Zawodówka biednych.

14 03 2009

Tydzień posuchy jest. Może i nie posuchy jako takiej, ale to ja nie wiem co na świecie dzieje się. Błogi czas nieświadomości wykorzystać także jakoś trzeba, więc za skomentowanie kilku myśli się zabrałem.

Krótka historyjka:

Biedny, młody mieszkaniec Katowic – Tomasz, dziennie o godzinie 7 budzi się, aby zdążyć do zawodówki. O 8 zaczynają się zajęcia. O godzinie 14, kończąc lekcje, jedzie na drugi koniec miasta do warsztatu samochodowego, aby przyrobić parę groszy na utrzymanie. Tomasz jest półsierotą, pomaga mamie w wychowaniu pięciorga swojego młodszego rodzeństwa. O 19 kończy pracę, jedzie do domu, odrabia zadanie domowe, idzie spać. Wstaje o 7…

Ja nie żałuję Tomasza.

Wiem, iż po szkole on będzie na tyle doświadczony, że sam będzie mógł otworzyć warsztat samochodowy. A chyba o to właśnie chodzi: być w życiu przedsiębiorczym i potrafić na siebie zarobić, czyż nie ?

Żal mi natomiast Marcina – człowieka bez wątpienia bogatego, za którego wszystko zrobią rodzice: dają pieniądze, podstawią pod nos obiad, zapiszą na kurs języka włoskiego. Marcin nie wie czym jest praca pełna wyrzeczeń i trudów. Marcin nigdy nie zarabiał. Marcin łatwo wydawał.

Bogaci ludzie tego świata, zaczynali tak jak młody uczeń zawodówki, nierzadko rezygnując ze studiowania. Swoje bogactwo osiągnęli dzięki ciężkiej pracy. Na żadnym Uniwersytecie nie dowiesz się, na jaki model butów w przyszłym sezonie będzie zapotrzebowanie na Francuskim rynku, nie dowiesz się, jak stać się gigantem w sprzedaży niezdrowych hamburgerów. Tego się nie nauczysz. To wyczujesz. Dzięki doświadczeniu, intuicji i przedsiębiorczości.

Gosiu, o tarczy antyrakietowej, czy loterii wizowej poczytasz w książce, owszem, ale z co najmniej dwu letnim opóźnieniem. Bo drogie książki w przeciwieństwie do ogólnodostępnych (w bibliotece) gazet bądź czasopism nie posiadają aktualnej wiedzy, potrzebnej do zdania rozszerzonej matury z WOSu.

Bogaci mają trochę ułatwioną naukę, lecz nie jest to przepaść, która na starcie dyskredytuje uczniów biednych. Nie mówimy tutaj o skrajnej biedocie, bo jak słusznie zauważył mecenasik, ludzie wywodzący się z takich rodzin nie myślą o studiowaniu, ale o jak najszybszym zarabianiu na swoje utrzymanie. Do tego oczywiście NIE jest potrzebne wyższe wykształcenie. Studia byłoby nawet szkodliwe dla takich ludzi.

Niestety, w Polsce istnieje przekonanie o niższości szkół zawodowych i ludzi do nich uczęszczających. Wspomniany powyżej przeze mnie Tomasz, który nie potrafi w języku obcym wypowiedzieć prostego zdania, matematykę zna na poziomie podstawowym, ma lepsze perspektywy zawodowe od absolwenta pięcioletnich studiów biegle władającym dwoma językami obcymi.

Zapotrzebowanie na usługi Tomasza będzie zawsze. Tomasz nie musi się martwić tym, iż nie potrafi języka obcego – po cóż mu to? Tomasz nie potrzebuje ogromnych pieniędzy na kampanię reklamową – wystarczy szyld i fachowość wykonywanych usług – wieść o nim rozniesie się sama. To właśnie dzięki ciężkiej pracy człowiek osiąga sukces zawodowy. W przypadku Tomasza będzie to rozszerzenie usług mechanicznych także do malowania i ‘klepania’ samochodów, później kolejne usługi, kto wie? Może stacja kontroli pojazdów?

Czy biedni naprawdę skazani są na porażkę?
Czy studiowanie jest takie ważne? Czy kończąc ten cholerny Uniwersytet czy jakiekolwiek inne wyższe gówno, jesteś pewien, że przyszła praca da Ci więcej satysfakcji i dochodów niż praca Tomasza ?

Podziel się z innymi:
  • Print this article!
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google
  • blogmarks
  • Technorati
  • Wykop
« »



Opcje

Info

4 Odpowiedzi do “Zawodówka biednych.”

10 06 2009
Jaro (21:41:01) :

Czy uważasz, że Tomasz będzie w stanie przy takiej a sytuacji zaoszczędzić jeszcze żeby swój własny zakład otworzyć? Pewnie dopiero jak rodzeństwo się już wychowa, więc wcale nie rokuje mu to pięknej przyszłości zawodowej… Zresztą do tego potrzeba trochę innej mentalności, a nie „nie się już kończy ta dzisiejsza szychta” :D

10 06 2009
:) (21:41:27) :

ha! apostrofa do mnie i to jeszcze na zielono :)) Ale no chyba jednak na odwrót(?), to drogie książki posiadają aktualną wiedzę np vademecum z 2009 za 56,60 ;|a te ogolnodostepne jeszcze nie, bo biblioteki nie mają pieniedzy na ich zakup. Wszystkiego naj Twojej stronce;*

10 06 2009
Tuudi (21:41:45) :

Vademecum do matury 2009, a nie z 2009 roku. Może i wydrukowane w 2009, ale napewno nie zawierające najświeższe informacje :)
Link: http://szczytnicka.pl/product_info.php?products_id=186048

10 06 2009
PLV (21:42:04) :

a może Tomasz stwierdzi, że jak tyra za nędzne pieniądze, to bardziej opłaci mu się żyć z zasiłku? porobi sobie dzieci, żeby podostawać becikowe, a później dostać zapomogi na każde z dzieci… to samo później zrobią jego dzieci… (oczywiście to jest czarny scenariusz, ale niestety realny) Biedni nie są skazani na porażkę, ale niestety większość z nich wcale do zwycięstwa nie dąży… Marcin potrafi tylko wydawać, ale długo może zostać na \”garnku\” rodziców, skończyć studia, a potem znajomi tatusia znajdą mu gdzieś pracę… i niestety to on ma większe szanse od Tomasza ot co…

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>