Ńyma gańba być Ślůnzokiem.
21 01 2011
Kończy się już okres śląskiej „dupowatości”. Głównie za sprawą poprzedniego sytemu, jeszcze do niedawna, Ślązacy uważali swoją swoją kulturę, godkę śląską czy nawet pochodzenie jako coś wstydliwego. Z drugiej strony, dla wielu mieszkańców Polski, Śląsk kojarzy się tylko i wyłącznie z przemysłem, zanieczyszczonym powietrzem oraz stereotypem górnika – prostaka i chama.
Obecnie, szeroko pojęta ”śląskość” przeżywa swój renesans. Godka Śląską zaczyna być kodyfikowana, wyszedł pierwszy śląski elementarz – Ślabikorz, co miesiac w Muzeum Śląskim odbywają się bezpłatne lekcje godki śląskiej. Także i moje miasto – Łaziska Górne nie pozostaje w tyle. Od wielu lat, co roku w okolicznych szkołach organizowany jest konkurs recytatorski – po śląsku, oczywiście.
Szacuje się, że w planowanym na kwiecień Narodowym Spisie Powszechnym, od 200 tyś. do nawet 500 tyś. osób zadeklaruje swoją narodowość jako śląską. [1] Będzie można także wpisać język śląski, jako język używany na co dzień.
Od czegoś trzeba zacząć… W Katalonii czy w Walii języki regionalne obecne są na każdym kroku w życiu publicznym. Nawet tablice informacyjne na lotnisku w Barcelonie są w językach katalońskim, hiszpańskim i angielskim (wymieniając od góry). Katalończycy pomimo poczucia wielkiej odrębności kulturowej od reszty kraju, w zdecydowanej większości nie wykazują chęci separatystycznych.
Dlaczego podkreślam właśnie to? Z prostego względu – bardzo wiele osób postronnych, na równi stawia odrodzenie śląskości z dążeniem do niepodległości Śląska. To są absolutnie dwie r ó ż n e sprawy!
Nam Ślązakom nie zależy na oderwaniu się od Polski i przyłączaniu się do Niemiec albo Czech – jak sugerują niektórzy skrajnie prawicowi politycy. (Takie oskarżenia bolą tym bardziej, że sam jestem prawicowcem!) My, Ślązacy chcemy, aby reszta kraju uznała naszą kulturowa odrębność…
Niech podsumowaniem tych krótkich rozważań będzie cytat, który doskonale oddaje charakter Śląska:
„Tragedia Górnoślązaka polega na tym, że nie jest on ani Polakiem, ani Niemcem, lecz właśnie Górnoślązakiem, i że w każdym wypadku robi mu się krzywdę, gdy zalicza się go do Polski albo Niemiec.”
Horst Bienek, Pierwsza Polka
- Zapraszam do dyskusji. Jak z Waszego punktu widzenia wygląda śląskość? Czy Waszym zdaniem, Śląsk ma prawo czuć się inny od reszty kraju ?





Dobrze napisane! Może w końcu ludzie „z Polski” rozumiają, ze Sląsk nie jest wrogo nastawiony do Polski…
Dzisiaj pierwszy raz trafilem na tego Bloga za sprawa Korwina i jestem super zaskoczony, sam pochodze ze Slaska a idee wolnego Rynku rowniez sa mi bliskie. Tak trzymac!
Rdzenni mieszkańcy Górnego Śląska są inni od reszty obywateli Polski. Różnice te dotyczą w szczególności mentalności, kultury i tradycji. Górnoślązaków cechuje brak, tak charakterystycznego u Polaków romantyzmu i porywczości. Górnolotne idee kompletnie nie przemawiają do świadomości Górnoślązaków, zauważyli to już polscy agitatorzy w okresie plebiscytu, którzy bezskutecznie usiłowali rozbudzić w Ślązakach miłość do Polski odwołując się do wspólnej historii (to nie mogło do nikogo przemówić, gdyż po blisko 600-set latach nawet najstarsi nie pamiętali co to jest Polska). Korfanciorzy do walki w tzw. „Powstaniu Śląskim” popychała wizja poprawy statusu społecznego i materialnego, a nie jakaś tam „tęsknota za ojczyzną”.
Górnoślązacy mają odmienną hierarchię ważności: na pierwszym miejscu stawiają rodzinę, potem kolejno najbliższe otoczenie, swoje miasto, haimat i … długo, długo nic i … państwo (podkreślam państwo a nie ojczyzna). Polacy bardzo żywiołowo reagują na hasła patriotyzmu, walki narodowo-wyzwoleńczej, a co gorsza wieżą, w słowa nieżyjącego propagatora okultyzmu, że „Polacy są mesjaszem narodów”.
Przyczyną niesłusznych oskarżeń o chęć uzyskania niepodległości przez Górny Śląsk płynących ze strony polskich środowisk prawicowych jest przypisywanie Ślązakom polskiej mentalności – nic dziwnego bo większość ludzi mierzy innych własną miarą. Niepodległość Górnemu Śląskowi po prostu się nie opłaca. Co innego autonomia.
Na studiach miałem kolegę, Polaka z Gubina, którego im lepiej poznawałem, tym bardziej nie chciałem mieć z nim nic wspólnego. Takim przełomowym momentem było, gdy (jeszcze wtedy kolega) opowiadał coś o IIWS, a ja odpowiedziałem, że o wiele gorsze było tzw. wyzwolenie przez Armię Czerwoną, kolega zerwał się na nogi i z zaciśniętymi pięściami i szczerą nienawiścią do mnie: „Niemcem jesteś?!”.
Miał takie powiedzonko „Niemiec – twój wróg, więc lej go ile sił” , wcześniej myślałem, że to tylko tak dla jaj (i tu właśnie przejawia się moja śląska mentalność i postrzeganie świata: nie byłbym wstanie tak „faworyzować” żadnej nacji). Jeszcze mógłbym zrozumieć gdyby jego przodków dotknęło jakieś szczególne okrucieństwo ze strony hitlerowców, ale nic takiego nie miało miejsca, w ogóle niewiele wiedział na temat własnych dziadków i pradziadków. Ciekawe kto mu zaszczepił taką nienawiść do określonej nacji i zdumiewa mnie tak ogromna podatność na pranie mózgu. A dodam, ze jest zafascynowany tematyką wojskową. Obstawiam, że gdyby żył w hitlerowskich Niemczech do Wafen SS wstąpiłby na ochotnika.
Chciałbym zauważyć, że głosowanie SMS na blogi nadal trwa, można oddawać głosy na blogi, które weszły do finałowej 10, ostatecznie zostanie uwzględniona ocena wystawiona przez jury oraz głosujących.
Grzesio, masz całkowitą rację i słusznie zauważyłeś, że Ślązacy mają inną mentalność od reszty Polaków. Od siebie chciałbym dodać do przedstawionej przez Ciebie hierarchii ważny „składnik”, ale przez Ciebie pominięty, mianowicie – pracę. Można zauważyć, że starsze pokolenie jest bardzo przywiązane do pracy, w szczególności na kopalni. Jednakże kwestią dyskusyjną pozostaje tutaj fakt, czy Ślązacy są przywiązani do pracy na kopalni ze względu na kulturę, czy może okoliczności, które sprawiły, że kopalnia zazwyczaj była ich pierwszym i jedynym pracodawcą?
Mimo, że w żadnym stopniu nie jestem znawcą historii II WŚ, z opowiadań dziadków można było wyciągać dość śmiały wniosek, że okupacja rosyjska była o wiele gorsza od niemieckiej. To jest kolejna rzecz, która rożni Polaków i Ślązaków – doświadczenia podczas wojny.
A, co do głosowania – jak dobrze zrozumiałem zasady konkursu, to głosowanie internautów jest oddzielne od wyborów bloga roku przez jury konkursu. Stwierdziłem, że nie chcę już narażać Szanownych Czytelników na kolejne koszty – pierwszą dziesiątka w mojej kategorii i tak jest dla mnie sporym wyróżnieniem :)
Jestem starym trepem po pięćdziesiątce. Urodziłem się i wychowałem do siódmego roku życia w Piekarach Śląskich. W domu mówiło się po polsku, ale na podwórku – oczywiście po śląsku. Bywało zabawnie, jak matka wołała z okna, a ja do niej po polsku, a do kolegów po śląsku. Pamiętam jeszcze pojedyncze słowa z dzieciństwa mówione w gwarze, ale chcąc być szczerym, powiem tak: czuję sentyment do tych terenów, bo tam się urodziłem i wychowałem, ale nie lubię Ślązaków. Żeby się ściśle wyrazić – nie lubię ludzi, którzy nie potrafią mówić czysto po polsku – bez tego nieznośnego akcentu. Wiem, że to co piszę może się wydać głupie, ale tak jest. Podobno o gustach się nie dyskutuje.
@MiSzu, jak napisałeś – o gustach się nie dyskutuje. Jednakże uważam, że dośc dziwne jest Twoje twierdzenie, że „nie lubisz ludzi, bo mają śląski akcent”. Sądze także, iz samo Twoje postrzeganie jest ubogie – Ślązacy wyróżniają się mową i akcentem – dla Ciebie jest to nieznośne, dla nas powód do dumy. Bo czym tam na prawde różni się mieszkanieć Krakowa od mieszkańca Gdańska? Niczym!
My, Ślązacy róznimy się naszą ślusnkom godkom – i jakkolwiek megalomańsko by to nie brzmiało, jesteśmy lepsi od dużej częśsci Polski, bo mamy coś swojego, czego nie macie Wy!
oczywiście pozostaję z szacunkiem dla Ciebie. Pozdrawiam :)
Ja podobnie jak @Slązok uważam, że nie ma nic wstydliwego w śląskim akcencie. Ponadto, nawet jak nie używam śląskiej godki w rozmowie, to i tak słychać mój „inny” akcent. Tego nie da się zniwelować.
„Bo czym tam na prawde różni się mieszkanieć Krakowa od mieszkańca Gdańska? Niczym!” – jak tylko gańszczanin będzie mówił słuchajrze i chodził na pole.
Widzę, że mamy podobne poglądy, zapraszam na swojego bloga o podobnej tematyce. Doskonale zgadzam się z komentarzem osoby o nicku „Grzesio”. To prawda, że Górnoślązacy tacy są. Ja bym jeszcze zmieniła ich hierarchię wartości i po Rodzinie na drugim miejscu znalazłby się Obiad;). Widzę to na przykładzie mojej babci. Obowiązkowo kluski, modro kapusta i rolada!