Żołnierz strzela.
27 08 2009Wraz ze śmiercią kapitana Daniela Ambrozińskiego, po raz kolejny rozgorzała dyskusja, czy dobrze robimy, wysyłając naszych żołnierzy na misje zagraniczne?
Zacznijmy od prostej informacji: żołnierz jest po to, aby strzelać. Żołnierz ma zamknąć pysk i robić 87 pompek gdy tak każe przełożony. Dowódcy dobrze wiedzą, że żołnierz w koszarach leniwieje, dlatego polscy wojacy strzelają i robią pompki nie tylko na poligonach, ale także w Iraku i Afganistanie.
I tak ma być!
Bo gdzie indziej, jak nie na wojnie żołnierz nabierze doświadczenia? Cieszmy się, że nasi mundurowi nie nabierają wprawy na terenie Polski…
No właśnie, a co wtedy, gdy wybuchnie konflikt i będzie trzeba zbrojnie bronić kraju ? Któż nas będzie chronić? Żołnierze, którzy front walki widzieli w filmie 9 Kompania?
Podczas wojny giną żołnierze. Jest to tragiczne wydarzenie, ale takie są konsekwencje podjęcia decyzji: chce być żołnierzem! Żołnierz nie jest tylko po to, aby bronić granic ojczyzny, żołnierz jest po to, aby strzelać, gdy dowódca każe. I bez znaczenia jest czy strzela w Polsce czy w Iraku. Ma strzelać, bo taki jest jego obowiązek.
Ryzyko śmierci jest wpisane w zawód wojskowego, ryzyko te można minimalizować, ale można go wyeliminować całkowicie. Rozwiązaniem problemu braku odpowiedniego sprzętu w Iraku czy Afganistanie, nie jest kupno nowych samolotów czy karabinów i przekazanie ich na misje zagraniczne. To tak jakby przygotowując się do wyścigów samochodowych trenowałbym na Golfie a ścigał się na BMW.
Do końca roku zginie pewnie jeszcze kilku polskich żołnierzy. Alternatywa jest, zlikwidujmy wojsko – zdamy się na łaskę naszych sojuszników, już żaden polak nie zginie na obcej ziemi.
Wojna? Skumamy się z którymś państwem i jakoś przetrwamy.




Najnowsze komentarze