Psia sprawa.
14 07 2008Idzie pan z pieskiem. Ja siedzę i odpoczywam, piję wodę w przerwie koszenia trawy. Piesek pana robi kupkę na trawniku nieopodal chodnika. Tak chyba być nie powinno. Wycinki.
- Wie pan, że za taką kupę od psa może pan zapłacić 400 złotych ?
- Tak wiem.
- I nie boi się pan, że zadzwonię na straż miejską ?
- A zadzwoni pan?
- Jeszcze nie.
(…)
- To Polskie prawo jest do dupy.
- Zgadzam się, zamiast 400, powinien pan dostać 2000 złotych. Następnym razem z woreczkiem i szufelką sprzątałby pan za pieskiem. O, i ta pani tez, i ten pan też. Wszyscy by sprzątali.
(…)
- Ja płace podatek za tego psa. 38 złotych.
- Na rok?
- Tak.
- I myśli pan, że te 38 złotych sprawia, że pana pies może srać gdziekolwiek gdzie się nie chodzi?
- Oczywiście. Poza tym po tej trawie nikt nie chodzi. Na chodniku gówno nie jest, bo tam się chodzi. Jeśli by mój pies narobił na chodnik posprzątałbym to.
- A pan kiedykolwiek załatwiał swoje potrzeby 10 centymetrów od chodnika ? Nie? Bo pan ma rozum. Pies nie myśli. Pies nie wie, że to nieestetyczne. Pan powinien myśleć za psa.
- Te gówno się rozłoży za 2 dni i nic nie będzie. Poza tym, to takie małe i nie widać.
- A jakby było duże?
- Posprzątałbym.
- Linijką pan mierzy wielkość?
(…)
- A jak przyjdzie 10 psów i narobi w jedno miejsce ? Będzie estetycznie ?
-Nie, ale nie popadaj pan w skrajności.
(…)
- Jak pan myśli po co my kosimy tę trawę?
- Żeby ładnie wyglądało.
- Dziękuję nie mam więcej pytań ;)
Mimo napiętej atmosfery rozmowa przebiegła dość przyjaźnie. Niestety, pan reprezentuje jeszcze pogląd „co moje – nie dotykać, co publiczne – rozgrabiać”. Wychowanie społeczeństwa trzeba rozpocząć od wychowywania jednostek. Niestety, mentalności Polaków nie zmieni się poprzez akcje propagandowe, plakaty czy nawoływania. Człowiek uczy się poprzez doświadczenie i to właśnie doświadczenie kształtuje nasze kolejne poczynania.
Zgadzam się, jedna kupa od psa estetyki nie psuje. Każda kupa z osobna jest tylko jednym, małym, niewinnym gównem Ale dziesięć, dwadzieścia ?Mandacik niebagatelnej wysokości 2000 złotych za „mała kupkę” sprawi, że gówien od psów będzie cztery razy mniej. Wysokie kary odstraszają.
Kolejna sprawa. Umiejętność przyznania się do błędów.
Dziś przyrobiłem sobie mandat w wysokości 65 złotych za jazdę bez biletu. Mimo, iż jestem nad wyraz wkurzony, wiem, że kara jest słuszna. Za usługę się płaci. Brak opłaty – mandat. Prosta zależność.
Pan z pieskiem nie poczuwał się do odpowiedzialności, mimo iż wiedział, że źle robi. Zasłania się (jego zdaniem) idiotycznym prawem, wielkością kupy i innymi pierdołami. A sprawa wygląda bardzo prosta, de facto zabrudza miejsce publiczne, moje i Twoje. Nie jest świadomy, że ten kawałek trawnika w pewnym sensie jest także jego własnością. A w domu za piskiem sprząta…




Najnowsze komentarze