Nasze prawo !(?)

24 07 2008

Wraz z nowym Rzecznikiem Praw Dziecka, państwo stara się nam odebrać jedno z fundamentalnych praw – prawo do wychowania dziecka, w taki sposób, jaki jest dla nas najlepszy.

http://tnij.org/nowyrpd

“Nowy rzecznik uważa, że prawa dziecka są typem praw człowieka; są prawami naturalnymi wynikającymi z osobowej godności, a państwo jest ich głównym gwarantem.
(..)
W sposób zdecydowany wypowiadam się przeciwko wszelkim formom przemocy, w tym również przeciwko klapsowi. Będę promował zmiany mające na celu wyeliminowanie przemocy z polskiej praktyki wychowawczej i życia rodzinnego
.”

W tych wypowiedziach można zauważyć dwa oczywiste paradoksy:

W sposób zdecydowany wypowiadam się przeciwko wszelkim formom przemocy, w tym również przeciwko klapsowi.

Z wypowiedzi jednoznacznie wynika, że zdaniem pana Marka Michalaka klaps jest formą przemocy. Aby zdefiniować przemoc warto posłużyć się wikipedią:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Przemoc

Przemoc fizyczna to wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby bez jej przyzwolenia przy użyciu siły fizycznej.
Przemoc fizyczną stosuje się np. czasami przy zgwałceniu, eksmisji z mieszkania, tymczasowym aresztowaniu, zastosowaniu kary pozbawienia wolności.

Dokładnie. Czy można porównywać “przemoc klapsa”, do przemocy zastosowanej podczas aresztowania, czy próby gwałtu? Jeśli zdaniem Pana Rzecznika przemoc przemocy jest równa – gratuluje konkluzji. Czy filmy gdzie rodzic klapsuje dziecko są filmami z scenami przemocy? Czy jednak są to filmy pełne okrucieństwa, morderstw, krwi… ?

O opinie poprosiłem dwie znajome. Wszak kobiety – przyszłe panie pedagog, psycholog znają się na temacie lepiej ode mnie.

- Magda, studentka pierwszego roku pedagogiki:
Moim zdaniem, klaps od osoby, która jest dla dziecka autorytetem(mama, tata) jest w pełni uzasadniony. Nie zawsze siły perswazji słownej dają wymierne rezultaty. Klaps na opamiętanie – jak najbardziej tak.”

- Ola, studentka trzeciego roku psychologii:
Mimo mody na bezstresowe wychowywanie dzieci, jestem zdania, że pewna doza ‘fizycznego stresu’ działa na dzieci mobilizująco. Nie można łączyć przemocy w rodzinie z rodzicielskim wychowaniem za pomocą klapsów. Mimo zapewnień wielu polityków, jestem przekonana, że przemoc fizyczna nie rodzi się z klapsa, ale z alkoholizmu, bezrobocia czy innych patologii społecznych. Kochająca matka lub ojciec, po 3 klapsach na pewno nie zacznie katować swoich dzieci. A to właśnie katownie jest przemocą – NIE KLAPS“.

Prawdą oczywistą jest, że klaps nie jest formą przemocy. Zawsze tak było…
Czy ktoś z Was czytelnicy, w latach dzieciństwa nigdy nie dostał “w dupę” od swoich rodziców? Może bolało, ale skutkowało.

Paradoks drugi.

Świat (przyrody? zwierząt? istnień?) rządzi się swoimi prawami, jedni nazywają to prawami naturalnymi, inni planem bożym czy temu podobnym. Od zawsze, to rodzina wychowywała dzieci, to w dużej mierze od rodziców zależało jakim człowiekiem stanie dziecko. Owe (dajmy na to) prawo naturalne okazało się skuteczne, jeśli dotychczas nie pozabijaliśmy się. Klapsy obecne od najstarszych lat spełniły swoją rolę i wychowywały setki pokoleń dzieci. Natura wykształciła własne instynkty wychowawcze.

Właśnie teraz, państwo (urzędnik) chce za nas wychowywać dzieci. Pokazywać nam, co jest dobre, co jest złe. Mimo, zapewnień o intencjach wzmocnienia rodziny, państwo ją osłabia, poprzez pokazywanie ścieżki jaką mamy iść, poprzez stanowienie absurdalnych praw, które stawiają na równi klaps z katowaniem dzieci. Skrajnie socjalistyczne wpływy Unii Europejskiej coraz bardziej odczuwamy na własnej skórze. Warto zastanowić się, czy wszystko co ‘zachodnie’ jest dobre? W ‘zacofanym’ średniowieczu czy totalitarnych Niemczech żaden król, dyktator, władca nie wtrącał się w to jak wychowujemy dzieci. Obawiał się, że lud wystąpi przeciwko jemu…



Niue

20 07 2008

Jedno z najmniejszych państw świata z populacją zaledwie 1400 obywateli chce wprowadzić jako pierwsze na świecie całkowity zakaz palenia papierosów.
Władze wyspy Niue na południowym Pacyfiku twierdzą, że koszty leczenia 250 palaczy stanowią poważne obciążenie budżetu państwa, więc ostatnio coraz częściej rozważany jest projekt objęcia całej wyspy strefą dla niepalących.

http://tnij.org/zakaz.palenia

Nieżyciowe te władze Niue…
Po wprowadzeniu zakazu palenia pojawi się “szara strefa” palących po kątach, żeby tylko nie zostać złapanymi. Liczba palaczy nie zmniejszy się, bo z nałogu dzięki zakazowi wyjść łatwo nie jest. Budżet tej małej wysepki wiele na tym nie zyska. A nawet dopłaci, bo tych palących trzeba ścigać i osądzać…

Ja proponuje inne rozwiązanie. Każdy palacz sam płaci za swoje leczenie.
Człowiek z natury jest racjonalny. Zabiega o własny interes i potrafi najtrafniej ocenić, co jest dla niego pożyteczne, dlatego nie potrzebuje żadnych autorytetów, nakazów czy zakazów.
Kalkulacja prosta, kupuję fajki – płacę, choruję – płacę.
W pierwszym roku z “przepalenia” umrze 20 osób, w trzecim 10, w szóstym 2, a w następnych tylko co kilka lat ktoś umrze. .. Bo nie opłaca się umierać ;-)



Psia sprawa.

14 07 2008

Idzie pan z pieskiem. Ja siedzę i odpoczywam, piję wodę w przerwie koszenia trawy. Piesek pana robi kupkę na trawniku nieopodal chodnika. Tak chyba być nie powinno. Wycinki.

- Wie pan, że za taką kupę od psa może pan zapłacić 400 złotych ?
- Tak wiem.
- I nie boi się pan, że zadzwonię na straż miejską ?
- A zadzwoni pan?
- Jeszcze nie. Czytaj dalej »