Co się należy ?
23 11 2009Zastanawiałem się ostatnio, jaka jest misja Uniwersytetu ? Jak to jest, iż uczelnia promuje tylko 15% najlepszych studentów, podczas gdy wystarczy mieć dochód na osobę w rodzinie niższy od 572 zł netto, aby dostać stypendium. Czy Uczelnia jest instytucją charytatywną wspierającą ubogich, a może miejscem gdzie student ma zdobywać wiedzę i poszerzać swoje horyzonty myślowe?
Uczelnie, gdyby chciały wyjść z skrajnie socjalistycznych nawyków, mają związane ręce. Prawo odgórnie nakazuje dzielić im przyznane środki pół na pół: tyle samo na nagrody za wyniki w nauce jak i na stypendia socjalne. Sytuacja jest absurdalna, bo system ten, w małym stopniu zachęca studentów do poświęcenia się nauce, skoro najwyższe stypendium naukowe wynosi tyle, ile połowa stypendium socjalnego (nie licząc dotacji na mieszkanie i wyżywienie). W skrajnym przypadku suma wszystkich zasiłków może wynosić: aż 975 zł, czyli 3 razy więcej niż dostanie student z najlepszą średnią na roku.
Oczywiście możemy dalej kroczyć ścieżką marginalizacji wybitnych studentów i wypłacać im stypendia, które są wręcz uwłaczające w porównaniu z stypendiami socjalnymi. Można „nagradzać” sam fakt braku posiadania pieniędzy, lecz jestem przekonany, że droga ta, mimo iż dla wielu jest drogą niewątpliwe komfortową – prowadzi do nikąd. Studenci dostający pieniądze bez wysiłku nie będą specjalnie zmotywowani aby robić coś więcej niż ‘trwać’ na uczeni.
Drogą bardziej przyszłościową jest radykalne obniżenie wysokości stypendiów socjalnych do wartości ¼ puli przeznaczonej na pieniądze dla studentów. Powinniśmy skupić się na większym nagradzaniu studentów, którzy osiągają dobre wyniki w nauce, oraz tych angażujących się w działalność społeczną i naukową na uczelni. I to jest szansa dla studentów z ubogich rodzin! Zainteresuj się, ucz się, pracuj – wtedy dostaniesz pieniądze, skoro tak bardzo ich potrzebujesz !
Bynajmniej nie chodzi mi o dyskryminacje studentów mających trudną sytuację w rodzinie, w imię liberalnego rozumienia sprawiedliwości społecznej.
Jest grupa studentów, która naprawdę potrzebuje pomocy materialnej i właśnie dla nich powinna zostać przeznaczona ¼ środków. Istnieje mit drogiego studiowania, bo skoro ktoś mieszka z rodzicami i dziennie dojeżdża na uczelnię, o ile wzrosną jego wydatki jako studenta? Może o 50 zł na bilet miesięczny + 50 zł na jakieś ksero czy inne pierdoły. Ja na moje studia nie wydaje miesięcznie więcej niż 100 zł. Nie liczę oczywiście imprez, wspólnych wyjazdów czy zaproszenia nowopoznanej studentki na herbatę – są to dodatki, które nie są obligatoryjne.
Kogoś nie stać aby wysłać swoje dziecko na studia do Krakowa bez pomocy ze strony uczelni? Mnie także nie stać, mimo iż dochód kilkakrotnie przekracza określony próg stypendialny. Czasem trzeba obejść się smakiem.
PS Część pierwsza o szkolnictwie wyższym, do poczytania : TUTAJ. Polecam !












Nic się nie należy :D ciekawie napisane i jest w tym trochę prawdy, za granica jest tak ze studenci dużo pracują nawet na dziennych niestety w Polsce studenci raczej maja mały zapał do pracy
Pozdro