5 typów Ślązaków, z których jestem dumny

Miesiąc temu napisałem wpis, którym wbiłem przysłowiowy kij w śląskie mrowisko. Napisałem wówczas o 5 typach Ślązaków, których nie chce spotkać w życiu. Sądząc po komentarzach miałem rację – chcielibyśmy być idealni, ale nie jesteśmy. Wciąż tkwi w nas głębokie przekonanie o naszej wyjątkowości, które jest niczym innym, jak złudnym wyobrażeniem.

Chciałbym przedstawić Wam tych Ślązaków, z których jestem dumny. Nie wymienię ich z imienia i nazwiska. Nie wskażę palcem – ale napiszę, które postawy cenię u nich najbardziej. Życzyłbym sobie, aby mój artykuł był otwartą inspiracją dla tych, którzy poszukują celu. Nie roszczę sobie praw do pouczania, a raczej chciałbym wskazać to, co dla mnie jest najistotniejsze.

1. Tradycjonalista

Serce mi rośnie, gdy widzę co roku na piekarskim wzgórzu dziesiątki tysięcy Ślązaków, którzy pielgrzymują do Matki Boskiej Piekarskiej. Cieszę się, że od paru lat odmawiana jest tam modlitwa wiernych po śląsku. Jednak tak naprawdę nie chodzi mi tutaj tylko o dumę ze Ślązaków – katolików. Ślązak tradycjonalista może być ewangelikiem, ateistą, żydem, weganinem lub gejem. Ale tradycje swoich przodków ma w sercu – dla jednych będzie to połączenie obyczajowości z religią, dla innych zaś operowanie na co dzień godką śląską.

Wspaniałe jest to, jak bardzo różnimy się między sobą. Lecz jeszcze wspanialszy jest fakt, że łączy nas śląska tradycja, która przecież także nie jest jednorodna. Chciałbym, aby każdy z nas przekazywał swoje śląskie zwyczaje dzieciom i ludziom wokoło.

2. Przedsiębiorca

Czuje ogromny szacunek dla ludzi, którzy zdecydowali się dać pracę innym. Poprzez swoją zaradność i pomysłowość przyczyniają się do rozwoju naszego regionu. Na pracodawcach ciąży jednak wielka odpowiedzialność – powinni oni płacić swoim pracownikom pensje zapewniające odpowiedni standard życia. Nie bez znaczenia jest także etyczne podejście do płacenia podatków, ochrony środowiska oraz zapewnienia pracownikom dobrej atmosfery w pracy.

Widzę jak zmienia się w Polsce rynek pracy. Jest lepiej, ale wciąż długa droga przed nami, aby dogonić standardy, które obowiązują w krajach Europy Zachodniej. Chciałbym, aby Ślązak – przedsiębiorca był wzorem do naśladowania w Polsce, jako przykład rzetelnego i etycznego pracodawcy.

3. Działacz lokalny / aktywista

To wspaniała rzecz, gdy ludzie sami od siebie, z poczucia misji i obowiązku działają na rzecz lokalnej społeczności. Nie ważne dla mnie jest to, czy działania takie dotyczą stricte śląskiej kultury i języka. Takim samym szacunkiem darzę organizatorów marszów, członków śląskich stowarzyszeń, tłumaczy śląskich tekstów, jak wolontariuszy, którzy opiekują się seniorami, czy studentów poświęcających swój wolny czas, aby pomóc w nauce dzieciom z trudnych rodzin.

Czas każdej z tych osób jest dobrze wykorzystany! Życzyłbym sobie, aby nas Ślązaków piszących blogi i książki, angażujących się w działalność regionalnych stowarzyszeń, lobbujących za dobrymi dla nas ustawami było coraz więcej. Moim marzeniem jest, aby działanie na rzecz lokalnych społeczności stało się jeszcze bardziej popularne.

4. Polityk / samorządowiec

Samorządowcy, a już na pewno politycy nie mają w Polsce dobrej passy. A przecież to radni, burmistrzowie, prezydenci mają realny wpływ na nasze miasta i powiaty. Bardzo często lokalni politycy nie są anonimowi – są naszymi sąsiadami, wujkami, znajomymi. Na poziomie lokalnym nie czuć tak bardzo podziału na partie i ugrupowania. Pamiętajcie, że dużo posłów zaczynało swoją karierę na niższych szczeblach samorządowych.

Władza pociąga i uzależnia. I nie jest ważne, czy mówimy o władzy w miejscu pracy czy władzy politycznej. Wciąż mało popularne jest w Polsce określenie przywództwa służebnego (eng. servant leadership) jako filozofii władzy. My, jako naród musimy pamiętać, że politycy i samorządowcy wybrani zostali przez nas, aby nam służyć, a nie żeby im służono. Wypełnienie woli narodu, przy jednoczesnym poszanowaniu prawa, moralności i praw mniejszości jest jednym z podstawowych obowiązków polityków i samorządowców.

5. Ekolog

Temat ekologii przewija się u mnie na stronie bardzo często. Mam ku temu bardzo ważny powód – ekologia to dla mnie nie polityczny wymysł ostatnich czasów, ale konieczność odpowiedzi na zagrożenia i sytuacje jakie spotykają nas co krok w XXI wieku. Wciąż nierozwiązanym problemem jest kwestia smogu, który powstaje na skutek spalania nieodpowiednich paliw kopalnych, a także nieumiejętnego palenia w piecu.

Napiszę raz jeszcze – obowiązkiem każdego Ślązaka jest troska o środowisko naturalne. Jeśli chcemy być gospodarzami na swojej Ziemi to musimy, jak gospodarze dbać o otoczenie. Pamiętajmy, że tak naprawdę jesteśmy tutaj tylko gośćmi – po nas przyjdą nasze dzieci i wnuki. Ich także musimy uczyć ekologicznej odpowiedzialności.

Czy o kimś zapomniałem?

Z kogo Ty jesteś dumny / dumna?

5 TYPÓW ŚLĄZAKA JAKICH NIE CHCESZ SPOTKAĆ

na swojej drodze
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (13 votes, average: 5,00 out of 5)

3 komentarze

  • Dariusz Jerczyński napisał(a):

    Na 3 się łapię, bo i do śląskich stowarzyszeń należę i teksty na język śląski tłumaczę. Szkoda, że autor nie wspomniał nic o przybliżaniu historii Śląska, bo to przede wszystkim od lat czynię w artykułach, książkach i dyskusjach na facebooku, a uważam, że świadomość historyczna to kwestia fundamentalna. 4. Kwestia bardzo istotna i tu też pomaga nam historia, która pokazuje wzorzec negatywny i wzorzec pozytywny. Wzorzec negatywny to oczywiście Wojciech Korfanty. Trzykrotnie zmieniał poglądy z endeckich na chadeckie i odwrotnie w zależności od koniunktury, ponadto z centralisty i germanofoba na autonomistę i przyjaciela śląskich Niemców, gdy w 1926 definitywnie stracił szansę na karierę w Warszawie, a Sejm Śląski stał się ostoją jego politycznego bytu. Pochodził z ubogiej, wielodzietnej rodziny górniczej, skończył filozofię, więc konkretnego zawodu nie miał, był zawodowym politykiem, ponadto z politycznego nadania piastował lukratywne posady prezesa rady nadzorczej dwóch bogatych spółek polsko-amerykańskiego Skarbofermu i polsko-francuskiego Banque de Silesie. Nie można tego nazwać pracą, bo ekonomistą nie był, ewidentnie było to konsumowanie konfitur z działalności politycznej. Gdy pytam jego apologetów, co konkretnie Korfanty zrobił dobrego dla Śląska lub Ślązaków, że ma w Katowicach pomnik, nie potrafią wymienić ani jednej rzeczy. Ja za to potrafię wymienić czego na polityce się to dorobił willa w Katowicach, willa w Zakopanem, majątek ziemski w Wielkopolsce i to wszystko przy wyjątkowo hulaszczym trybie życia. Wzorzec pozytywny to oczywiście Józef Kożdoń. Poglądy polityczne miał niezmienne. Współtworzył Śląską Partię Ludową i był w niej od początku do jej likwidacji przez polskie władze w 1938. Pod rządami nazistów w 1939 agitował do deklarowania narodowości śląskiej i języka śląskiego w spisie ludności, konsekwentnie odmawiał wstąpienia do NSDAP. Wywodził się z zamożnej rodziny chłopskiej (właścicieli młyna w Lesznej Górnej), poślubił córkę zamożenego kupca, burmistrza Skoczowa. Wchodząc do polityki był współwłaścicielem młyna w Lesznej Górnej (który wybudowali jego przodkowie) i wkrótce domu w Skoczowie, który odziedziczyła jego żona, wychodząc z polityki był nadal współwłaścicielem młyna i właścicielem domu w Czeskim Cieszynie (który kupił za pieniądze ze sprzedaży domu w Skoczowie). Przez 30 lat działalności politycznej, jako radny Skoczowa, poseł Sejmu Śląskiego w Opawie, przewodniczący Komitetu Plebiscytowego ŚPL dotowanego z Pragi, członek Krajowej Komisji Administracyjnej w Opawie, burmistrz Czeskiego Cieszyna, prezes założonego przez siebie Śląskiego Banku Ludowego, mimo skromnego trybu życia niczego na polityce się nie dorobił. Co zrobił konkretnego dla Śląska, jako poseł przeforsował uregulowanie rzek, dzięki czemu mieszkańców przestały nękać powodzie, przyczynił się do budowy teatru miejskiego w Bielsku (której wsparcie z budżetu krajowego kontestowali polscy posłowie), niemal od zera (jednej ulicy przy dworcu) wybudował miasto Czeski Cieszyn, które od 1938, gdy Polacy wyrzucili Kożdonia z fotela burmistrza, niemal w ogóle się nie zmieniło. O tym, że całe życie walczył o tożsamość Śląska i Ślązaków, już nie wspomnę. Wspomnę tylko, że wdzięczni mu powinni być także śląscy Polacy, których setki uratował przed nazistowskimi represjami, ale go nienawidzą, bo wskutek jego działalności stracili możliwość zagarnięcia w 1920 karwińskich kopalń i trzynieckich hut. No i wskutek tego zamiast Kożdonia, polityka działającego pro publico bono, stawiam nam się za wzór Korfantego, który działał wyłącznie dla swojej osobistej kariery.

  • Ślązak Opolski napisał(a):

    1. “Korfanty działał wyłącznie dla swojej osobistej kariery”?? Jakby myślał wyłącznie o karierze, to by będąc obywatelem Cesarstwa Niemieckiego nie angażował się w polskość, gdy nie było żadnych perspektyw na odrodzenie RP. Łatwiej było być Niemcem…
    2. “(…)z wielodzietnej górniczej rodziny, skończył filozofię, a więc konkretnego zawodu nie miał”?? No tak, slonski synek ino na gruba sie nada, pra? Faktycznie Korfanty był całe dorosłe życie dziennikarzem, publicystą, wydawcą prasy. (“Górnoślązak”,” Polak”,” Polonia”, warszawska “Rzeczpospolita” i inne )
    3. “trzykrotnie zmieniał poglądy” ? Od czasów gimnazjum miał jeden pogląd- “Jestem Polakiem a Górny Śląsk to polska ziemia”( za to go do dziś niektóre środowiska nienawidzą). Zmieniał metody realizacji celu, dzięki tej elastyczności osiągnął sukces. I po I wojnie światowej były do śmierci chadekiem (CH D, Chrzescijańsko-Narodowe Stronnictwo Pracy, Stronnictwo Pracy) a nie endekiem, inna sprawa że endecja inna była w 1905 r. a inna w 1935 r.
    4. Co konkretnego zrobił Korfanty dla Śląska i Ślązaków? Dziesiątki tysięcy ludzi w 1939 r. na jego pogrzebie by Ci powiedzieli. Najbardziej prosty przykład- dał Ci prawo do slonskiej goudki. ( w czasach Korfantego po prostu polskiego języka). Możesz sobie dziś goudać po ślonsku, bez Korfantego byś ino szprechoł.
    I styknie.

  • Dariusz Jerczyński napisał(a):

    Ślązak Opolski, jeśli to tekst do kabaretu dla osób z historią Śląska obeznanych to bardzo udany. Mnie każdy akapit bawił do łez, a przy ostatnim zdaniu spadłem z krzesła ze śmiechu. Niestety osoby nie obeznane z historią Śląska dowcipu nie zrozumieją.
    1. Korfanty zaangażował się w polskość, jako wyrostek w gimnazjum, gdy nacjonalistyczne pranie mózgu zrobił opiekun młodzieży gimnazjalnej ks. Aleksander Skowroński (potomek imigrantów zza Brynicy), na studiach też był pod wpływem studentów z Wielkopolski i zaangażowany w działalność antyniemiecką, zmienił imię z Albert na Wojciech, więc przed wojną w niemieckich partiach już był spalony. Wykorzystał nierówności społeczne i wyznaniowe, przerobił je na konflikt narodowy i zaistniał. Co nie przeszkadzało mu od 1913 do 1918 brylować na berlińskich salonach, więc gdyby Niemcy I wojnę wygrały, być może ponownie zmieniłby imię i poglądy narodowe, bo politykiem był zręcznym i Niemcy nie mogli tego nie doceniać. Tym bardziej, że na Górnym Śląsku był spalony za nierealizowanie postulatów socjalnych, którymi w kampanii wyborczej przebijał niemieckich socjalistów. 17.10.1909 musiał uciekać z wiecu w Pawłowie, bo jego wyborcy nazwali go “oszustem i zdrajcą” oraz chcieli go zlinczować, a w 1911 nie odważył się nawet na Górnym Śląsku kandydować. Zdobył mandat z okręgu śremskiego w Wielkopolsce. W 1918 zaświeciło dla niego słońce. Powstała II RP, wygłosił płomienne przemówienie w Reichstagu i pojechał do Warszawy. Tam były już stołki zajęte, więc pojechał do Poznania i tam stał się czołowym działaczem NRL i jako taki po 6 latach wrócił na Górny Śląsk, obejmując funkcję polskiego komisarza plebiscytowego z pensją 12 tys. marek (szeregowy pracownik komisariatu 1,2 tys. marek).
    2. Śląski synek Kożdoń skończył seminarium nauczycielskie i chociaż wydawał “Ślązaka” (najpoczytniejszą gazetę na Śląsku Cieszyńskim) i “Śląski Kalendarz Ludowy”, gdy był radnym Skoczowa (przewodniczącym dwóch wydziałów gminnych) i posłem Sejmu Śląskiego w Opawie, to nadal pracował jako nauczyciel, starszy nauczyciel, kierownik szkoły. Gdy był członkiem śląskiej Krajowej Komisji Administracyjnej i przewodniczącym komitetu plebiscytowego Śląskiej Partii Ludowej, gdzie pieniądze płynęły szerokim strumieniem, nie przyznał sobie wysokiej pensji, jak Korfanty, tylko nadal pracował jako kurator szkolny. Śląski synek Latacz ukończył studia prawnicze i pracował cały czas jako adwokat i notariusz. Gdy stworzył Związek Górnoślązaków pieniądze od górnośląskich przemysłowców, którzy popierali niepodległość Górnego Śląska, a on nadal pracował, zamiast przyznać sobie wysoką pensję, jak Korfanty. A sam Korfanty też chciał mieć konkretny zawód, chciał być inżynierem (chociaż ukończenie 7-klasowej szkoły zajęło mu 10 lat) i wybrał politechnikę w Charlottenburgu koło Berlina, ale uczyć mu się nie chciało, więc po roku zmienił na studia na filozofię we Wrocławiu. Gazetę “Górnoślązak” założył w Poznaniu Marcin Biedermann, Korfanty był w niej tylko redaktorem, a nie żadnym wydawcą. Dopiero w 1905 odszedł z “Górnoślazaka” i założył własną gazetę “Polak”, która by splajtowała, gdyby nie wykupił jej Napieralski, w 1918 przeszła w ręce NPR. “Polonię” założył i “Rzeczpospolitą” wykupił, gdy już był rekinem finansjery woj. śląskiego, kasującym 100 tys. pensji miesięcznie (na dzisiejsze warunki to około miliona złotych/miesiąc) jako prezes rad nadzorczych, nie znający się na ekonomii, bankowości, ani górnictwie. Lukratywne posady za sprzedanie Ślązaków Polsce.
    3. Polak to nie pogląd polityczny, to pogląd narodowy. Pogląd polityczny to narodowiec, chadek, liberał, socjalista. Korfanty w 1901 przystąpił do Ligi Narodowej Romana Dmowskiego i jako narodowiec zdobył w 1903 mandat poselski, w 1907 przystąpił do obozu Napieralskiego i zdobył mandat, jako chadek, w 1912 i w 1918 znowu zdobywał mandaty jako narodowiec i endecję reprezentował w Polskim Komisariacie Plebiscytowym (chadecję reprezentował Wolny), w 1922 znowu w chadecji. Pogląd na autonomię Śląska. Współtworzył Statut Organiczny, który stanowił fundament autonomii. W latach 1922-1926 autonomię zwalczał, w 1923 w Sejmie Śląskim powiedział: “autonomię się wrzuci do garnka i ugotuje jak kurę”, od 1926 największy autonomista. Stosunek do Niemców. Do 1895 przyjaciel Niemców, do gimnazjum poszedł za niemieckie stypendium, 1895-1913 wróg Niemców, 1913-1918 przyjaciel Niemców, 1918-1926 wróg Niemców, od 1926 przyjaciel Niemców. Stosunek do śląskich separatystów do 1928 nazywał ich “chacharami” od 1928 “polskimi Alzatczykami”. To się nazywa polityczna chorągiewka.
    4. Uczestnicy jego pogrzebu by mi nie powiedzieli, podobnie jak jego współcześni apologeci nie potrafią wymienić jednej dobrej rzeczy, którą Korfanty zrobił dla Śląska. Po przeczytaniu, że dał mi prawo do “ślōnskij godki” spadłem z krzesła ze śmiechu. Otóż Wojciech Korfanty robił wszystko, żeby śląskich urzędników i nauczycieli ekspresowo zastąpić nisko-kwalifikowaną kadrą z Małopolski, której jedynym atutem było to, że znała język polski, twierdząc, że Ślązak nadaje się najwyżej na woźnego, a Ślązaków szukających u niego pomocy przy znalezieniu pracy odsyłał do łopaty. Ślązacy, którzy mówili po śląsku i po niemiecku (bo tak jak Korfanty skończyli niemieckie szkoły) wylatywali na bruk. Urzędnicy z Małopolski odsyłali petentów, mówiących po śląsku, nakazując im nauczyć się polskiego, jak chcą coś załatwić w polskim urzędzie. Spotykało to nawet powstańców, którym ci urzędnicy odpowiadali: a kto ci kazał tam walczyć, tumanie. Nauczyciele z Małopolski za słowo po śląsku w polskiej szkole bili “w pysk”. Miałem okazję rozmawiać z niejednym Ślązakiem, którego tak polskiego przed wojną uczono. Dwujęzyczność panowała natomiast po drugiej stronie granicy, bo tam pilnował tego nieformalny “król” Provinz Oberschlesien ks. Carl Ulitzka, który sam odprowiał msze zarówno po niemiecku, jak i po polsku. Co więcej ta polskojęzyczność mogła oznaczać zarówno rzeczywisty język polski, bo trochę rzeczywistych Polaków (imigrantów
    z Wielkopolski, Małopolski i ich potomków) tam mieszkało, jak również właśnie ślōnsko godka, bo taką możliwość wyboru propagował właśnie Ulitzka (możesz zapytać nawet wnuka marszałka Konstantego Wolnego).
    Liczę więc, że przeczytasz i zamilkniesz, bo ja historię Śląska znam bardzo dobrze, więc taka żałosna propaganda mnie śmieszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *