Pożyczka
2 12 2009Czy ktoś z Was pożyczyłby znajomemu 1000 zł, nie oczekując odsetek i dorzucając bezzwrotne 10 zł. ? Przepuszczam, że każdy odpowiedziałby, iż tylko idiota mógłby się zgodzić na taką transakcję.
Cóż, czy większość Polaków to idioci ?
Doznałem dzisiaj głębokiego szoku, przeczytawszy na rachunku bankowym moich rodziców: oplata za prowadzenie konta: 8zł., oplata za prowadzenie karty: 2x 6zł. W skrócie, para przeciętnych klientów banku ING co miesiąc płaci 20zł za… udzielenie pożyczki. Bo czymże innym, jak nie pożyczką jest lokowanie na koncie w banku swoich bieżących przychodów?
Nie będę już rozwodził się nad tym, jakie oczywiste korzyści dla banku wypływają z faktu, iż obraca on naszymi (nawet krótkoterminowymi) oszczędnościami. Przypuszczam, że każdy czytelnik zna chociaż podstawy ekonomii ;-)
Lecz, skoro każdy potrzebuje konta bankowego i nic nie poradzimy, iż banki każą płacić spore pieniądze za utrzymanie go, co możemy zrobić ?
Dość dużo, możemy przeanalizować bieżące koszty prowadzenia konta i porównać z innymi ofertami. 3 miesiące temu zorientowałem się, że zamiast 4zł. miesięcznie mogę płacić 2zł. Mało? 24 zł na rok. Wystarczyły dwa kliknięcia i zmiana profilu konta.




ING konto direct
maksymalna opłata to 3 zł miesięcznie jezeli nie wykonasz transakcji na kwotę co najmniej 100zł
a odnośnie konta:
-istnieje takie coś jak oprocentowanie (przynajmniej większość kont (a właściwie rachunków) takowe posiada.
-dodatkowo większe bezpieczeństwo (ciężej ukraść pieniądz bezgotówkowy niż gotówkę)
-ułatwienie przepływu pieniądza (nie musisz przekazem pocztowym, dowozić czy jakoś inaczej dostarczać pieniędzy na odległość)
-myślę, że jeszcze parę przykładów by się znalazło
tutaj Twój racjonalizm trochę kuleje:) brak rozważenia tej drugiej strony.
Polevie, to wszystko jest prawdą, co napisałeś. Gdyby posiadanie konta osobistego nie wiązało się z ułatwieniami, ludzie po prostu by go nie posiadali. Celowo nie pokazałem „drugiej strony”, chcąc uwypuklić jedną i wskazując na pewnego rodzaju paradoks, który jestem pewien Ty także dostrzegasz.
Sądzę, że skoro ktoś nie chce ponosić opłat za korzystanie tak naprawdę z usługi (bo tak traktuję bank) to może trzymać pieniądze zamknięte w szufladzie na klucz.
Dlaczego usługa a nie pożyczka? Bo bank oferuje nam głównie bezpieczeństwo pieniędzy (to już pierwsza, podstawowa w moim mniemaniu usługa). Do tego dzisiejsze banki oferują głównie konta szumnie nazywane internetowymi. Dostajemy w takim momencie nie tylko kartę kredytową, co jest w dzisiejszych czasach standardem, a również możliwości takie jak przelewy, lokaty, czy grę na giełdzie bez wychodzenia z domu!
Przykładowo, konto PKO Inteligo – fakt, nie umożliwia gry na giełdzie (a szkoda) wymaga sobie płacenia miesięcznie 1zł za kartę kredytową, oraz 4,50zł jeżeli średnie miesięczne saldo na koncie jest mniejsze niż 100zł, następnie ewentualnie (niestety, usługa jest domyślnie włączona) 4,50zł za usługę SMS.
Zanim wybierze się bank i pójdzie na ślepo do pierwszego „za rogiem” myślę, że warto przeanalizować oferty, żeby nie przepłacać za utrzymanie konta.
To nie jest do końca usługa.
Gdyby to była tylko usługa, to pieniądze wszystkich posiadaczy kont byłyby natychmiastowo dostępne. Nie muszę chyba tłumaczyć, co się stanie, jeśli 50% klientów dowolnego banku zapragnie wycofać swoje lokaty.
Bank obraca naszymi pieniędzmi, w zamian oferując dość żałosne oprocentowanie.
Generalnie opłaty z prowadzenie są mordercze i – nie obawiam się użyć tego słowa – złodziejskie.
Dodatkowo „sprytne” metody zachęcania klientów do ubezpieczenia na wypadek nieautoryzowanego użycia karty. Ostatnio przemiła pani starała się mnie przekonać, że bez takowego ubezpieczenia, mogę mieć problemy z odzyskaniem pieniędzy. Jestem stosunkowo młody (sic!) i trochę trudno mnie przestraszyć, więc odparłem rezolutnie, że wystarczy do tego nagranie z monitoringu bankomatu, z którego rzekomo pobrałbym pieniądze. Oczywiście zakończyło to dyskusję, ale pozostawiło niesmak i utrwaliło mnie w przekonaniu, że bank nie stara się nawet udawać, że gra fair.
[...] wrócić jeszcze do wpisu z 12 grudnia, który wywołał małą dyskusję wśród odwiedzających. Przekonywałem w nim, iż tak naprawdę [...]