Tragedia Górnośląska, powojenny dramat tysięcy Ślązaków

Pod koniec stycznia obchodzimy 70. rocznicę Tragedii Górnośląskiej. Pamięć o dramatycznych wydarzeniach, które miały miejsce na terenie Górnego Śląska po wkroczeniu Armii Czerwonej przez wiele lat była systematycznie skrywana i wymazywana przez władze komunistyczne. Dopiero wraz z nastaniem 89′ roku wspomnienia bezpośrednich i pośrednich ofiar oraz świadków wyszły spod dachów śląskich domów i mogły być publicznie wypowiedziane.

Wydarzenia mające miejsce pod koniec II wojny światowej zapisane w pamięci Górnoślązaków różniły się zasadniczo od komunistycznej propagandy, która uznawała żołnierzy Armii Czerwonej jako bohaterów i wyzwolicieli. Dla wielu śląskich rodzin, chociaż trudno to sobie wyobrazić, powojenny czas był trudniejszy i bardziej dramatyczny niż sama wojna.

Bydlęcy wagon służący do transportu na wschód. fot. deportacje45.pl

Bydlęcy wagon służący do transportu na wschód. fot. deportacje45.pl

Ślązacy na podstawie uzgodnień zawartych w Jałcie uznani zostali za żywe reparacje wojenne.

Mianem Tragedii Górnośląskiej określamy wydarzenia po wkroczeniu na teren Górnego Śląska armii sowieckiej, podczas której miały miejsce aresztowania, internowania oraz przymusowe wywózki rodzimych mieszkańców Śląska do przymusowej pracy na terenie Związku Radzieckiego. Liczba bezpośrednich ofiar jest obecnie bardzo trudna do zweryfikowania, szacunkowo przyjmuje się, że podczas internowania i katorżniczej pracy w kopalniach i zakładach przemysłowych na terenie ZSRR zginęło kilkadziesiąt tysięcy Ślązaków, głównie mężczyzn.

Aby dokładnie poznać rozmiar Tragedii Górnośląskiej, należy być świadomym sytuacji społecznej, która miała miejsce w naszym regionie 70 lat temu. Śląsk zaraz po wojnie był na wskroś tradycyjnym regionem, gdzie typowe role w rodzinie były wyjątkowo widoczne. Przymusowa deportacja kilkudziesięciu tysięcy mężczyzn, często jedynych żywicieli rodziny, była nieopisaną tragedią dla pozostawionych w kraju kobiet i dzieci. W dramatycznej sytuacji były nie tylko pojedyncze rodziny pozbawione jedynego źródła dochodu, ale całe niegdyś robotnicze dzielnice, które w relatywnie niedługim czasie stały się miejscami skrajnego ubóstwa i nędzy.

Ślązacy na podstawie uzgodnień zawartych w Jałcie uznani zostali za żywe reparacje wojenne. Dla wielu z nich mordercza okazała się już sama podróż na wschód. Upchani w bydlęcych wagonach, z nikłym dostępem do wody i jedzenia umierali z powodu chorób i wycieczenia jeszcze przed przyjazdem do miejsca swojej kaźni.

Zdecydowana większość zakładów, do których trafili Górnoślązacy była w porównaniu do śląskiego przemysłu niezwykle prymitywna. Należy zaznaczyć, że duża część wywiezionych osób była wykwalifikowanymi robotnikami, którzy w śląskich kopalniach i hutach obsługiwali maszyny, tymczasem praca w sowieckich zakładach oparta była głównie na pracy fizycznej, bez wykorzystania nowoczesnych, jak na tamte czasy technologii.

Fatalne warunki sanitarne, higieniczne i żywieniowe sprawiały, że w obozach szerzyły się choroby, a sami osadzeni nie mieli siły aby sprostać wyśrubowanym normom i planom narzuconym im przez sowietów. Praca ponad ludzkie siły i niewystarczające porcje żywieniowe były przyczyną ogromnej śmiertelności. Trudno określić, jak dużo przymusowo wywiezionych Górnoślązaków zmarło na sowieckiej ziemi. Rodziny wielu z nich nie znają nawet miejsca pochówku swoich mężów i dzieci, nie mówiąc niż o osobnym grobie, czy chociażby krzyżu…

Wywózka mieszkańców Górnego Śląska i śmierć ponad połowy deportowanych uruchomiła proces głębokich zmian, jakie dotknęły rodziny i cały region. A po powrocie o swoim losie nie mogli mówić, bo noc stalinizmu i systemu komunistycznego, jaka zapadła nad Polską, nie pozwoliła ujawnić dramatu dziesiątków tysięcy ludzi i rodzin. Trzeba było czekać aż nadejdzie wolność i uwolni swą siostrę, prawdę – powiedział Abp Wiktor Skworc w 2014 roku na kalwaryjskim wzgórzu podczas dorocznej pielgrzymki mężczyzn do Piekar Śląskich.

Dziś, 25 lat po obaleniu totalitaryzmu możemy wreszcie otwarcie i bez skrępowania mówić o zbrodni, jaką na Ślązakach dokonali komuniści. Cieszą mnie także działania katowickiego Instytutu Pamięci Narodowej, który bada wydarzenia tragicznych lat, tworzy imienną listę wywiezionych w głąb ZSRR, a także wydał książkę „Wywózka”, która jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o Tragedii Górnośląskiej.

Ich krzywda nigdy nie zostanie zapomniana.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)

4 komentarze

  • MDP napisał(a):

    Polakom, czy częsci Polaków zarzucano nadmierną skłonność do martyrologii. Widać, ze część Slązaków ma podobną skłonność. Wychodzi na to, że Ślązacy niewiele różnią się od Polaków.

  • Łukasz Tudzierz napisał(a):

    Nie sądzę aby pamięć o tragicznym wydarzeniu była przejawem martyrologii.

  • piotr napisał(a):

    Nie wiem czy na Śląsku mieliśmy tylko jedną TRAGEDIĘ?
    Pamiętamy o tej „najświeższej”. A co z pozostałymi?
    Moim zdaniem warto by mówić o TRAGEDIACH.
    Bo czym był czas IIWŚ? Czym był czas IIRP? Czym był czas powstań?
    (tak można by sięgać aż do Napoleona na Śląsku lub jeszcze…)
    Nie wiem czy to nie były większe TRAGEDIE! bo BRATOBÓJCZE!
    Bynajmniej nie chcę w/w wypowiedzią lekceważyć tego co stało się po 1945.

  • Sylwia napisał(a):

    Dla mnie Polska to Śląsk, to Kaszuby, to Mazowsze, to wiele innych regionów. Każde wspaniałe i każde inne dlatego takie wyjątkowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *