Prypeć

Wpis ten pochodzi sprzed kilkunastu lat, kiedy dopiero zaczynałem blogować. Pozostawiłem go, jako relikt historii. Trochę dla potomnych. 

Prypeć, niegdyś niespełna 50 tysięczne miasto, wybudowane specjalnie dla pracowników zakładów i ich rodzin. Symbol dostatku, radzieckiej troski o robotników. Nowoczesne kino, teatr, wesołe miasteczko, szkoła muzyczna, sportowa, przedszkola, kryty basen, wszystko przygotowane specjalnie dla ludzi pracy. W Prypeciu nie było kościoła, kapliczki, przydrożnego krzyża. Bastion socjalizmu.
25 kwietnia 1986 roku elektrycy obsługujący reaktor atomowy, dokonali niebezpiecznego eksperymentu, którego konieczność wynikała z zmian w projekcie budowy reaktora. Bez konsultacji z fizykami, wyłączyli oni automatyczne zabezpieczenia, jednocześnie wyciągając grafitowe pręty regulujące. W dużym skrócie eksperyment ten doprowadził do nagłego zwiększenia liczy rozszczepień i wykrzywienia prętów. W konsekwencji do wzrostu temperatury i eksplozji w reaktorze numer 4 typu, RBMK-1000.


Wypadek ten przeszedł do historii jako wybuch w Czarnobylu.

26 kwietnia niczego nie świadomi mieszkańcy, z ogromnego mostu przyglądali się łunie unoszącej się nad elektrownią. To prawdopodobnie był ostatni widok w ich życiu. Ewakuacja rozpoczęła się dopiero 36 godzin po wybuchu. Kolumna 1125 autobusów wyjeżdżających ze skażonej strefy miała długość przeszło 20 kilometrów. Mieli czas zabrać ze sobą tylko dokumenty… Mieszkańcy porzucili swój cały dobytek, nie byli do końca świadomi, iż nigdy nie wrócą do swoich domów. W promieniu 30 km ewakuowano ponad 130 tys. ludzi, tworząc zamkniętą strefę ochronną.

21 lat po katastrofie…

Wyobraź sobie miasto z tysiącami otwartych okien, tu nie jeżdżą autobusy i tramwaje. Tu dzieci nie chodzą do szkoły, tu nie spotkasz niczego innego poza wszechogarniającą ciszą i jakiegoś dziwnego uczucia strachu mieszającego się z szumem wiatru wylatującego z opuszczonych bokowisk. Tu czas zatrzymał się w miejscu. Wszędzie widać propagandowe komunistyczne hasła specjalnie przygotowane na obchody Święta Pracy. Gdzieniegdzie powiewają jeszcze flagi… Tutaj pierwszy maja nie nastał.
W domach zachowały się meble, stare obrazy. Telewizory już dawno ukradziono, lub zostały zniszczone przez sprzątające ten teren wojsko.
Nad miastem góruje wysoki na 66 metrów betonowy sarkofag. Cel wszystkich wycieczek.
Wskazówka w liczniku Geigera niebezpiecznie wychyla się ku górze…

Gdzie drzewa świecą…

W obrębie kilku kilometrów od wybuchu roślinność jest bardziej bujna, nie przypomina typowego ukraińskiego lasu. To właśnie w zaroślach czyha największe niebezpieczeństwo – promieniowanie gamma. Po wybuchu wiatr niósł radioaktywną chmurę na okoliczny las. Tam przez pewien okres drzewa świeciły na czerwono. W jeziorach można spotkać sumy wielkości dorosłego mężczyzny.
Tu człowiek nie jest mile widziany Natura doskonale radzi sobie bez naszej pomocy. Nikogo nie dziwi stado psów “zamieszkujących” opuszczone mieszkanie, czy dzik lezący na środku drogi. Przyroda sama pokonuje radioaktywne skażenie. Paradoksalnie tworzy tu się unikatowy ekosystem.
Im bliżej do Prypeci tym mniej domostw, sklepów, gospodarstw. Do martwej strefy można wjechać tylko za okazaniem specjalnej przepustki. Punktów kontrolnych pilnuje wojsko. Ma to uchronić teren przez pseudonaukowcami, samobójcami. Twoim nowym przyjacielem staje się licznik Geigera, bez niego jeden nieostrożny krok, może być ostatnim w życiu.
Najbardziej skażonym miejscem jest złomowisko setek pojazdów, dziesiątek helikopterów biorących udział w akcji ewakuacyjnej. Wejście na ten teren jest czystą głupotą. Lecz promieniowanie kilkadziesiąt razy większe od dopuszczalnej normy nie przeszkadza złomiarzom na wymontowywanie silników, które już dawno trafiły na ukraińskie giełdy…
Mimo niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą wizyta w okolicach Czarnobyla, amatorów takich wycieczek nie brakuje. Bez ryzyka nasze życie staje się nudne i schematyczne. Nie zawsze warto decydować się na to, co rozsądne.
Prypeć jest ciekawą lekcją dla naszego pokolenia. Szkoda, iż mało, kto pamięta o kolejnych rocznicach wybuchu. Historia ta, jednakowo fascynuje i przeraża. Zachęcam do sięgnięcia w głąb różnych źródeł, można znaleźć naprawdę interesujące fakty dotyczące ewakuacji, gaszenia reaktora jak i życia codziennego po wybuchu.
Kto wie, może sami wybierzemy się w pobliże sarkofagu…

Ciekawostki

–   Dlaczego promieniowanie jest aż tak szkodliwe?
Radiacja jonizująca jest szczególnie niszcząca, ponieważ ma energię by dosłownie wybić elektron z atomu. Przykładowo, normalnie elektron jest zamknięty na orbicie atomu, jakby wiruje, dookoła. Jeśli atom zostaje poddany radiacji jonizującej, wysokiego poziomu, jak promienie gamma, energia może uwolnić elektron.
Gdy już elektron został raz uwolniony, atomy nie mogą łączyć się z innymi, tak jak robią to normalnie. Jest to poważnym problemem, gdy te kolizje zachodzą w ludzkim ciele. Atom bez elektronu nie będzie tworzył właściwych molekuł. Funkcje komórek zostają zakłócone, łańcuch DNA zostaje przerwany.
Zachodzą mutacje. Powstaje nowotwór.

–   Obszar skażony wokół Prypeciu, będzie zdatny do zamieszkanie za około 900 lat.

–   Ukraińskie biura podróży oferują jednodniowe wycieczki do “martwej strefy” za około 60 dolarów.

–   Paradoksalnie, reaktory typu RBMK należą do najekonomiczniejszych typów reaktorów. Wynika to z rodzaju stosowanego paliwa w reaktorze, którym może być naturalny uran, niewymagający wstępnego oczyszczania i wzbogacania. Przyczynia się to do obniżenie kosztów obróbki (wzbogacanie) paliwa oraz zmniejszenia ilości odpadów w czasie jego produkcji (głównie zubożony uran). [wikipedia.org]

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *