Marsz dewiacji.
13 06 2009Dziś w Warszawie odbyła się parada gejów i lesbijek. Większość portali informację tę ukryła gdzieś w środku newsów, więc zapewne było to coś interesującego.
Jestem homofobem, jak duża część społeczeństwa notabene. Mam dość jakiś marszów tolerancji, parad dewiacji etc. Jestem także tolerancyjny, nikomu nie zaglądam do alkowy. Absolutnie zwisa mi czy sąsiad zza ściany spędza upojną noc z kobietą, mężczyzną czy w trójkąciku. A może jest samotny i zadowala się pisaniem poezji i jedzeniem truskawek? Jako liberał wyznaję zasadę, iż każdy ma prawo do szczęścia. Jeśli Pan Jan osiąga szczęście poprzez seks z Panem Markiem – proszę bardzo !
Lecz gdy słyszę Pana Janka i Pana Marka na paradzie równości, krzyczących: „mamy prawo do posiadania dzieci”, mam ochotę kopnąć ich w sam środek gejowskiej twarzy.
O tym, że homoseksualizm NIE jest normalny, że geje i lesbijki NIE mają prawa (co to za prawo?!) do adopcji dzieci i legalizacji swoich związków, przekonywać nikogo nie będę. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na kilka szczegółów:
Wielokrotnie zwykli homoseksualiści wypowiadali się, aby nie utożsamiać ich z gejami (aktywistami). Homoseksualista mieszkając wraz ze swoim partnerem chce mieć spokój. Bardzo często ich kontakty z sąsiadami są, może nie przyjacielskie, ale bardzo dobre. Bo i komu przeszkadza dwójka miłych mężczyzn mieszkających wspólnie ?
Jak media wykreowały przeciwników parad dewiacji? Jako bezmózgich wszechpolaków, skaczących w rytm słów: „kto nie skacze ten pedałem”. Społeczeństwo nie dało szansy pokazania przeciwników gejów – aktywistów w innym świetle. Bo i kto normalny chce wchodzić w słowna utarczkę z zagorzałą feministką, czy (już? jeszcze?) kobietą transwestytą ? Społeczeństwo siedzi w domu i śmieje się. Z gejów.
Pani Senyszynowa – czerwona zwolenniczka ‘normalności’, wręcz promienieje z zachwytu, iż marsz dewiacji zgromadził SPORĄ liczbę ludzi. (Nie wiem, więcej niż 2000 chyba ich nie było).
Ja, cieszę się niezmiernie, że ponad 100.000 (sto tysięcy) mężczyzn zgromadzonych na dorocznej pielgrzymce mężczyzn do Piekar Śląskich na słowa biskupa: „Nie wolno manipulować rodziną” oraz „podejmowane są działania, które chciałyby ją [rodzinę] zniszczyć, albo przynajmniej zniekształcić” odpowiedziało brawami.
Nie mam pytań.




Niestety wszelkiego rodzaju gejowscy aktywiści robią gejom taką samą krzywdę jak wszechpolacy ludziom o prawicowych poglądach. Na osoby wierzące patrzymy przez pryzmat „moherów” radiomaryjowych, na osoby opowiadające się za klasycznym wyglądem rodziny – przez pryzmat wojujących wszechpolaków. I to jest przykre, bo jak piszesz, najczęściej geje chcą mieć po prostu spokój.
Zastanawiam się czasem jednak, czy niektórym dzieciom nie byłoby lepiej w rodzinach gejowskich niż w swoich własnych. Mówię oczywiście o patologiach. Czasem ludzie heteroseksualni nie są w najmniejszym stopniu przygotowani do bycia rodzicami. Bo o tym, czy ktoś się sprawdzi w roli ojca czy matki, nie decyduje płeć i preferencje seksualne.