Ślązak jest jak Yeti – każdy o nim słyszał, ale nikt nic nie wie

969961_395168250602934_1750598320_nJak to w życiu bywa, los rzuca ludzi w różne dalekie strony świata, więc rzucił i mnie. Jako Ślązak na co dzień mieszkam i studiuję w Krakowie. Łączę przyjemne z pożytecznym, spotykam wielu ludzi spoza Śląska, co pozwala mi spojrzeć na nasze regionalne problemy z trochę innej, szerszej perspektywy. Przy rozmowie z tutejszymi studentami pada nierzadko pytanie: to ty jesteś TYM Ślązakiem?

Bo w oczach Krakowian, etniczny Ślązak jest  trochę jak Yeti – mówią, że istnieje, ktoś kiedyś podobno widział. Ale oko w oko jeszcze nikt nie stanął.

Nie widać po tobie – słyszę zazwyczaj zdanie pomieszane z lekką nutką zdziwienia. Bo to przecież takie dziwne, że Ślązak ubiera się normalnie, mówi po polsku i studiuje w innym mieście? Inne pytania utwierdzają mnie w przekonaniu, że statystyczny Polak wie o Śląsku tyle, ile Ślązak o Eskimosach. Wśród klasycznych pytań pojawiają się: dlaczego chcecie oderwać się od Polski? Czy w urzędach mówi się tylko po śląsku? Dlaczego służyliście Niemcom podczas wojny? Macie astmę od pyłu węglowego?

Studia w Krakowie uświadomiły mi, że Ślązacy żyją tak naprawdę w swoistym getcie informacyjnym. Może się nam wydawać, że o problemach regionu mówi się dużo, ale głos ten nigdy nie wychodzi poza Śląsk! Przeciętny krakowski student myli autonomię z niepodległością, godkę śląską z językiem niemieckim, a Ślązaka z górnikiem. Nie winię ich za niewiedzę, bo i skąd mają to wiedzieć? W szkole nie uczyli, w telewizji nie mówią.

– A powiesz coś w tej swojej GADCE?

– Nie, nie powiem. Nie jestem małpką w zoo. Ale chętnie odczaruję wizerunek Śląska w Twoich oczach.

Tak naprawdę, to ludzie chcą słuchać o Śląsku. Dla nich to taka kraina leżąca za siedmioma wzgórzami, na wskroś tajemnicza i nieodkryta. Gdy tłumaczę dlaczego mój dziadek służył w Wermachcie lub jako ciekawostkę podaję, że Śląsk nigdy nie był pod zaborami, przed moim rozmówcą otwiera się nagle inny świat. Świat trudnej i niejednoznacznej historii, wydarzenia interesujące, ale wymagające spokojnego i rzeczowego wytłumaczenia. Nagle dokonuje się odkrycie i pada oczekiwane przeze mnie stwierdzenie – Ja nie wiedziałem…

Dobrze, że już wiesz. Przed młodym pokoleniem Ślązaków stoi niebywale trudne wyzwanie, z którym muszą się bezpośrednio zmierzyć. Nie wystarczy już narzekanie na lokalne instytucje państwowe czy nieróbstwo polityków. Jeżeli sami nie zabierzemy się za odczarowanie naszego regionu, nikt inny za nas tego nie zrobi.

Przecież nie chcemy być jak Yeti, czyż nie?

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)

5 komentarzy

  • Henryk K. napisał(a):

    W Kielcach pewien starszy pan był zdziwiony ze tak dobrze mowie po polsku bo „… w opolskim mówiom przecie po niemiecku …”
    ps moj dziadek tez walczyl w WH-cie. Nie chcial isc na wojne, zostawił 9-cioro dzieci. Z wojny do domu juz nie wrocil.

  • Zosia napisał(a):

    Świetna strona :) pozdrawiam

  • LinkaMariJuana napisał(a):

    Mam to samo z tą „małpką w ZOO”. Dobrze, że są tacy ludzie, którzy chcą się dowiedzieć, bo niestety częściej spotykalam takich, co wszystko wiedzieli najepiej i nic więcej wiedzieć nie chcieli…

  • ujemny przyrost napisał(a):

    Tuudi coraz starszy, mo 26 lot. Kiedyś Ślonzok w tym wieku miał żonę i dzieci. Mimo ujemnego przyrostu naturalnego na Śląsku Tuudiemu żeniaczka nie w głowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *