WADI BANI KHALID & WADI SHAB

DLA TYCH MIEJSC WARTO POJECHAĆ DO OMANU

 

Sułtanat Omanu to w zdecydowanej większości pustkowia oraz góry. W pustynno-górzystym krajobrazie znaleźć można dwa miejsca, które z pełną odpowiedzialnością mogę nazwać Perłą Omanu.

Wadi Bani Khalid

Stosunkowo łatwo dostępne miejsce, nie licząc krętej, ale niesamowicie malowniczej drogi prowadzącej doń. Samochód możemy zostawić na samym końcu traktu wyłożonego betonowymi płytami.  Jeśli to możliwe bądźcie tutaj jak najwcześniej! My na miejscu zameldowaliśmy się około 7.30. Aż do 10-11 byliśmy sami w całym wąwozie.

Bani Khalid można podzielić na dwie części. Pierwsza, znajdująca się bliżej parkingu to półnaturalny zbiornik wodny, obok którego znajduje się kawiarenka oraz miejsca do odpoczynku. Warto jednak wybrać się w górę potoku, aby odkryć drugą część – bardziej urokliwą i malowniczą. Znajduje się tutaj przynajmniej kilka miejsc w których spokojnie możecie rozłożyć koc, opalać się i pływać. Idąc kilometr w górę od kawiarni można dotrzeć do jaskini (konieczna własna latarka) – nie jest ona jednak szczególnie godna uwagi.

Woda? Nie zmierzyliśmy temperatury, ale na oko wynosiła 26 – 28 stopni.

Całe Wadi jest bardzo zdradliwe. Woda jest krystalicznie czysta, przez co wydawało nam się, że nie jest głęboko. A jest! Miejscami głębokość dochodziła do około 9 metrów. Dla czujących się mniej pewnie w wodzie przygotowane są koła ratunkowe, które bez problemu można wykorzystać do pływania.

Nie będzie przesadą gdy napiszę, że Bani Khalid było jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie odwiedziłem w całym moim życiu.

 

Wadi Shab

Znajduje się tuż obok autostrady prowadzącej z Sur do Muscatu. Plusem Wadi Shab jest łatwy dojazd, natomiast zdecydowanym minusem – uciążliwe i raczej mało zachęcające podejście. Przy parkingu musimy wynająć łódkę, aby przeprawić się na drugą stronę (cena 500 baisa od osoby – 5 zł). Następnie czeka nas około 30 minutowy spacer w głąb wąwozu.

W moim odczuciu Wadi Shab jest mniej urokliwe od Wadi Bani Khalid, co nie oznacza, że nie jest w ogóle warte odwiedzenia! Wręcz przeciwnie. Największą atrakcją miejsca jest przesmyk prowadzący do skalnej groty, w której zobaczyć możemy początek wadi – duży wodospad. Jest to stosunkowo niebezpieczne miejsce, gdyż brak tutaj jakichkolwiek sztucznych ułatwień, woda jest głęboka, a ów przesmyk (widoczny na zdjęciu poniżej) dostarcza sporej dawki adrenaliny. Nagrodą za dopłynięcie tutaj jest przepiękny widok i niezapomniane doświadczenie przebywania w jaskini pod wodospadem.

Wspomnieć muszę, że oprócz naszej trójki w całym wąwozie były tylko dwie dziewczyny z RPA i jeden Hindus – pracownik plantacji nieopodal. Zmęczeni pływaniem możemy odpocząć w coffee shopie znajdującym się tuż obok parkingu. Ceny, jak wszędzie w Omanie, śmiesznie niskie :)

Film to więcej niż 100 słów i 100 zdjęć. Zatem zobaczcie (z innego bloga):

 

Wadi Tiwi

Z Wadi Shab jest bardzo blisko do Wadi Tiwi, które ze względu na sporą powierzchnię nazwane jest wąwozem 9 wiosek. Tutaj opcji spędzenia wolnego czasu jest kilka.

  1. Można zaparkować samochód na parkingu, w miejscu gdzie droga ewidentnie zwęża i zaczyna robić się kręta. Nieopodal znajduje się jedyne miejsce, gdzie można pływać.
  2. Można pojechać dalej około 5 km w górę i zostawić samochód obok małego meczetu. Droga tutaj jest bardzo kręta i stroma. UWAGA! Dwa samochody będą miały trudności w wyminięciu się gdyż droga jest wyjątkowo wąska. Przy odrobinie fantazji samochodem z wypożyczalni spokojnie da się dojechać. Po zaparkowaniu samochodu możemy iść na długi spacer wzdłuż sztucznie przygotowanych akweduktów. Rośnie tutaj bardzo dużo egzotycznych drzew, między innymi: palmy, daktylowce, kawa, banany.

Pamiętajcie, że Wadi Tiwi jest atrakcją turystyczną, ale przede wszystkim jest miejscem, gdzie mieszkają Omańczycy. Spacerując lub robiąc zdjęcia pamiętajmy, że jesteśmy tutaj tylko gośćmi.

Fot. Mariusz Simka & Łukasz Tudzierz

Masz jakieś pytania?

Napisz do mnie Nie krępuj się