Kampania wyborcza. Można inaczej!
21 05 2010Co może być gorsze w kampanii wyborczej od idealistycznego bełkotu kandydatów? Pozostawione plakaty wyborcze, które przez pół roku syfią słupy, drzewa, tablice ogłoszeń, przystanki i nieużytki!
Na Wyspach Brytyjskich znalazłem się na kilka dni przed wyborami samorządowymi i do Izby Gmin. Co ciekawie, NIGDZIE nie były rozwieszone plakaty czy bilbordy wyborcze. W Walii sprawa outdoorowej kampanii wyborczej rozwiązana jest nader dobrze: w domach popierających dane ugrupowanie wywieszone są w oknach kolorowe karteczki z napisami typu: „SLD – jestem socjalistą, popieram Sojusz Lewicy Demokratycznej” albo „Kocham Śląsk – głosuję na RAŚ” popularne są także coś tak kształt znaków drogowych (tylko niższe) z analogicznym napisem, wbite na własnej posesji przy drodze.
Jakże to piękne, kiedy obywatele biorą sprawy w swoje ręce i są na tyle dojrzali społecznie, aby publicznie manifestować swoją przynależność/sympatię polityczną. Żadnych niechlujnych plakatów, obsmarowanych klejem przystanków autobusowych – minimalizm i estetyka. Wspaniała estetyka.
W rzeczywistości tabliczki są umieszczone w ładniejszych miejscach. Niestety, sam zdjęcia nie zrobiłem, a lepszego ujęcia nie znalazłem w Internecie.





Czy w Polsce mogłoby tak być ? Raczej watpię, Polacy są przyzwyczajeni do agresywnej kampanii wyborczej. Tak samo politycy – wiedzą, że często jedyna drogą jest dobrze prowadzony marketing polityczny. Siła argumentów na niewiele się zdaje…
Pozdrawiam !
Madziu, masz rację. Wczoraj zastanawiałem się z Jarkiem, kiedy (lub czy w ogóle) w Polsce była by możliwa taka przemiana. Do jednoznacznych wniosków niestety nie potrafiliśmy dojść.
Jedno jest pewne, gdybym dzisiaj w oknie wywiesił plakat jakiegokolwiek z kandydatów na prezydenta RP – musiałbym pożegnać się z szybą…
:)
Właśnie się zastanawiam kiedy szybciej pozbyłbym sie szyby. Mając w oknie Bronka czy Leszka ?
I tutaj smutna konstatacja, bardziej bałbym się przyznać do PIS-u w obawie o swoje okno i nie tylko.