwe, czasem tylko ubarwione. Ktoś się zapyta, ja odpowiem – tak, jestem pojebana. Chyba w ten pozytywny sposób, ale nie potrafię sama siebie oceniać. Jedyne co mogę Wam o sobie powiedzieć, że nazywam się Asia, czasem Joanna. Imienia swojego nie lubię, więc TU jestem Elą. “

Niefortunnie muszę się zgodzić z Elą, jak również potwierdzić jej tezę, że jest pojebana. Przed bluzgą z jej strony ratuje mnie fakt, iż takie określenie jest poniekąd dla Eli jak komplement. Jej system wartości jest troszkę przekrzywiony o 128 stopni, i rzeczy w większości ogólnie postrzegane jako pożyteczne bądź pożądane, w oczach Eli nie maja żadnej wartości.

Przykładem tutaj może być edukacja. Cytuję:

“Nie przykładam najmniejszej wagi do mojego wykształcenia. Owszem, kończę szkołę średnią, ale tylko dlatego, by nie czuć się odtrącona przez resztę społeczeństwa, jako osoba niewykształcona. Prawdziwe wykształcenie moim zdaniem, jest to opanowanie do perfekcji rzeczy, którą lubię robić i którą zamierzam zajmować się w przyszłości. Do tego potrzebne mi są podstawowe umiejętności czytania, pisania i liczenia (które nabyłam już w Gimnazjum i na tym etapie mogę zaprzestać dalszej edukacji). Ogólną wiedzę, bądź jak inni to nazywają inteligencję interpersonalną zdobyłam nie w szkole, która uczy mnie zbytecznych rzeczy, ale poprzez czytanie książek. Mimo, iż w szkole mam większość ocen dopuszczających bądź dostatecznych i uchodzę za osobę raczej kiepską w nauce, ogólną widzę o świecie mam ponadprzeciętną.
Myślę, że nie dzięki edukacji, ale inteligencji dojdę do czegoś w życiu. I to ja będę szefową, i ja będę wymagała od otaczających mnie ludzi wykształcenia.”

Mimo, iż ogólnie teoria o edukacji ma raczej wątłe podstawy, aczkolwiek coś w niej jest, co daje do myślenia. Szczerze mówiąc, to zdziwiłem się, że Elę stać na tak rozbudowana wypowiedz. Większość naszych konwersacji dotyczących edukacji kończyła się stwierdzeniem : “Jebaj się Tuudi i idź do książek, to ci dobrze zrobi“. Ogólnie Ela jest dość powściągliwa w określaniu swojej przynależności do wszelakich ideologii czy poglądów…

Ale …

… ciąg dalszy rozważań Eli już niebawem ;)



Walentynki według Eli

13 02 2008

- czerwona czy różowa ?
- co?
- czerwona czy różowa?
- czerwona… ?
- ehhh, nie będzie pasować, ale bardziej podniecająca jest.
- ekhm ?
- gumka do włosów Tuudi, gumka.
- po tobie spodziewałbym się innej gumki, ale cóż. Po co ci to?
- kolorystycznie musi pasować z moją różową kamizelką i no z czerwonymi spodniami, czekaj, fotkę ci pośle…
- dyć…

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego Ela w Walentynki ubiera ten swój różowy kubraczek, w którym niewątpliwie wyróżnia się z tłumu innych zakochanych, aczkolwiek wygląda jak idiotka. Podobno, jej nowy (jeszcze nie) chłopak nie ma nic przeciwko. Jednak osobiście jestem przekonany, iż po prostu boi się wyrazić swoje zdanie. Michał, bo tak brzmi jego imię, jest małej postury (“dopiero co zaczyna dorastać” – tłumaczyła mi Ela – “dlatego taki mały“). Trochę późne dorastanie, jak na 19 lat. Ale zostawmy go.

Zastanawiałem się z którym facetem Ela spędzi Święto Zakochanych. Kiedyś wspomniała, że ‘ co jak co, ale Walentynki to muszę zapamiętać przez cały rok, aż do lutego następnego roku‘. Dlatego sądziłem, iż na 14 lutego wymyśli coś specjalnego…

- to co robisz w Walentynki ?- zagadałem
- to co zawsze, usmażę popcorn, otworzę kompot z piwnicy (prawdopodobnie truskawkowy) i popatrzymy z Michałem na jakiś film. Chyba komedię, chociaż ja wole horrory, z resztą, sama nie wiem. Michaś się boi na horrorach i wtula się we mnie…
- to chyba dobrze ?
- z założenia, ale później jest niewygodnie i muszę go pocieszać.
- no tak.

Podziwiam Ele za nietuzinkowe sposoby spędzania wolnych chwil. Swego czasu na pierwszej randce (nie pamiętam już z kim), była na rybach w Bujakowie. Pojechali tam na… motorowerze. Ela chwaliła sobie tego typu wyjazd, miała obiad na cały tydzień. W końcu ryba się zbrzydła, to też więcej się z ów adoratorem nie spotkała.
Kiedy indziej znowu, Ela pojechała z koleżanką po chleb do Tychów. (20 kilometrów około), bo nudziło im się w sobotni poranek.


# # # # #

Lubię Walentynki z powodu ludzi takich jak Ela. Są zafascynowani już tydzień przed. Co mają ubrać, co kupić, jak pachnieć? Ela przeżywa to na swój sposób, trochę mniej uczuciowy, bardziej schematyczny.
Lubię patrzeć na zakochanych, lubię te serduszka w supermarkecie, trochę ich za dużo, ale nic nie poradzę… To jedyny dzień w którym lubię tę ‘czerwona komercję’.
Nawet sam posłałem parę komercyjnych kratek ;)