Salto do Prego

Dzień 4 – w końcu lepsza pogoda i wschodnia część wyspy

Czwarty dzień przywitał nas wreszcie lepszą pogodą, więc mogliśmy w pełni cieszyć się wschodnią częścią São Miguel. Naszym pierwszym celem był Santuario Diocesano de Rosario, kościół położony na wzgórzu nad okolicą. Niestety gęsta mgła nie pozwalała na podziwianie panoram, ale sam kościół jest naprawdę wart odwiedzenia. Fasada, choć prosta, harmonijnie komponuje się z zielenią wzgórza, a wnętrze zachwyca detalami. Jednak to, co najbardziej przyciąga uwagę, to schody prowadzące do wejścia. Każdy stopień ozdobiony jest tradycyjnymi azorskimi wzorami, a kamienne balustrady dodają miejscu niepowtarzalnego charakteru. Nawet bez widoków sam kościół i jego otoczenie sprawiają, że warto tu podjechać, zwiedzając wyspę.

Z kościoła ruszyliśmy na szlak Salto do Prego, położony w południowo-wschodniej części wyspy. To zielona trasa wśród gęstej, niemal tropikalnej roślinności, która różni się od tego, co widzieliśmy do tej pory. Wciąż jest zielono, ale krajobraz przywodzi na myśl filipińską dżunglę: wilgotne powietrze, paprocie, bujna roślinność. Szlak liczy w jedną stronę około 7-8 km, a całość zajęła nam około 4-5 godzin. W połowie trasy natknęliśmy się nagle na kury, które pojawiły się znikąd. Zastanawialiśmy się, czy są dzikie, czy uciekły z (raczej nie) pobliskiego gospodarstwa.

Pierwszym punktem na szlaku jest imponujący wodospad Salto do Prego, przy którym większość osób kończy swoją wycieczkę. Woda spada tutaj z dużej wysokości w mały, skalny basen, a otaczająca roślinność sprawia wrażenie, jakby wodospad był ukryty głęboko w dżungli. My zrobiliśmy tu krótką przerwę na kanapki i ruszyliśmy dalej w górę, w stronę kolejnego wodospadu. Choć ten nie jest już tak spektakularny, jego otoczenie tworzy równie piękny krajobraz.

Schodząc z szlaku, wybraliśmy trochę inną drogę, prowadzącą przez dawną wioskę Sanguinho. Ta malutka osada robi ogromne wrażenie: stare, kamienne domy, drewniane mostki i wąskie uliczki sprawiają, że czas jakby się tu zatrzymał. W wiosce znajduje się otwarty bar / kawiarenka, w którym można kupić kawę, herbatę, piwo i inne napoje. Za barem stoi starszy, bardzo sympatyczny pan, który świetnie mówi po niemiecku i angielsku. Usiedliśmy przy kawie, podziwiając widoki na okoliczne wzgórza i doliny i… rozmawiając z Polakami spotkanymi na szlaku.

Na koniec dnia odwiedziliśmy Parque Natural da Ribeira dos Caldeirões, jeden z najbardziej znanych parków przyrodniczych na São Miguel. To miejsce naprawdę robi wrażenie, nawet poza sezonem czuje się tu ogrom przestrzeni i różnorodność przyrody. Park położony jest nad rzeką Ribeira dos Caldeirões i słynie z licznych malowniczych wodospadów, które spadają w niewielkie skalne baseny. Woda jest tu krystalicznie czysta, a otaczająca ją roślinność gęsta i bujna. Park ma dobrze wytyczone trasy spacerowe, prowadzące do dwóch głównych wodospadów. W jednym z punktów znajduje się mały punkt gastronomiczny, gdzie można kupić kawę, herbatę i przekąski. My, dzięki późnej porze, mogliśmy spacerować praktycznie sami, podziwiając spokój i dzikość miejsca, a nie tłum turystów, co sprawiło, że wrażenia były jeszcze lepsze. Co więcej, park ma także część edukacyjną, Można zobaczyć stare młyny wodne i tablice informacyjne o lokalnej florze i faunie. To jeden z tych punktów na wyspie, gdzie natura, historia i infrastruktura turystyczna łączą się w harmonijną całość.

Co ciekawe, było to pierwsze miejsce gdzie można było kupić pamiątki.

Dzień zakończyliśmy w mało widocznej z ulicy pizzerii, Café Moagem [LINK DO MIEJSCA], która przyciągnęła nas wysokimi ocenami w Google. Początkowo nie mogliśmy nawet znaleźć wejścia, miejsce wyglądało na zamknięte, a budynek sprawiał wrażenie zapomnianego przez czas. Jak to w życiu bywa, pierwsze wrażenie okazało się mylne, pizza była przepyszna :)

Rejs w poszukiwaniu wielorybów

a później Poço Azul oraz Cascata do Salto da Farinha

Azory - spis treści