Walentynki według Eli
13 02 2008- czerwona czy różowa ?
- co?
- czerwona czy różowa?
- czerwona… ?
- ehhh, nie będzie pasować, ale bardziej podniecająca jest.
- ekhm ?
- gumka do włosów Tuudi, gumka.
- po tobie spodziewałbym się innej gumki, ale cóż. Po co ci to?
- kolorystycznie musi pasować z moją różową kamizelką i no z czerwonymi spodniami, czekaj, fotkę ci pośle…
- dyć…
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego Ela w Walentynki ubiera ten swój różowy kubraczek, w którym niewątpliwie wyróżnia się z tłumu innych zakochanych, aczkolwiek wygląda jak idiotka. Podobno, jej nowy (jeszcze nie) chłopak nie ma nic przeciwko. Jednak osobiście jestem przekonany, iż po prostu boi się wyrazić swoje zdanie. Michał, bo tak brzmi jego imię, jest małej postury („dopiero co zaczyna dorastać” – tłumaczyła mi Ela – „dlatego taki mały„). Trochę późne dorastanie, jak na 19 lat. Ale zostawmy go.
Zastanawiałem się z którym facetem Ela spędzi Święto Zakochanych. Kiedyś wspomniała, że ‘ co jak co, ale Walentynki to muszę zapamiętać przez cały rok, aż do lutego następnego roku‘. Dlatego sądziłem, iż na 14 lutego wymyśli coś specjalnego…
- to co robisz w Walentynki ?- zagadałem
- to co zawsze, usmażę popcorn, otworzę kompot z piwnicy (prawdopodobnie truskawkowy) i popatrzymy z Michałem na jakiś film. Chyba komedię, chociaż ja wole horrory, z resztą, sama nie wiem. Michaś się boi na horrorach i wtula się we mnie…
- to chyba dobrze ?
- z założenia, ale później jest niewygodnie i muszę go pocieszać.
- no tak.
Podziwiam Ele za nietuzinkowe sposoby spędzania wolnych chwil. Swego czasu na pierwszej randce (nie pamiętam już z kim), była na rybach w Bujakowie. Pojechali tam na… motorowerze. Ela chwaliła sobie tego typu wyjazd, miała obiad na cały tydzień. W końcu ryba się zbrzydła, to też więcej się z ów adoratorem nie spotkała.
Kiedy indziej znowu, Ela pojechała z koleżanką po chleb do Tychów. (20 kilometrów około), bo nudziło im się w sobotni poranek.
# # # # #
Lubię Walentynki z powodu ludzi takich jak Ela. Są zafascynowani już tydzień przed. Co mają ubrać, co kupić, jak pachnieć? Ela przeżywa to na swój sposób, trochę mniej uczuciowy, bardziej schematyczny.
Lubię patrzeć na zakochanych, lubię te serduszka w supermarkecie, trochę ich za dużo, ale nic nie poradzę… To jedyny dzień w którym lubię tę ‘czerwona komercję’.
Nawet sam posłałem parę komercyjnych kratek ;)




Najnowsze komentarze