Jak Śląsk wracał do Macierzy, a Niemcy sfałszowali plebiscyt

Górny Śląsk w opowieści notabli państwa polskiego jawi się niczym samodecydujący byt, który to w nadnaturalny sposób w oderwaniu od woli jego mieszkańców postanowił nagle powrócić do państwa, do którego nie należał przez 600 lat. Mogłoby się zdawać, że jest to jakaś bajkowa opowieść na dobranoc gdyby nie fakt, że tego typu narracja serwowana jest nam od dziesięcioleci i to nie w formie żartu.

-

Za nami maraton obchodów 100. rocznicy włączenia części Górnego Śląska do Polski. Na górnośląską ziemię zjechali najznakomitsi przedstawiciele polskiej elity politycznej, aby dziękować Ślązakom za naszą „heroiczną” walkę, a także tłumaczyć dlaczego Ślązak tak naprawdę powinien czuć się Polakiem.

W polskiej opowieści o powstaniach śląskich najbardziej oburzający jest fakt traktowania Ślązaków jak przedmiotu, który przenieść można z miejsca na miejsce bez pytania się go o zgodę. Bo o ile jeszcze 100 lat temu Ślązaków zapytano, w którym państwie chcą mieszkać (który to głos skądinąd całkowicie ostatecznie pominięto), o tyle dzisiaj Polska traktuje Górny Śląsk jak trofeum, z którego zdobycia należy być dumnym bez oglądania się na poniesione przez autochtonów koszty i negatywne konsekwencje.

Kluczową częścią opowieści jest i była zawsze wielka geopolityka, nigdy Ślązak i jego punkt widzenia.

Alternatywna historia polskiej prawicy

Warto w tym momencie odnieść się do narracji organów wiodących prym w relacjonowaniu uroczystości  – Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego oraz Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. W postach zamieszczonych na portalach społecznościowych przeczytać możemy między innymi o „powrocie części Górnego Śląska do Polski” oraz co jednocześnie może śmieszyć i zadziwiać – „powrocie Śląska do Macierzy”. Zarówno przy okazji owego wydarzenia jak i innych uroczystości mających na celu upamiętnić przyłączenie Górnego Śląska do Polski, w tym wszelakich apeli, przemówień, odsłoniętych płyt itd., nie dowiemy się nic na temat ekonomicznych czy gospodarczych skutków podziału Górnego Śląska, funkcjonującego wcześniej jako jeden organizm. Nikt z oficjeli nie opowiedział i nie opowie o powstałej 100 lat temu granicy dzielącej miasta i rodziny na pół, stającej się jednocześnie zarzewiem lokalnych dramatów oraz tragedii.

Górny Śląsk w opowieści notabli państwa polskiego jawi się niczym samodecydujący byt, który to w nadnaturalny sposób w oderwaniu od woli jego mieszkańców postanowił nagle powrócić do państwa, do którego nie należał przez 600 lat. Mogłoby się zdawać, że jest to jakaś bajkowa opowieść na dobranoc gdyby nie fakt, że tego typu narracja serwowana jest nam od dziesięcioleci i to nie w formie żartu.

Tworzenie alternatywnej rzeczywistości historycznej wydaje się być czymś zupełnie normalnym dla polskiej prawicy. Aleksander Kowaliński prezes Ruchu Narodowego w Warszawie, a także jeden z liderów Konfederacji uważa, że „Wojsko Polskie wkroczyło na Górny Śląsk wykonując wyrażoną w plebiscycie i trzech powstaniach wolę Ślązaków, którzy zadecydowali o polskości Śląska”.

Wisienką na torcie ignorancji historycznej jest Marzena Paczuska, będąca onegdaj szefową Wiadomości TVP i członkiem zarządu tejże firmy, która przeszła samą siebie twierdząc na Twiterze, iż „Niemcy sfałszowali wyniki plebiscytu”.

Źródło: https://twitter.com/MarzenaPaczuska/status/1538598973178621953

Katowickie trzy grosze do polskiej narracji

Osobiście ubolewam, że do patriotycznego cyrku finansowanego także z pieniędzy Górnoślązaków dodaje nie trzy, a dziesięć groszy, samorząd miasta Katowice – nie tylko stawiając bramę triumfalną na wzór tej sprzed 100 lat witającej Wojsko Polskie, ale przede wszystkim finansując powstanie Panteonu Górnośląskiego będącego jawną kpiną z historii Śląska.

Warto nadmienić, że radnym Katowic zdaje się nie przeszkadzać niewyjaśniona afera związana z ukrywaniem księdza pedofila przez gospodarza Panteonu Górnośląskiego – abp. Wiktora Skworca, ochoczo fotografując się wspólnie podczas niedawnych dni skupienia dla samorządowców. Dla mnie katowiczanina i katolika – taka postawa jest oburzająca nie tylko ze względów politycznych, ale przede wszystkim etycznych.

Brama triumfalna postawiona w Katowicach w okolicach rynku

Polska propaganda jest przeciwskuteczna

Podtrzymuję tezę, którą zawarłem w zeszłym roku w artykule pt. „Prawica przegrywa walkę o śląskość. Czy lewica zbierze głosy Ślązaków?”. Sądzę, iż nachalna propolska propaganda jest ostatecznie i na dłuższą metę przeciwskuteczna, gdyż większość Górnoślązaków nie jest zainteresowana świętowaniem na polską, patriotyczną modłę. Niech przykładem będzie ustanowiony w tym roku Narodowy Dzień Powstań Śląskich – złośliwie nazwany przeze mnie „świętem Polaków dla Polaków”. Pamięć historyczna mieszkańców naszego regionu jest zupełnie inna niż Polaków. Duża część Górnoślązaków uważa, że powstaniom śląskim bliżej do bratobójczej walki lub wojny domowej, niż do narodowego zrywu – zatem nikt z nas nie będzie celebrować Narodowego Dnia Powstań Śląskich na wzór obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego lub Wielkopolskiego.

Być może z górnośląskiego punktu widzenia powinniśmy być zadowoleni z przaśności i przesadnej polskości obchodów rocznicy? Wszak toporna i nieprzemyślana propaganda cementuje śląską pamięć historyczną, odrzucając polski punkt widzenia jako nieprzystający do zbiorowego doświadczenia.

Co nam z tego przyłączenia przyszło?

Gorzka refleksja na sam koniec rozważań. I co nam – Górnoślązakom przyszło z przyłączenia do Polski? 100 lat później walczymy o prawne uznanie naszego języka, a państwo uporczywie twierdzi, że Ślązacy są Polakami. Mamy być dumni, że jesteśmy częścią Polski, podczas gdy część z nas nawet nie czuje się Polakami?

Chciałbym wierzyć, że państwo, którego jestem obywatelem stworzy kiedyś opowieść, dzięki której autentycznie poczuję, że jestem częścią wspólnoty akceptującej mnie takim, jakim jestem.


Chcesz być na bieżąco? Obserwuj Portal w Google News!
Łukasz Tudzierz
Łukasz Tudzierzhttps://tuudi.net
Ślązak, felietonista, taternik. Od 2006 roku opisuję i komentuję Górny Śląsk. Mieszkam w Katowicach, pochodzę z Łazisk Górnych. Kocham Śląsk.

14 KOMENTARZE

  1. …. pejsaci kanibale naszych wysp p o l i n -ezji … i ich chloptysie w knesecie na gnojne we warszawce … nie pomina niczego by jatrzyc w Polsce … !!!!!
    Arcybiskup Skworc jest im jeszcze potrzebyn do klepania inblankoa ich antypolskich i antykatolickich planow. Jak odejdzie od „wladzy” w KK … przejdzie od razu do „klatki” z dzikimi zwierzetami zwanymi pedofile !!! Masonskie media zrobia odpowiednia nagonke … taka … ze sam ePIS-KO-PAD … wybatorzy go publicznie …pod tytulem taki jest KK .
    Dopisanie mozliwosci udzialu w plebiscycie ludnosci kiedys zamieszkalej na Slosku bylo incjatywa ….. polskiej strony … to jest teraz niezrozumiale ze owiniaja niemiecka strone o falszerstwo !!! Jedynym falszerstwem byla przyslowiowa … krowa … Adelberta Korfantego !!!

  2. Niestety, nie jestem tak optymistyczny, wbrew pozorom prymitywna i nachalna propaganda często jest skuteczna. Promowanie jedynie słusznej interpretacji plebiscytu czy powstań przez ostatni wiek sprawiło, że nawet w rodzinach mieszkających na Śląsku od pokoleń w dużej części nastąpiło „wgranie” właściwej, polsko-narodowej narracji, w tym o powrocie do Macierzy, złym Niemcu, marzeniach Ślązaków o powrocie do Polski. W mojej rodzinie mocno wybrzmiewały wątki powstańcze, z drugiej strony nigdy nie miałem okazji usłyszeć (ale też i zapytać), jak wyglądało głosowanie tej milczącej części. Z pewnym wstydem przekazano mi informację o babci, która musiała być przeniesiona z niemieckiej szkoły mniejszościowej do polskiej (na wschodniej części G. Śl.) – notabene, to trochę wskazuje na zakreśloną przy plebiscycie opcję – aby pozwolić jej ojcu na prowadzenie lokalnego biznesu, a także linijkach i rózgach za mówienie po niemiecku w polskiej przecież szkole. Ta sama babcia 70 lat później już jednoznacznie identyfikowała się z Polską i opowiadała o złych Niemcach, mimo że podczas uroczystości rodzinnych (odpusty, geburtstagi, gody) ze swoimi szwagierkami rozmawiała w języku niemieckim (serca?).

    Dlatego, podobnie jak mam obawy co do losów wojny na wschodzie, również obawiam się, że za 20-30 lat moje dzieci będą miały pełne przekonanie o odwieczności polskości Śląska, czy też dziwiły się fanaberiom „śląskiego narodu” na początku XXI w…

  3. Hm!!!!Podobnie jak Greg nie jestem optymista.Jako gorol zamieszkały na bliskiej Ślaska gorolszczyżnie widzę to podobnie.
    Skomplikowane dzieje….Mój teść rodowity Ślazak jak i cała rodzina….Mówił płynnie po niemiecku,bo do takiej szkoły podstawowej chodził przed I w.św. W domu oczywiście mówili językiem ślaskim.Zawsze podkreślał przede mna gorolem,że jest Ślazakiem.W czasie II w.św.był reklamowany od wojska przez Niemców,bo był niezbędnym fachowcem na kopalni,ale dwaj jego bracia byli w Wermachcie,następnie w armii polskiej na Zachodzie i tam też zostali po wojnie.W latach 70-tych część rodziny też wyjechała do Niemiec.Mój teść nie chciał o tym słyszeć i zawsze ,,wyklinał”na Niemców.SKOMPLIKOWANE DZIEJE!!!!!!

  4. Niestety kłamstwo powtórzone 10 razy staje się prawdą.
    Nie wiem za co Polska nas Ślązaków tak nienawidzi i boi równocześnie, że indoktrynacja aktualnie jest do potęgi entej. Już nam całe czarne złoto zabrali, więc już by nas w spokoju zostawili, a do tego pozwolili się ubogacić naszą historią.

    • To nie Polacy nienawidzą Ślązaków, lecz co niektóre grupy pseudo ślązaków sieją nienawiść do Polski i Polaków.
      Co robili Prusacy z Polakami, gdy zagrabiali Śląskie ziemie, zabraniali mowy, zabraniali kazań po polsku, wysiedlali polskich chłopów i odbierali im pola uprawne i tak dalej. Żyję i mieszkam od 1982 roku w Niemczech w Bawarii, tutaj też powinni się o swój język regionalny dopominać na przykład Frankowie, ale tego nie robią, chociaż są tacy, co ten język bardzo pielęgnują. Tak marginesowo, już w latach 2000 miałem pretensje do rządzących w mojej nowej ojczyźnie, że sprzedają majątek narodu Niemieckiemu obcym. Do dzisiaj ta polityka się nie zmieniła, za parę lat jak tak dalej pójdzie moja nowa ojczyzna, wobec której pozostaje lojalny, zostanie bardzo zubożona, oto starają się amerykańskie koncerny, w czym pomagają im niemieccy politycy, a demokracja jeszcze jako taka zostanie, zastąpiona faszyzmem co już małymi krokami przychodzi.

      • Panie Andrzeju,
        Zgadzam się z Panem całkowicie.
        Ja urodzony w 1949 roku w Katowicach jestem najpierw Polakiem a potem Ślązakiem.
        Jak się jakiemuś Ślązakowi na Śląsku nie podoba droga wolna do Niemiec.
        Pozdrawiam.

  5. W niedziele władze centralne wspólnie z samorządowymi, kościelnymi i m.in. osobami w egzotycznych kontuszach celebrowały wymyślone przez siebie i dla siebie święto Narodowego Dnia Powstań Śląskich. Świętowanie wspomnienia konfliktu, którym była polsko-niemiecka wojna o bogactwa Górnego Śląska, będąca dla Górnoślązaków de facto wojną domową, samo w sobie wydaje się być pomysłem cynicznym, zwłaszcza w świetle przegranego przez Polskę z kretesem plebiscytu i faktu, że to nowe, kontrowersyjne święto przypada w Światowym Dniu Uchodźcy, a jak wiadomo rezultatem wspomnianej wojny były m.in. wymuszone migracje ludności po obydwóch stronach powstałej w jej efekcie granicy. Trzeba mieć tupet, żeby wpaść na taki pomysł, zwłaszcza w czasie trwania konfliktu terytorialnego za wschodnią granicą, związanego m.in. z czystkami etnicznymi na okupowanym terenie i milionami uchodźców, którzy w jego efekcie opuścili swój kraj.

  6. O co walczyli „powstańcy śląscy”? Zależy którzy, bo motywacje były przeróżne. Ponad 9 tys. czynnych żołnierzy WP i najemnicy werbowani we wszystkich większych polskich miastach o to, żeby do Polski trafiło jak najwięcej kopalń i hut, no i o żołd oraz możliwość rabunków i gwałtów, jak dzisiejsi żołnierze rosyjscy na Ukrainie. Ok. 7 tys. Ślązaków pod przymusem wcielenych przez powstańczą milicję pod groźbą rozstrzelania, żeby uniknąć rozstrzelania. Część miejscowych komunistów, bo chcieli zamienić polskie powstania w rewolucję. Wielu po prostu za żołd, o czym świadczy zdemolowanie komendy powstanczej w Szopienicach i odejście ze śpiewem „Deutschland, Deutschland ueber alles”, gdy odmówiono im wypłaty zasiłków. Grupa Franciszka Merika walczyła o niepodległy Górny Śląsk,rozbita później na rozkaz Korfantego przez oddziały Krzyżowskiego, . Niektórzy o autonomię, w której mieli być panami na swojej ziemi. Niektórzy o krowę Korfantego i inne gruszki na wierzbie z polskiej propagandy. Niektórzy, bo uwierzyli w bajki, że Niemcy chcą wysadzić w powietrze ich kopalnie, co było bezpośrednim pretekstem wybuchu walk. To chyba komplet najważniejszych motywacji.

  7. kulebele

    Słowo na łoszkliwo Niydziela. Przede wszystkim chciałbym wszystkim Powinszować z okazji Nowego Święta kerym nos obdarowała Polska Klasa Polityczna. Smuci yno trocha, że te nowe święto nie ma swojego Świętego -patrona bo każde święto kogoś takiego powinno mieć .Widać posłowie byli tak bardzo przejęci nowym świętem ,że zapomnieli o tym fakcie , ale nic straconego wystarczy poprosić kogoś z okolic Archikatedry w Katowicach żeby znodli jakigoś patrona kery nie musi być zaroz święty wystarczy żeby miał nazwisko kończące się na ski abo cki i za młodu chodził obleczony w kontusz szlachecki , a resztę się dopisze jak to bywało z inszymi patronami świeckich czy nieświeckich świąt . Z tego co tam berali w telewizorze , że te nowe święto mony bydzie kedyś dniem wolnym od roboty tak jak nidziela widać posłowie chcą żeby my autochtoni na Górnym Śląsku mieli czas pomedyktować abo i pogodać o tych strasznych czasach bezprawia kiedy w miastach i wsiach rządzili chachary , kiedy Ślązak strzelał do Ślązaka ,kiedy ludzie musieli uciekać ze swoich domów.I te najgorsze co przyszło za tym kiedy Górny Śląsk zaczęli kroć hoby zista dzieląc go granicą kero była najgłupszą granicą w Europie, która przede wszystkim podzieliła Ślązaków , a nie dwa zwaśnione narody jak tego chcieli nasi wrogowie . I teraz 100 lat od tych tragicznych wydarzeń znaleźli się ludzie, którzy wbrew logice i faktom historycznym , które jednoznacznie mówią ,że Wojna Domowa na Górnym Śląsku była Tragedią dla ludu Śląskiego urządzają sobie odpust i każą świętować to jakby ktoś kazał tańcować na grobach naszych przodków , którzy zginęli bądź zostali zamordowani w tamtych dramatycznych latach .Gańba i jeszczo roz Gańba ,że tak nos Ślonzokow abo to co jeszcze z nos zostało potraktowało Państwo Polskie kerymu hoby my bardzo chcieli to niy idzie pszoć .

  8. No i stalo sie . Z drobnym opoznieniem , chcialbym i moje trzy grosze dorzucic. Niy , niy byda szkrryflac po naszymu , bo i co je nasze ? Co jest nasze na Slasku. Tym Gornym. Bo o reszcie Slaska, to wszyscy wiemy. Przyjezdni. Chetnie czy niechetnie wzieli co im dano. Kazdy by wzial. Tymczasem nagle sie okazuje ze Slask zamieszkuje az 800 tysiecy Slazakow. Obawiam sie , ze mowic po slasku nie wszyscy umieja. Czy to nie smutne , ze wiecej ich mieszka poza granicami kraju ? Nie bylo dla nich miejsca na Slasku ? Bylo miejsce , ale w trzecim szeregu . To i sobie poszli . Dorobek stulecia Polski na terenie Gornego Slaska ? Slask bez Slazakow. Powod do dumy ? A moze zadumy ?

  9. Mamy być dumni, że jesteśmy częścią Polski, podczas gdy część z nas nawet nie czuje się Polakami? CZĘŚĆ, ale nie wszyscy. I dobrze, żebyście o tym pamiętali. Dzisiejsza ocena powstań śląskich i plebiscytu to anachronizm. Podczas plebiscytu wyniki pomiędzy sąsiednimi wsiami potrafiły się znacznie różnić. W jednej zdecydowana przewaga głosów na Niemcy, a w sąsiedniej na Polskę. I jaki z tego wniosek? Ano taki, ze Górny Śląsk nie stanowił i nie stanowi do dziś monolitu. Poglądy i zapatrywania były, są i będą bardzo różne. Co się musiało wydarzyć, że w dwóch sąsiednich miejscowościach wyniki mogły być tak diametralnie różne? Bazując na opiniach Waszego środowiska można stwierdzić, że miejscowi marzyli tylko o „Freistaat Oberschlesien”. A tak nie było. Twierdzenie, że Polska przegrała plebiscyt z kretesem pokazuje jedynie, że wypowiadający powinien na całe wydarzenie spojrzeć na pewno mniej emocjonalnie.

  10. Z opóźnieniem, ale chętnie napiszę kilka słów :) Niestety nie mam w rodzinie już z kim porozmawiać o tym jak głosowali w plebiscycie , ale skoro Kończyce stało się Polskie, więc łatwo mogę się domyśleć. Jako genealog mniej więcej wiem, kto z mojej rodziny walczył w powstaniach, zdarzali się, ale dalecy kuzyni. Myślę, że 100 lat temu było tak samo jak dziś, mianowicie ja czuję się Ślązaczką, co też wskazuje moje drzewo genealogiczne, a moja kuzynka (to samo drzewo) czuje się Polką i zawsze tak było, jest i będzie. Optymizmem mnie napawa, że mamy Pana Twardocha, Panią Waszut, Panią Kassner, Pana Kubika, Pana Rokitę, ale czy to wystarczy? Ale smuci mnie np młoda przewodniczka w Opolu na wieży Piastowskiej, która opowiadała takie bzdury z Historii, a jak powiedziałam o Hindenburgu to stwierdziła, że przecież Zabrze głosowało za Polską:(

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj


3,022FaniLubię
763ObserwującyObserwuj
120ObserwującyObserwuj
1,049ObserwującyObserwuj