Jeżeli projekt ustawy o równym traktowaniu kobiet i mężczyzn, jaki proponuje Ministerstwo Pracy, wejdzie w życie, czeka nas mnóstwo absurdów, zapowiada “Rzeczpospolita”. Oto pierwszy z brzegu przykład: Liga Polskich Rodzin nie będzie mogła odmówić przyjęcia w swe szeregi zaciekłego komunisty, bo byłaby to… dyskryminacja.
(..)
A nie daj Bóg, by fryzjer damski odmówił strzyżenia mężczyźnie, bo może go to kosztować wypłatę zadośćuczynienia w wysokości minimalnego miesięcznego uposażenia – twierdzi “Rzeczpospolita”.
http://tnij.org/blo4
Analogicznie, czy mam takie samo prawo otworzyć zakład fryzjerski z napisem “tylko dla mężczyzn”, jak restaurację “tylko dla białych” ?
Tak samo, jak LPR nie chce mieć w swoich szeregach komunistów (i nikt o to afery nie robi), tak, ja mogę nie lubić murzynów czy azjatów, (bo lepiej się czuję w towarzystwie ludzi o białym kolorze skóry) i nie wpuszczać ww do mojej restauracji. W krajach normalnych światopoglądowo, mój lokal istniałby jak tysiące innych, może tylko straciłbym 0,5% klientów, tych kolorowych. W Polsce znalazłby się urzędnik który stwierdzi: “on dyskryminuje czarnych nie wpuszczając ich do restauracji”.
Tworząc własną restaurację mam prawo wpuszczać czy wyrzucać kogo chce. Równie dobrze mogę na drzwiach wywiesić napis: “tylko dla mężczyzn od 25-48 roku życia, niełysiejących”. Mój lokal – moje prawo !
# # # #
To już w Szwecji jest prawo, które nakazuje wszystkich traktować “jednakowo”. Co z tego wynikło:
Władze pewnej szwedzkiej szkoły zarzuciły ośmioletniemu chłopcu łamanie praw innych dzieci, ponieważ ten nie zaprosił na swoje przyjęcie urodzinowe dwóch kolegów z klasy – powiadomił internetowy serwis BBC.
Jeden z uczniów szkoły podstawowej w Lund na południu Szwecji postanowił rozdać zaproszenia na swoje urodziny w trakcie szkolnych zajęć. Gdy nauczyciel spostrzegł, że dwóch chłopców zostało pominiętych, skonfiskował wszystkie zaproszenia.
Władze placówki argumentują, że ich obowiązkiem jest dbanie o to, aby nikt nie był dyskryminowany, gdy zaproszenia są rozdawane na terenie szkoły. Natomiast ojciec ośmiolatka powiadomił o zajściu rzecznika praw obywatelskich. Jak wyjaśnił, jego syn nie zaprosił na przyjęcie dwojga dzieci, ponieważ jedno z nich wcześniej nie zaprosiło go na własne urodziny, natomiast z drugim się pokłócił.
A gdyby dwóch chłopców było murzynami? Albo co gorsza żydami?
Przypadek ten, bezsensownie głupi, bo niezaproszone dzieci i tak wiedzą, że na urodziny nie przyjdą, a reszta klasy przyjdzie. Dzięki temu incydentowi całe miasto, pól kraju będzie wiedzieć, że akurat oni nie zostali zaproszeni. W innym wypadku ograniczyło by się tylko do społeczności klasowej.
Pisałem kiedyś o “wolności do“, takie pojęcie nie istnieje. Tych dwóch dzieciaków nie miało prawa do tego zaproszenia, bo solenizant nie życzył sobie ich. Chłopak odprawiający urodziny ma prawo do wolności od tych, których nie zaprosił. Koniec, kropka, bez dyskryminacji.
Przypuszczam, że większość czytelników podzieli moje zdanie dotyczące bezsensowności “afery urodzinowej”. Lecz analogiczna sytuacja jest z przytoczoną wcześniej restauracją. Mimo, że restauracja jest moja, sam decydowałem jaki będzie wystrój wnętrz, jakie będzie menu, kogo zatrudnię, nie mam prawa wpuszczać do niej tylko tych którzy mi odpowiadają ?
Wolny rynek podpowiada: “jeśli murzyni będą się czuć dyskryminowani, koło mojej restauracji powstanie inna, tym razem z napisem tylko dla murzynów i azjatów“.
To jest prawdziwa wolność obywatelska.