<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Strona Tuudiego &#187; Praca</title>
	<atom:link href="http://tuudi.net/category/praca/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://tuudi.net</link>
	<description>Czym jest wolność ?</description>
	<lastBuildDate>Mon, 19 Jul 2010 14:14:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Emocjonalne morderstwo.</title>
		<link>http://tuudi.net/2010/01/04/emocjonalne-morderstwo/</link>
		<comments>http://tuudi.net/2010/01/04/emocjonalne-morderstwo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jan 2010 21:55:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tuudi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Liberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Socjalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[bezrobocie]]></category>
		<category><![CDATA[fundacja charytatywna]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[Milton Friedman]]></category>
		<category><![CDATA[urząd pracy]]></category>
		<category><![CDATA[urzędnik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tuudi.net/?p=739</guid>
		<description><![CDATA[Po pierwszym stycznia 2010 roku, zasiłek dla bezrobotnych wzrósł o 142 zł, czyli obecnie wynosi 717 zł brutto. Dostaną go tylko Ci, którzy zarejestrują się po 1 stycznia – nic więc dziwnego, że dzisiaj Urzędy Pracy przeżywały istne oblężenie… Milton Friedman, kiedyś powiedział: If you pay people not to work and tax them when they [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po pierwszym stycznia 2010 roku, zasiłek dla bezrobotnych wzrósł o 142 zł, czyli obecnie wynosi 717 zł brutto. Dostaną go tylko Ci, którzy zarejestrują się po 1 stycznia – nic więc dziwnego, że dzisiaj Urzędy Pracy przeżywały istne oblężenie…</p>
<p><strong>Milton Friedman,</strong> kiedyś powiedział:<span style="color: #0000ff;"> <em>If you pay people not to work and tax them when they do, don&#8217;t be surprised if you get unemployment</em>.</span> <span id="more-739"></span>(Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.)</p>
<p>Jeżeli płaci się społeczeństwu za ‘nic nie robienie’, nie można mieć pretensji, iż bezrobotni mają trudność w odnalezieniu się na rynku pracy. Państwo nie powinno być instytucją charytatywną, wspierającą lenistwo i permanentny brak zaangażowania. Urzędy Pracy można śmiało zastąpić prywatnymi Agencjami Pracy, które notabene działają prężniej i na wyższym poziomie, a co najważniejsze nie są finansowane z podatków obywateli.<br />
Jestem w stanie zaakceptować półroczną pomoc dla ludzi pracujących przez dłuższy czas i nagle tracących zatrudnienie. 6 miesięcy jest wystarczającym okresem na pozbieranie myśli, przekwalifikowanie i znalezienie nowego zatrudnienia. <ins datetime="2010-01-04T21:35:23+00:00"><span style="color: #000000;">Pomoc powinna być taka, aby ludziom opłacało się intensywnie szukać pracy!</span></ins></p>
<p><span style="color: #008000;"><strong>Wprowadzenie rozwiniętego socjalnego zaplecza w Państwie, powoduje utratę jednej z najważniejszych wartości dla człowieka – empatii</strong>.</span> Wymagamy od Państwa pomocy dla najuboższych, bo tak jest wygodniej &#8211;  obrócić się plecami, bądź przejść bokiem obok potrzebującego. Gdzie jest rodzina, przyjaciele, najbliżsi, gdy ktoś straci pracę? Najłatwiej poradzić – „<em>idź do urzędu, zarejestruj się, pobierz zasiłek. Może ktoś Cię będzie potrzebował</em>”.<br />
Aparat pomocy socjalnej wypiera zwyczajną ludzką solidarność, tworząc ludzi nieczułych na ludzką krzywdę i potrzebę. <strong>Śmiem twierdzić, iż materialna pomoc Państwa zabija emocjonalnie ludzi</strong>, co na dłuższą metę jest całkowicie szkodliwe:<br />
- Państwo stosujące szeroki wachlarz opieki, prędzej czy później będzie musiało podnieść podatki, co siłą rzeczy zahamuje rozwój gospodarczy.<br />
- Gdy zapomogi dostępne są bardzo łatwo, zgłaszają się po nie osoby, które faktycznie nie potrzebują pomocy , co w ostateczności doprowadza do sytuacji, iż naprawdę potrzebujący pozostanie bez wsparcia.</p>
<p>Dlatego jestem zdania, iż materialną pomoc powinna zostać przekazana w ręce fundacji charytatywnych bądź kościołów. W organizacjach takich pracują osoby mające doświadczenie w pomaganiu ludziom. Nie twierdzę utopijnie, że wraz z takim manewrem zlikwiduję problem pobierania materialnej pomocy przez ludzi niemających trudnej sytuacji, ale jestem przekonany, iż proceder ten zostanie w dużej mierze ukrócony. <strong><span style="color: #008000;">Pracownicy instytucji charytatywnych są to zazwyczaj ludzie, którzy czują powołanie do pomagania innym.</span></strong> Nie są to urzędasy przygnębieni swoim zajęciem, którzy podpiszą wszystko co mają na biurku, żeby tylko szybciej w domu zjeść obiad.</p>
<p>… bo kroczący kapitalizm czasem depcze ludzi. Lecz nierzadko znajduje się dłoń, która wyciągnie ofiarę spod stopy pieniądza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tuudi.net/2010/01/04/emocjonalne-morderstwo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raz jeszcze.</title>
		<link>http://tuudi.net/2009/11/17/raz-jeszcze/</link>
		<comments>http://tuudi.net/2009/11/17/raz-jeszcze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 19:20:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tuudi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>
		<category><![CDATA[senyszyn]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tuudi.net/?p=640</guid>
		<description><![CDATA[Magda podesłała jej zdaniem ciekawego linka: http://tinyurl.com/yjyggqt Sprawa jest już stosunkowo stara i dotyczy wypowiedzi Joanny Senyszyn, która twierdzi, iż wieszanie krzyży w szkołach jest sprzeczne z Polską konstytucją, która gwarantuje rozdzielenie państwa i Kościoła Katolickiego na płaszczyźnie publicznej. O podobnej sytuacji pisałem już w czerwcu, więc nie widzę potrzeby aby się powtarzać. Zainteresowanych odsyłam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Magda podesłała jej zdaniem ciekawego linka: <a href="http://tinyurl.com/yjyggqt ">http://tinyurl.com/yjyggqt </a></p>
<p>Sprawa jest już stosunkowo stara i dotyczy wypowiedzi Joanny Senyszyn, która twierdzi, iż wieszanie krzyży w szkołach jest sprzeczne z Polską konstytucją, która gwarantuje rozdzielenie państwa i Kościoła Katolickiego na płaszczyźnie publicznej. </p>
<p>O podobnej sytuacji pisałem już w czerwcu, więc nie widzę potrzeby aby się powtarzać. Zainteresowanych odsyłam bezpośrednio: <a href="http://tuudi.net/2009/06/18/pingwinki/ ">http://tuudi.net/2009/06/18/pingwinki/ </a></p>
<p>Pracowity tydzień. Dziś to by było na tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tuudi.net/2009/11/17/raz-jeszcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawodówka biednych.</title>
		<link>http://tuudi.net/2009/03/14/zawodowka-biednych/</link>
		<comments>http://tuudi.net/2009/03/14/zawodowka-biednych/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 15:17:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tuudi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tuudi.net/blog/?p=12</guid>
		<description><![CDATA[Tydzień posuchy jest. Może i nie posuchy jako takiej, ale to ja nie wiem co na świecie dzieje się. Błogi czas nieświadomości wykorzystać także jakoś trzeba, więc za skomentowanie kilku myśli się zabrałem. Krótka historyjka: Biedny, młody mieszkaniec Katowic &#8211; Tomasz, dziennie o godzinie 7 budzi się, aby zdążyć do zawodówki. O 8 zaczynają się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tydzień posuchy jest. Może i nie posuchy jako takiej, ale to ja nie wiem co na świecie dzieje się. Błogi czas nieświadomości wykorzystać także jakoś trzeba, więc za skomentowanie kilku myśli się zabrałem.</p>
<p>Krótka historyjka:</p>
<p><em>Biedny, młody mieszkaniec Katowic &#8211; Tomasz, dziennie o godzinie 7 budzi się, aby zdążyć do zawodówki. O 8 zaczynają się zajęcia. O godzinie 14, kończąc lekcje, jedzie na drugi koniec miasta do warsztatu samochodowego, aby przyrobić parę groszy na utrzymanie. Tomasz jest półsierotą, pomaga mamie w wychowaniu pięciorga swojego młodszego rodzeństwa. O 19 kończy pracę, jedzie do domu, odrabia zadanie domowe, idzie spać. Wstaje o 7&#8230;</em></p>
<p>Ja nie żałuję Tomasza.</p>
<p>Wiem, iż po szkole on będzie na tyle doświadczony, że sam będzie mógł otworzyć warsztat samochodowy. A chyba o to właśnie chodzi: <strong>być w życiu przedsiębiorczym i potrafić na siebie zarobić</strong>, czyż nie ?</p>
<p>Żal mi natomiast Marcina &#8211; człowieka bez wątpienia bogatego, za którego wszystko zrobią rodzice: dają pieniądze, podstawią pod nos obiad, zapiszą na kurs języka włoskiego. Marcin nie wie czym jest praca pełna wyrzeczeń i trudów. Marcin nigdy nie zarabiał. Marcin łatwo wydawał.<br />
<span id="more-12"></span><br />
Bogaci ludzie tego świata, zaczynali tak jak młody uczeń zawodówki, nierzadko rezygnując ze studiowania. Swoje bogactwo osiągnęli dzięki ciężkiej pracy. Na żadnym Uniwersytecie nie dowiesz się, na jaki model butów w przyszłym sezonie będzie zapotrzebowanie na Francuskim rynku, nie dowiesz się, jak stać się gigantem w sprzedaży niezdrowych hamburgerów. Tego się nie nauczysz. To wyczujesz. Dzięki doświadczeniu, intuicji i przedsiębiorczości.</p>
<p><span style="color: #008000;">Gosiu</span>, o tarczy antyrakietowej, czy loterii wizowej poczytasz w książce, owszem, ale z co najmniej dwu letnim opóźnieniem. Bo <strong>drogie</strong> książki w przeciwieństwie do <strong>ogólnodostępnych</strong> (w bibliotece) gazet bądź czasopism nie posiadają aktualnej wiedzy, potrzebnej do zdania rozszerzonej matury z WOSu.</p>
<p>Bogaci mają trochę ułatwioną naukę, lecz nie jest to przepaść, która na starcie dyskredytuje uczniów biednych. Nie mówimy tutaj o skrajnej biedocie, bo jak słusznie zauważył <span style="color: #008000;">mecenasik</span>, ludzie wywodzący się z takich rodzin nie myślą o studiowaniu, ale o jak najszybszym zarabianiu na swoje utrzymanie. Do tego oczywiście NIE jest potrzebne wyższe wykształcenie. Studia byłoby nawet szkodliwe dla takich ludzi.</p>
<p>Niestety, w Polsce istnieje przekonanie o niższości szkół zawodowych i ludzi do nich uczęszczających. Wspomniany powyżej przeze mnie Tomasz, który nie potrafi w języku obcym wypowiedzieć prostego zdania, matematykę zna na poziomie podstawowym, ma lepsze perspektywy zawodowe od absolwenta pięcioletnich studiów biegle władającym dwoma językami obcymi.</p>
<p>Zapotrzebowanie na usługi Tomasza będzie zawsze. Tomasz nie musi się martwić tym, iż nie potrafi języka obcego &#8211; po cóż mu to? Tomasz nie potrzebuje ogromnych pieniędzy na kampanię reklamową &#8211; wystarczy szyld i fachowość wykonywanych usług &#8211; wieść o nim rozniesie się sama. To właśnie dzięki ciężkiej pracy człowiek osiąga sukces zawodowy. W przypadku Tomasza będzie to rozszerzenie usług mechanicznych także do malowania i &#8216;klepania&#8217; samochodów, później kolejne usługi, kto wie? Może stacja kontroli pojazdów?</p>
<p>Czy biedni naprawdę skazani są na porażkę?<br />
Czy studiowanie jest takie ważne? Czy kończąc ten cholerny Uniwersytet czy jakiekolwiek inne wyższe gówno, jesteś pewien, że przyszła praca da Ci więcej satysfakcji i dochodów niż praca Tomasza ?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tuudi.net/2009/03/14/zawodowka-biednych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Japońskie sanatoria.</title>
		<link>http://tuudi.net/2007/11/14/japonskie-sanatoria/</link>
		<comments>http://tuudi.net/2007/11/14/japonskie-sanatoria/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Nov 2007 16:38:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tuudi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tuudi.net/blog/?p=141</guid>
		<description><![CDATA[Kara więzienia powinna być, czymś, co odstrasza potencjalnych przestępców. Proszę nie mówicie, że człowiek w chwili popełniania występku nie myśli o skutkach, nie kalkuluje tego, iż może zostać złapany. Kalkulacja jest wpisana w psychikę człowieka, idąc do sklepu kalkulujemy, czy mamy wystarczająco pieniędzy, pisząc sprawdzian z niemieckiego, liczę jakie jest prawdopodobieństwo dostania oceny dopuszczającej. Analogicznie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kara więzienia powinna być, czymś, co odstrasza potencjalnych przestępców. Proszę nie mówicie, że człowiek w chwili popełniania występku nie myśli o skutkach, nie kalkuluje tego, iż może zostać złapany. Kalkulacja jest wpisana w psychikę człowieka, idąc do sklepu kalkulujemy, czy mamy wystarczająco pieniędzy, pisząc sprawdzian z niemieckiego, liczę jakie jest prawdopodobieństwo dostania oceny dopuszczającej. </p>
<p>Analogicznie, kara śmierci będzie odstraszać potencjalnych morderców ( o tym innym razem), a więzienie nie powinno sanatorium w którym można odpocząć pod trudach przestępczego życia. Niestety, polskie więzienia w porównaniu z innymi krajami można porównać do weekendowej majówki. Najpierw coś innego&#8230;</p>
<p>Japonia państwo wyspiarskie leżące w Azji Wschodniej na Pacyfiku. Morze Japońskie oddziela kraj od kontynentu azjatyckiego. Archipelag Japoński rozciąga się od Wysp Nansei na południu do Hokkaido na północy i składa się z ok. 4 000 wysp. Największe z nich to: Honsiu, Hokkaido, Kiusiu i Sikoku. <br />
Gdzie leży Japonia, każdy chyba wie. Jeszcze mogę dodać, iż Japonia jest jednym z najbardziej rozwiniętych ekonomicznie krajów świata. W tym mlekiem i miodem płynącym świecie, są pewne &#8222;enklawy&#8221;, które na pierwszy rzut oka nie pasują do tego idealnego społeczeństwa &#8211; zakłady karne. </p>
<p>W więzieniu najważniejszy jest regulamin. Nie jest on świstkiem papieru, ale urzeczywistnionymi przykazaniami. Jest on rygorystyczny, odhumanizowany i drobiazgowy. Nie można rozmawiać z innymi wiązaniami (także z sobą samym), pożyczać czegokolwiek (nawet długopisu), robić przysiadów, brzuszków, spacerować&#8230; <br />
Latem w celi jest skwar trudny do zniesienia, natomiast zimną temperatura spada do około 5 stopni. Jedyną szansą na przetrwanie jest ruch, skazani robią co mogą, aby się ogrzać a nie naruszać regulaminu&#8230; <br />
Niedostosowanie się  skutkuje karami finansowymi pobieranymi z wynagrodzenia za pracę wykonywaną w czasie pobytu, oraz pobytem w izolatce. Izolatka jest  pomieszczeniem, w którym skazany przez cały dzień musi siedzieć na macie głową do ściany lub na drewnianym krześle stojącym na środku pokoju.  Bez zgody strażnika nie może skorzystać w toalety. <br />
Książki są jedyną odskocznią od rzeczywistości. Co 14 dni można pożyczyć 5 książek w języku angielskim. Każda książka musi mieć doklejona karteczkę &#8211; zezwolenie na czytanie. Z &#8222;legalizacją&#8221; czasopism w językach ojczystych jest większy problem. Nielegalne czytanie jest dość rozpowszechnione i zarazem ścigane przez służby więzienne z całą surowością. Grozi za to 7 dni izolatki. </p>
<p>Jedzenie &#8211;  dzielone w skromnych racjach, przesiąknięte chemią bardziej niż oranżada z Biedronki. Na śniadanie bułeczka, trochę margaryny i dżem, obiad &#8211; coś jak zupa, kolacja &#8211; najczęściej ryba lub konserwa. Japończycy nie dają więźniom nabiału. <br />
Obowiązkiem każdego skazanego jest praca w warsztatach np. przy skręcaniu zabawek. Miesięcznie więzień rozpoczynający wyrok dostaje pensję w wysokości 600 jenów, czyli około 4 euro. </p>
<p>Cele śmierci nazywane są także &#8222;celami psychicznych tortur&#8221;. Więzień ma &#8222;zachować mentalna równowagę&#8221;  przed egzekucją. Skazańcy de facto mogą tylko oddychać i poruszać ramionami. Niemal cały czas pali się jaskrawe światło. Na opornych wkłada się kaftany bezpieczeństwa. <br />
W Japonii nie ma instytucji zawodowego kata. Wyrok (powieszenie na szubienicy) wykonuje strażnik więzienny za dodatkową opłatą. Można sobie wyobrazić, iż nierzadko wyroki są wykonywane niehumanitarnie. Konformistyczne społeczeństwo Japonii woli przymykać oko, na tego rodzaju praktyki. Większość ludzi jest obojętnych wobec losu więźniów, a minister spraw wewnętrznych jest wręcz dumny z rygoru jaki panuje w zakładach karnych. </p>
<p>
 <center>*&nbsp;*&nbsp;*&nbsp;*<br />
 </center><br />
Więzienia po czeskiej stronie Cieszyna są w opłakanym stanie. Polacy odsiadający kary w Czeskich zakładach karnych, po przeniesieniu do Polskich, chcieliby z łzami w oczach całować słupy graniczne. Dla nich pobyt w Polskim więzieniu jest bardziej odpoczynkiem niż karą&#8230;  </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tuudi.net/2007/11/14/japonskie-sanatoria/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Praca sezonowa</title>
		<link>http://tuudi.net/2007/07/30/praca-sezonowa/</link>
		<comments>http://tuudi.net/2007/07/30/praca-sezonowa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jul 2007 16:47:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tuudi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tuudi.net/blog/?p=152</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy artykuł miał być wczorajszym. Dobrze się stało, iż Lugnik pokrzyżowała mi plany. Cześć z Was nie wierzyła, iż przedstawiona wczoraj historia jest autentyczna. Otóż, ręczę moim imieniem, iż w reportażu nie ma źdźbła fałszu. Inaczej nie zdecydowałbym się opublikować, poniekąd ostrych słów pokrzywdzonej. Za zniesławienie i rozpowszechnianie nieprawy grozi odpowiedzialność karna. (art. 212 § [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy artykuł miał być wczorajszym. Dobrze się stało, iż Lugnik pokrzyżowała mi plany. <br />Cześć z Was nie wierzyła, iż przedstawiona wczoraj historia jest autentyczna. Otóż, ręczę moim imieniem, iż w reportażu nie ma źdźbła fałszu. Inaczej nie zdecydowałbym się opublikować, poniekąd ostrych słów pokrzywdzonej. Za zniesławienie i rozpowszechnianie nieprawy grozi odpowiedzialność karna.<br />
(art. 212 § 1. K.k. grożąca kara: grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku). </p>
<p>Praca nad morzem cieszy się dość dużą popularnością wśród uczniów szkół średnich oraz studentów. Bohaterami dzisiejszego reportażu są autentyczne osoby pochodzące z różnych stron polski, począwszy od zapadłej wsi na Podbeskidziu skończywszy na stołecznej Warszawie. Łączy ich jedno: praca w Rewalu. </p>
<p>Na nadmorskiej promenadzie roi się od stoisk z tandetnymi pamiątkami &#8222;made in china&#8221;. Znudzeni sprzedawcy w promieniach upalnego słońca cierpliwie przyglądają się turystom, oglądającymi muszelki. Jakieś dziecko, całe brudne po twarzy z jedzącego loda, krzyczy do rodziców: <br />
- Kupcie mi pistolet !!! <br />
- Jutro Ci kupię&#8230; &#8211; zbywa go matka. <br />
Na jednym z &#8222;stanowisk pamiątkowych&#8221; spotykam Kasię, opaloną brunetkę. Nie wygląda na więcej niż 19 lat. Od razu chwyta temat rozmowy. <br />
- Dlaczego tu przyjechałam? Bynajmniej nie z chęci zarobienia jakieś ogromnych pieniędzy. <br />Powiedz mi, co mogę robić w takiej małej mieścinie gdzie mieszkam? Taka dziura koło Poznania. Do samego poznania około 40 kilometrów. Wiec często tam nie bywam. <br />
Ni to klubu, ni to jakiegoś porządnego baru. Przyjechałam z koleżanką, pracuje, o tam&#8230;- wskazuje palcem na pobliską smażalnię, z której zawsze wydobywał się fetor zabijanych ryb. <br />
- W domu się nie przelewna, ale biedy także nie klepiemy. Mama z tatą prowadzą sklep spożywczy. Dokładnie to dwa sklepy, zatrudniają 3 osoby. Przynajmniej przez wakacje nie chciałam żyć na ich rachunek. Tutaj dostaje około 1300 złotych miesięcznie. 6 dni pracy po 8-9 godzin od 9 rano do 17. Wieczory i niedziele mam tylko dla siebie &#8211; na jej twarzy pojawia się porozumiewawczy, dość ironiczny uśmiech. <br />
Mieszkamy w przyczepie campingowej. &#8211; Odpowiada na mojej pytanie dotyczące zakwaterowania. &#8211; Prysznic i ubikację mamy niedaleko w ośrodku wczasowym, który należy do znajomego pana, który nas zatrudnia. Dwa posiłki dziennie: śniadanie i ciepła kolacja. Nie wiem jak tam oni się rozliczają. Nie obchodzi mnie to, mam gdzie spać i co jeść. Dostaję niezłą wypłatę. Czego chcieć więcej?</p>
<p>Idę dalej. Burza wisi w powietrzu. Parne powietrze i zbierające się ciemne chmury w dalszym ciągu mieszają się z przenikliwie opalającym słońcem. Trochę piecze mnie kark. <br />Zapomniałem posmarować się olejkiem. <br />
Zaczepia mnie mobilna sprzedawczyni gazet. <br />
- Może gazetkę? &#8211; Spytała. <br />
- Bardzo chętnie, jest Angora? &#8211; Odpowiedziałem<br />
- Niestety&#8230; Mam Fakt, Pani Domu, Naj&#8230;- zaczęła pokazywać niesione przez siebie gazety. <br />
- Ciężka taka praca? <br />
- Znośna. Przepraszam, muszę iść dalej. Za coś musze żyć. &#8211; Powiedziała na odczepnego. <br />
Gazeciarka nie była chętna do rozmowy. Rzekłszy &#8222;Do widzenia&#8221; poszedłem dalej. </p>
<p>W tak upalny dzień nie może zabraknąć czegoś do ochłody. Przechodziłem właśnie obok jednej z kilkunastu budek z lodami w mieście. Położenie nie zachęca do konsumpcji. Brak tu cienia. Stoi tylko jeden parasol, pod którym skumulowanych jest chyba z 8 osób. <br />
- Małe kręcone poproszę. <br />
- Śmietankowe, czekoladowe czy mieszane? &#8211; Spytała ekspedientka<br />
- Myślę, że mieszane będą idealne &#8211; odpowiedziałem<br />
Dziewczyna zaczęła kręcić loda. <br />
- Sezonowo tu pracujesz?- Zapytałem<br />
- Tak&#8230; &#8211; odparła podejrzliwie. <br />
- Mogę porozmawiać z tobą na ten temat? Pisze artykuł. &#8211; Powiedziałem, widząc jej zakłopotanie w oczach. <br />
- Nie ma sprawy &#8211; zaprosiła mnie bliżej siebie, zaznaczając, że nie mogę wejść do środka budki. Takie są wymogi jej szefa. <br />
Ewelina, lat 18, po II klasie LO w Warszawie. W budce gastronomicznej kręci lody, smaży gofry, wciska śmietanę do rułek. Dostaje 7 złotych za godzinę pracy. Pracuje 7 dni w tygodniu po 8 godzin. Raz rano, raz popołudniu. Na zmiany z dziewczyną pochodzącą z Częstochowy. Mieszka w murowanym domku, z 3 dziewczynami. Mają kuchnię i łazienkę. Gotują sobie same. Na jedzenie miesięcznie wydaje około 300 złotych. Ofertę pracy znalazła uprzednio w Internecie. </p>
<p>- Właściwie, to dlaczego zdecydowałaś się pracować w wakacje? Nie lepiej odpoczywać nad brzegiem Wisły, czy wyjechać gdzieś na kilka dni? &#8211; Spytałem, załączając dyktafon. <br />
- Niby to tak wygodniej. Wiesz, 2000 zł na drodze nie leży. Rodzice też nie dają mi tyle na ciuchy czy inne rzeczy. Wiesz jak jest. Jak bym chciała sobie iPoda kupić, to, co zrobię? <br />Wygram w Totolotka? Rodzice kupią to i tamto, lecz na &#8222;głupoty&#8221; nie dają mi kasy. <br />
Nie jest źle, jak mam zmianę na rano, to popołudniu mogę iść na plaże, wieczorem też jest czas na jakaś imprezę czy coś. Łączę przyjemne z pożytecznym. A praca w budce aż tak bardzo mnie nie męczy fizycznie. <br />
Faktycznie, Ewelina nie wyglądała na zmęczoną, wręcz przeciwnie tryskała z niej jakaś pozytywna energia. Rozmowę przerwała jakaś pani, chcąca kupić gofra bitą śmietana i owocami. <br />
- Co ja to chciałam&#8230;? A właśnie. Dokładnie to do gazety piszesz, czy jak? &#8211; Spytała odwróciwszy się po mnie po obsłużeniu klientki. <br />
- Nie do końca. &#8211; Odpowiedziałem. &#8211; Mam własną stronę, tam piszę artykuły. <br />
- Zapodaj adresem ! <br />
Napisałem adres. Pożegnałem się i poszedłem dalej. </p>
<p>Tym razem snułem się dość długo po zatłoczonych ulicach Rewala. Było coraz bardziej duszno, słońce zaszło za ciemniejące już chmury. Ludzi jakby przeczuwali nieubłaganie nadchodząca burzę. <br />
- Kochanie chodź szybciej, zaraz będzie padało! Nie chcę być cała morka&#8230; &#8211; usłyszałem tuż obok mnie. <br />
Zdecydowałem się iść już do ośrodka. Idąc ulicą Klifową czułem zapach smażonej ryby, niedaleko smażalni kilka pizzerii i podrzędniejszych barów. Zatrzymałem się koło znajomego kiosku. To tutaj kupowałem dziewczynom fajki oraz sobie widokówki i Angorę. <br />
- Dzień dobry! Mogę chwilę porozmawiać? &#8211; Zacząłem rozmowę. <br />
- No, nie wiem&#8230; &#8211; odpowiedziała kobieta, jednocześnie wyciągając na ladę ręką, na której widać było obrączkę. <br />
- Nic z tych rzeczy. &#8211; Uśmiechnąłem się. &#8211; Pisze artykuł dotyczący pracy sezonowej. <br />
Pani z kiosku wyglądała na około 23 może 24 lata. Miała krótkie włosy i raczej przeciętną urodę. Pochodziła z jakieś dziury na Podkarpaciu. Jej rodzice prowadzili gospodarstwo. <br />Mimo iż dużo opowiadała o swojej rodzinie, nie chętnie mówiła o zarobkach. <br />
- Na fundusze tutaj nie narzekam. U mnie we wsi ciężko o pracę, więc wyjechałam w Polskę. Z czegoś trzeba utrzymać dom. Prawda? <br />
- Dlaczego Pani nie wyjechała np. do Niemiec czy Anglii. Tam można zarobić o wiele więcej. &#8211; Zapytałem. <br />
- Taka Europa to nie dla mnie. Wolę tutaj spokojnie siedzieć w kiosku. -Odpowiedziałem.<br />
- No tak. Ale czy nie lepiej jest zarobić 15000 tys. złotych za 2 miesiące pracy? &#8211; Nie dawałem za wygraną. <br />
- &#8230; Oczywiście, że lepiej. Ale jakim kosztem? &#8211; Podsumowała. <br />
Grzecznie podziękowałem. Pani zaprosiła mnie do dalszych zakupów w &#8222;jej&#8221; kiosku. Była dosyć dziwna. Może spowodowane było to dość dużą różnicą wieku? </p>
<p>Znalazłem się znowu na ulicy. W tym momencie spadła na mnie pierwsza kropla deszczu. Sklepikarze nerwowo chwali pod folie pamiątki, gazety, ubrania. Morze dalej monotonnie szumiało. Wiatr zmógł się, oczyszczając ulicę z wszelkiego kurzu i pisku. Wróciłem do mojego domku. Zapowiada się duża ulewa&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tuudi.net/2007/07/30/praca-sezonowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polskie obozy pracy.</title>
		<link>http://tuudi.net/2007/07/29/polskie-obozy-pracy/</link>
		<comments>http://tuudi.net/2007/07/29/polskie-obozy-pracy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jul 2007 16:48:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tuudi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tuudi.net/blog/?p=154</guid>
		<description><![CDATA[Praca sezonowa dla niektórych jest sposobem na dorobienie do skromnego uczniowskiego czy studenckiego budżetu. W ostatnim czasie wiele słyszało się o &#8222;obozach pracy&#8221;. Kojarzone one raczej są z Śródziemnomorskimi krajami, takimi jak Włochy czy Hiszpania. Mało kto wie, iż także w Polsce wykorzystuje się ludzi to katorżniczej pracy. Bohaterką tego artykułu jest pewna dziewczyna z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Praca sezonowa dla niektórych jest sposobem na dorobienie do skromnego uczniowskiego czy studenckiego budżetu. W ostatnim czasie wiele słyszało się o &#8222;obozach pracy&#8221;. Kojarzone one raczej są z Śródziemnomorskimi krajami, takimi jak Włochy czy Hiszpania.<br />
Mało kto wie, iż także w Polsce wykorzystuje się ludzi to katorżniczej pracy.</p>
<p>Bohaterką tego artykułu jest pewna dziewczyna z Mikołowa (autorka kilku tekstów na tej stronie). </p>
<p>Moja trzymiesięczna przygoda z Morzem i wymarzoną pracą skończyła się w dwa tygodnie. &#8222;Miejsce&#8221; pracy zamieniło się w pełnym tego słowa znaczeniu w obóz pracy. Pracowałam fizycznie przez 16 (!) godzin. Zabrali mi książeczkę sanepidowską i nie dali złamanego gorsza. Ukradłyśmy nasze książeczki uciekliśmy stamtąd, nasłaliśmy sanepid i Państwową Inspekcję Pracy. Jestem do tyłu o 200 złotych. </p>
<p>Przed wyjazdem oferowano mi złote góry: ciepłą posadę w ośrodku wypoczynkowym Amberia w dąbkach. Praca na barze, 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu, 1300 zł za miesiąc z wyżywieniem i noclegiem zagwarantowanym na miejscu.  Dostałam tę &#8222;pracę&#8221; notabene poprzez znajomego trenera piłki ręcznej Andrzeja R., który jest bratem właścicielki ośrodka (Barbara R. ). Inni znaleźli oferty w prasie i w Internecie. <br />
Mój znajomy pojechał tam tydzień przede mną. Była już tam bratanica szefowej &#8211; Karolina, która pracowała na recepcji. <br />
Mieszkałam w drewnianym domku. Spałam na podłodze, na materacu, w pokoju bez kuchni i łazienki. Na dole była recepcja, niby czynna od 10 do 18. W praktyce jednak klienci budzili mnie nierzadko o 4 rano, waląc pięściami w szyby domagając się wypisania lub zakwaterowania. Jakoby recepcja była czynna całą dobę. </p>
<p><B>Znajomy miał być konserwatorem.</B> </p>
<p>W hipotetycznym zakresie jego obowiązków były drobne prace np. koszenie trawy, pomoc w rozbiciu namiotów, odprowadzanie gości po polu campingowym etc. W praktyce robił wszystko, od budowy drewnianych domów, przez klejenie dachów, kładzenie dachówek, przez przetykanie brodzików, ubikacji, usuwania gniazd szerszeni, mrówek, polowania na żmije, skręcania mebli. Ogólnie wszystkiego, co znalazło się do naprawy w tym dużym ośrodku. Wymaniał także instalacje z prądem&#8230;</p>
<p>Przez tydzień był tam on, Karolina i niejaka Agnieszka&#8230;<br />
Agnieszka, 21 lat, w 6 miesiącu ciąży. Nad wyraz naiwna. Sprzątała wszystkie domki. Będąc w ciąży pracowała z detergentami, nosiła, schylała się i odwalała całą brudną robotę (jak by nie patrzeć, dla co najmniej 5 osób) miała oferowane takie same stawki jak my, jednak pracowała o tydzień dłużej niż mój znajomy, nie miała umowy, wyżywienia ani książeczki sanepidowskiej. </p>
<p>Agnieszka pracowała po 12 godzin, niby na tej stawce, co my. Gdy upomniała się o wypłatę, to dali jej 400 zł i powiedzieli, że pracowała na pół etatu i więcej nie dostanie.<br />
Rozpłakała się. Oni powiedzieli, że dadzą jej jeszcze 100 zł jako bonus. Zagroziła, ze się spakuje i wyjedzie pierwszym rannym pociągiem. Szefowa słodko uśmiechnęła się i powiedziała, ze nikt jej nie mówił, ze pracuje na pól etatu i ze dorzuca jej jeszcze te 300 zł do podstawowej płacy, tak, że wyjdzie jej 800 zł. Zgodziła się.</p>
<p> Po tygodniu pobytu mojego znajomego, przyjechałam ja i Zuza, do pracy w barze. Miałyśmy sprzedawać zapiekanki i lać piwo. Dzień po nas przyjechała jeszcze jedna Agnieszka (studentka 4 roku prawa, chwała Bogu jej za to) również jej powiedzieli, że będzie robić na barze. </p>
<p><b>W praktyce bar nie istniał. </b></p>
<p>Był to przeżytek, przypominający knajpę z czasów głębokiego PRLu, bez wody, prądu, kanalizacji. Z kuchnią, posiadającą sprzęt sprzed 40 lat bez instalacji gazowej.<br />
Przyjechałyśmy do pracy w barze a robiłyśmy wszystko to, co robił Przemek. Od koszenia trawy, przez klejenie dachów etc. <br />
Nie mieliśmy wyżywienia (było przez 2 dni), po czym szef stwierdził, ze mu się nie opłaca, i ze mamy gotować sobie w kuchni. Na pytanie &#8211; &#8222;na czym?&#8221;, &#8222;w czym?&#8221;, &#8222;gdzie?&#8221;  &#8222;za co?&#8221; &#8211; szef wzruszał ramionami. </p>
<p> Dzień w dzień, od mojego przyjazdu kłóciliśmy się o umowę, stawkę za godzinę i nadgodziny i wyżywienie. Wiecznie nas unikali, wzruszali ramionami albo mówili, ze stawka za miesiąc (*5 dni w tygodniu, 8 godz. dziennie = 40 godz. tygodniowo) to 800 zł. My robiliśmy po 16 godz. dziennie przez 7 dni w tygodniu, wiec w tydzień nabiłam 97 nadgodzin. Szef rzekł, że nie da nam stawki za nadgodzinę, bo będzie oceniał naszą efektywność pracy (dziś mam zły humor &#8211; nie zapłacę ci).</p>
<p><B>Pomogli nam rodzice Agnieszki,</B></p>
<p>którzy przesłali nam kopie umów i tych wszystkich papierów, które pracodawca powinien z nami podpisać, a czego nie zrobił. Pracodawca ma tydzień na podpisanie umowy z pracownikiem, inaczej pracownik ma prawo wezwać inspektorat pracy. Gdy dojdzie do sprawdzenia pracodawcy, ustawa chroni pracownika, który pracuje na czarno. <br />
W końcu wywalczyliśmy podpisanie umowy (przekładali to 3 dni) na poniedziałek rano. W ów poniedziałek rano nas wyrzucili&#8230; <br />
Stwierdzili, ze nie mamy z nimi umowy, w ogóle u nich nie pracowaliśmy, nie należy nam się wyplata. Zagroziliśmy inspektoratem pracy, to zagrozili nam duńskimi adwokatami (posądzenie o wymuszenie). Zadzwoniliśmy na policje, oni wyjechali z Dąbek. W momencie mojego powrotu do domu, nikt z szefostwa nie był w ośrodku. </p>
<p> Żeby było śmieszniej, niezależni stróżowie, którzy pracowali dla firmy, którą zatrudniał szef, mówili nam, ze mamy uciekać, bo przed nami była ekipa &#8211; i ich wyrzucili, rok temu było tak samo, co 2 tygodnie inna ekipa do odwalanie brudnej roboty. Wczasowicze mówili identycznie. <br />
Co ciekawe, w momencie, gdy wyjeżdżaliśmy stamtąd, pod naszymi drzwiami czekała nowa szóstka ludzi na nasze miejsce. To było z góry zaplanowane! </p>
<p> <a href="http://www.amberia-dabki.pl/"> http://www.amberia-dabki.pl/ </a></p>
<p>To jest oficjalna strona tych państwa. Nie potwierdzam NICZEGO, co tam się znajduje. </p>
<p>Od Tuudiego: </p>
<p>Spisałem i przerobiłem wypowiedz Kingi. </p>
<p>Na szczęście Duńskie prawo mnie nie obowiązuje. Polskiego sądu się nie obawiam. Niech ta historia będzie dla Was przestrogą, aby uważnie wybierać oferty pracy. Nawet taki &#8222;pewniak&#8221; jak przedstawiony powyżej może okazać się pułapką. W myśl przysłowia: &#8222;jak bym wiedział, że się przewrócę &#8211; usiądę&#8221;, do środka oferty nie wejdziemy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tuudi.net/2007/07/29/polskie-obozy-pracy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
