Zielona Żabka.
9 11 2008Pani w zielonej kamizelce podchodzi do mnie na ulicy Stawowej. Już mogę się domyślać czego chce.
Posłuchajcie.
- Cześć Ewa jestem, masz chwilkę?
- Łukasz. Jasne.
- Słyszałeś kiedyś o takiej organizacji jak Greenpeace.
- Oczywiście.
- I co o nas uważasz?
- Uważam, że jesteście zielonymi ludzikami, którzy siedzą na drzewach, kiedy inżynierowie chcą budować drogę. I uważacie, że macie to tego prawo.
Ale wiesz na czym polega wolność? Że jak WY siedzicie na drzewach, a JA jadę koparą, żeby je zwalić – możecie tam siedzieć, możecie tam spać, cokolwiek robić. Macie takie prawo. Ale ja przed tym drzewem się nie zatrzymam. Interes ludzki nie może być stawiany na równi z interesem zwierząt czy roślinek. Nawet te dwa lata temu, czy ile to tam było, dałem się ogłupić i też was popierałem.
- Nam chodziło o zmianę kierunku drogi, nie o zablokowanie inwestycji czy uprzykrzania się ludziom.
- Zmianę planów, które ciągły by się przez kolejne kilka lat. Mam pytanie, wierzysz w Boga?
- Tak.
- Kogo Bóg na końcu stworzył?
- Człowieka.
- Dokładnie. I co mu powiedział?
- Nie wiem?
- „Czyńcie sobie ziemię poddaną”.
- … eeaa
- Wiesz autobus mam za chwilkę. Na razie ;-)
- Na razie.
Jak to mówią: ‘tylko krowa nie zmienia poglądów‘. Sam również popierałem ekologów w sporze o Dolinę Rospudy. Sądziłem, że bagienka są ważniejsza od ludzkich interesów. Na szczęście człowiek jest tak skonstruowany, że w pewnym momencie sam sobie uświadamia co jest właściwe, a co nie. Subiektywnie oczywiście.
Szkoda, że Greenpeace nie wysyła do nagabywania przechodniów, ekologów z pasją, tylko ludzi z ulicy, najczęściej studentów, którzy chcą sobie przerobić parę groszy. Widziałem te przerażenie w oczach Ewy, kiedy NIE mówię: „tak, popieram was” albo „macie słuszny cel„. Niestety, Ewa nie była przygotowana na taką rozmowę. Ja też wymyślałem argumenty na poczekaniu. Nie ciągnąłem tej rozmowy dalej. Nie lubię się pastwić nad ludźmi.
Sam oczywiście bardzo szanuję zwierzęta, wszelkie roślinki i ogólnie pojętą naturę. Lecz zwierzęta NIE mają takich samych praw jak ludzie. Rozumując odwrotnie, dochodzimy do paradoksu z którego wynika, że skoro zwierzęta mają takie same prawa jak ludzie, to ludzie mają takie prawa jak zwierzęta. Nie dajmy się ogłupić.
I chyba taką zasadą kierują się środowiska lewicowe, które, a jakże mężnie walczą o prawo życia nawet tych najmniejszych zwierząt, jednocześnie forsując prawo aborcji bez ograniczeń.
I to by było na tyle o „sprawiedliwości społecznej” ekologów i lewaków ;-)
(Nie od dziś wiadomo, że ekolodzy są ściśle związani z lewą stroną sceny politycznej)





Najnowsze komentarze