Młody dealer – przedsiębiorca.

14 12 2009

Michał podesłał linka http://tinyurl.com/y9z8kbf , gdzie czytamy:

12-letni uczeń jednej z brytyjskich szkół, został zawieszony za nielegalne rozprowadzanie wśród kolegów chipsów. Nastoletni dealer złamał w ten sposób zakaz sprzedaży na terenie szkoły tuczącego jedzenia. Przepis zaleciło brytyjskie ministerstwo edukacji, by przeciwdziałać problemowi nadwagi wśród młodzieży.

Dla mnie – ekonomisty, chłopak jest wybitny. Znalazł niszę rynkową, zainwestował w produkt i zaczął go sprzedawać o 50 pensów drożej niż w sklepie. Przypuszczam, iż na brak klientów narzekać nie mógł – młode społeczeństwo spragnione czispów, garnie się do tych smakowitych i chrupiących przekąsek.

Pomijając aspekt ekonomiczno przedsiębiorczy całego wydarzenia, należy spojrzeć na to ze strony społecznej. W Wielkiej Brytanii, otyłość stała się problemem społecznym, nic więc dziwnego, że rząd spróbuje przeciwdziałać tej chorobie. Lecz jak już nie raz wspominałem, zadaniem rządu nie jest wychowywanie dzieci! To rodzice od najmłodszych już lat muszą dziecku tłumaczyć zasady zdrowego odżywiania – to jabłko czy jogurt powinny być zagryzką pomiędzy posiłkami, a nie paczka chipsów lub tabliczka czekolady.

Ojciec i matka często idą na łatwiznę, dają dziecku rano 10 zł i mówią: „kup sobie coś do jedzenia, byle nie chrupki lub batona”. Logiczne jest, że dziecko samo sobie nie kupi bułki, soku, jabłka czy mandarynki. Będąc pod presją swoich rówieśników będzie jadło niezdrowe i (do końca nie jestem przekonany czy) smaczne dla niego rzeczy. To rodzice mają dziecku rano przygotować bułkę z szynką i jako podwieczorek dać owoc do szkolnego tornistra! Tak banalnie prosty zabieg może wyrobić w dziecku zasady zdrowego odżywiania.

‘Zakaz’ – sam w sobie, rzadko spełnia zamierzona rolę. Reguła niedostępności polega na przypisywaniu większej wartości tym produktom, które są dla ludzi niedostępne. Nieosiągalność oznacza utratę swobody działań i wyboru, co wywołuje nasz opór. Wyniki badań przekonują, że ograniczenie dostępu do jakiegoś dobra powoduje, że ludzie widzą je w lepszym świetle i bardziej pragną je posiadać (1). Dlatego bardziej efektywnym rozwiązaniem wydaje się być pokazanie alternatywy, która będzie zarówno smaczna jak i zdrowa. Któż z nas nie lubi sałatki owocowej ? Dlaczego więc sałatki owocowe nie są sprzedawane w szkolnych sklepikach ?

Pozostaje jednak pytanie: „Czy szkoła dobrze zrobiła zawieszając chłopaka z prawach ucznia?”. Myślę, że tak. Pomimo, iż stanowione przez rząd Wielkiej Brytanii prawo, z mojego punktu widzenia jest co najmniej idiotyczne, dzieci od najmłodszych lat powinny wiedzieć, iż nie mogą bezkarnie łamać zasad. Z drugiej strony natomiast, ustawodawca powinien stanowić prawo w taki sposób, aby nie miała miejsce tak paradoksalna sytuacja, jak ta przedstawiona powyżej.

Jak zawsze czekam na Waszą opinię. Czy szkoły dobrze robią, zakazując sprzedaży „niezdrowych” artykułów?

PS Świątecznie zrobiło się na blogu za sprawą Zabka, który przygotował zimowe logo. Serdecznie mu za to dziękuję! Dwudziestostopniowe mrozy idą do Polski, więc czym prędzej wyciągam ciepły szalik i rękawiczki.
Przypominam także o podstronie http://tuudi.net/facebook/ :)

(1).Robert B. Cialdini. Wywieranie wpływu na ludzi.

Podziel się z innymi:
  • Print this article!
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google
  • blogmarks
  • Technorati
  • Wykop
Oceń wpis:

Opcje

Info

1 Odpowiedź do “Młody dealer – przedsiębiorca.”

16 12 2009
Jaro (11:06:31) :

Nie trzeba być omnibusem, żeby dojść do tego, że źródłem problemów są rodzice, a zakazy tylko zwiększają chęć posiadania danego dobra… Dokładnie tak jak napisałeś :P

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>