Miłość w Königshütte – spektakl [oraz konkurs]

Ingmar Villqist

Teatralna wersja niezrealizowanego dotąd scenariusza filmowego Ingmara Villqista to dzieło wyjątkowe.

Z pewnością jedno z najważniejszych w dotychczasowym dorobku autora. Bardzo osobiste (autor urodził się  w Chorzowie, który nazywał się dawniej Królewska Huta, niem. Koenigshuette), a przez związanie z tragicznymi wydarzeniami pierwszych powojennych miesięcy na Górnym Śląsku – niemal epickie, odkrywające epizody dziejów ciągle zbyt słabo obecne w polskiej pamięci zbiorowej. Powojenny zamęt (ubecy, Wehrwolf, Rosjanie, milicjanci) stanowi jednak tylko tło dla niesamowitej historii głównego bohatera.

Czy miłość śląskiego lekarza, doktora Jana Schneidera, ma jakąkolwiek szansę w tym świecie? O jaką miłość właściwe tu chodzi? Czy to śląskie Love Story czy Popiół i diament? W rolach głównych Artur Święs i Anna Guzik, a wraz z nimi występują Bernard Krawczyk, Tomasz Lorek, Artur Pierściński, Grażyna Bułka, Kazimierz Czapla, Daria Polasik, Jerzy Dziedzic, Aleksander Pestyk, Kuba Abrahamowicz, Bożena Germańska, Magdalena Gera, Sławomir Miska, Tomasz Sylwestrzak/Adam Myrczek i Piotr Bułka.

Reżyseria i scenografia Ingmar Villqist
Muzyka Krzysztof Maciejowski
Kostiumy Ilona Binarsch

Link: www.teatr.bielsko.biala.pl

Tyle z suchych faktów. Miłość w Königshütte to sztuka naprawdę wyjątkowa, bo budząca dużo emocji. Z jednej strony uważana jest za przedsięwzięcie potrzebne, ale nie udane (“Miłość w Koenigshuette”, czyli patyczkiem w mrowisko oraz Ingmar Villqist na Śląsk nawrócony) z drugiej strony za dowód dojrzałości (Co ci Ślązacy do mnie mówią?) czy spektakl bolesny, niełatwy, gorący (My ze Świętochłowic).

Swoje trzy grosze dołożyło także Prawo i Sprawiedliwość, które ustami posła Stanisława Pięty, nazwało przedstawianie antypolską hecą (Zwolnić dyrektora Teatru Polskiego za antypolskie hece!).

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)

Tagi

15 komentarzy

  • Sentymentalna napisał(a):

    Grają to gdzieś w Katowicach? W Korezie?

  • Tuudi napisał(a):

    Tylko w Bielsku.

  • tragizm napisał(a):

    Jarosław Świerszcz dołączył do czołówki ślaskich kłamców, w GW kłamał ze zatruwanie Ślaska przez przemysł było karą za Wermacht itp, spektakl w całosci fałszywy, od bicia dzieci za akcent po historię lekarza obywatela polskiego, ktry został oficerem Wermachtu a potem słuzył w ludowym wojsku polskim

  • nieboszka polska napisał(a):

    30 mają 19.00 w ChCK w Chorzowie.u

  • Po ślůnsku napisał(a):

    @tragizm

    Interesujące. Dziwne, że moja Mama mówi podobne rzeczy o czasach swojej szkoły. Skąd w ludziach takie tchórzliwe ujadanie zamiast zastanowienia się nad powodami, sprawdzenia faktów i wyciągnięcia wniosków?
    Najłatwiej rzucać oskarżenia wobec innych, ale zmierzyć się z własnymi winami już nie sposób.

  • Tuudi napisał(a):

    @nieboszka polska, Sprawdziłem i faktycznie grają, ale 29 maja.
    http://www.chck.pl/?show=kal&rok=2012&mies=5
    Ceny:
    parter: 60 PLN
    balkon: 50 PLN
    U Tuudiego macie taniej ;)

  • tragizm napisał(a):

    po ślunsku nie dosc ze kłamie to jeszcze zniewaza adwersarza. Bicie za akcent to fałszowanie historii Alfons Nossol, mowiacy z silnym akcentem nie tylko skonczyl szkoły ale zostal biskupem, Jan Szydlak z Siemianowic byl sekretarzem KC i wicepremerem

  • Sentymentalna napisał(a):

    Naprawdę czasem bito. Moje koleżanki wspominają wyjazdy nad morze na kolonie w latach 70 i kategoryczny zakaz mówienia po śląsku. Śląski był kojarzony z czymś złym, gorszym. Taka jest prawda. Do dzisiaj panuje ten stereotyp. Oczywiście, że nie wszystkich i nie zawsze karano za mówienie po śląsku, ale to jest fakt niepodważalny. To zależy od nauczyciela.

  • tragizm napisał(a):

    poza wszystkim mowienie po sląsku a mwienie po polsku z akcentem to nie to samo

  • Juras napisał(a):

    Ja chce bilet, ja chce ! :)))

  • Po ślůnsku napisał(a):

    @tragizm

    Nie wiem gdzie kogokolwiek znieważyłem. Możesz mi wskazać?
    Inna sprawa, to warto byłoby się zdecydować – dla Polaka śląski to polski, więc jak ślązak mówi po śląsku, to mówi po polsku, a jak mówi po polsku, to mówi z akcentem, nie? Zdecydujcie się może. Jak Ślązak twierdzi po śląsku, że mówi po polsku, to dowodzicie, że nie mówi po polsku, a jak ten sam Ślązak po śląsku oświadczy, że nie mówi po polsku, to upieracie się, że mówi.

  • Po ślůnsku napisał(a):

    Aha, inna sprawa jest taka, że nikt nie twierdzi, że takie wydarzenia miały miejsce wszędzie, i że były powszechne. Ale w Bytomiu na ten przykład, w zalanym Kresowiakami centrum nie było zmiłuj. “Autochtoni” byli gorszą wersją Polaka i trzeba było ich ustawić.

  • tragizm napisał(a):

    godka to dialekt jynzyka polskiygo, tela

  • Gelynder Blues napisał(a):

    @tragizm ale zdajesz sobie sprawę że mówisz o sztuce teatralnej? I że autor używając tej formy wyrazu ma prawu do różnych form wypowiedzi, typu przenośnia, skrót, przerysowanie itd? Że takie bicie po rękach może być po prostu symbolem polonizacji i nie ma żadnego znaczenia, czy gdziekolwiek taki fakt miał miejsce? A temu, że od lat 20-stych Śląsk podlegał polonizacji chyba nie zaprzeczysz? Wszak nawet ojciec J. Gorzelika przyjechał tutaj jako nauczyciel, polonizator. A totalitaryzm zawsze pozostanie totalitaryzmem. Nie jest ważne jaki ma kolor i nazwę.
    Moja matka była bita po rękach za godanie. Tylko, że przez niemiecką nauczycielkę w 1939 i wyzywana od “polskich świń”. Wszystko po to, by w 1945 być wyzywanym od “niemieckich świń” przez “wyzwolicieli”.

  • Gelynder Blues napisał(a):

    @tragizm jeszcze jedno pytanie: Czy widziałeś to przedstawienie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *