Marrakesz w jeden dzień. Plan zwiedzania + praktyczne wskazówki

Pierwszy dzień urlopu rozpoczęliśmy od lotu z Krakowa o godzinie 14. Do Agadiru dolecieliśmy po godzinie 18. Na miejscu od razu złapaliśmy taksówkę z lotniska na dworzec autobusowy. Bilety na autobus mieliśmy kupione wcześniej przez Internet, choć jak się później okazało, nie było to konieczne, ponieważ było sporo dostępnych miejsc i wielu przewoźników oferujących przejazdy. Za 2 bilety zapłaciliśmy 75 zł, a rezerwacji dokonaliśmy na stronie markoub.ma

Już pierwszego dnia poczuliśmy zderzenie z kulturą islamską, ponieważ trafiliśmy na okres Ramadanu. Szukając czegoś do jedzenia, zorientowaliśmy się, że większość knajpek w Agadirze w okolicy dworca jest zamknięta. Ostatecznie weszliśmy do jednej z otwartych restauracji, gdzie było już kilka osób przygotowujących się do posiłku po zachodzie słońca. Zapytaliśmy, czy możemy coś zamówić, ale zamiast tego zostaliśmy zaproszeni do wspólnego stołu.

Bez żadnych oczekiwań z ich strony usiedliśmy razem i zjedliśmy pierwszy posiłek w Maroku w towarzystwie lokalnych mieszkańców. Na stole pojawił się tadżin, marokańska, a właściwie berberyjska herbata, jogurt, daktyle oraz chleb leżacy na stole, który był maczany w sosie z tadżina. Jedzenie było przepyszne, bo przygotowane dla lokalsów, a nie pod turystów. To był najpyszniejszy posiłek podczas całego naszego pobytu! Jedliśmy z obcymi ludźmi dosłownie z jednej miski, maczając podawany z ręki do ręki chleb :) Poprzeczka została postawiona wysoko i w żadnym miejscu jedzenie nie smakowało nam tak, jak tego dnia… Mimo bariery językowej, to było ciekawe doświadczenie.

Autobus do Marrakeszu mieliśmy mieć planowo o godzinie 20. Ostatecznie przyjechał z około półgodzinnym opóźnieniem i wyjechaliśmy około 20:30. Kierowca nie spieszył się, a po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze przy czymś, co nazwaliśmy „coffee truckiem”, choć to określenie nie oddaje w pełni tego, czym to było. Było to raczej auto typu kangoo, z którego bagażnika sprzedawano kawę i przygotowywano wrzątek do herbaty. Zatrzymaliśmy się tam na krótką przerwę i chwilę odpoczynku. Do Marrakeszu dotarliśmy około 23:30, kończąc bardzo intensywny pierwszy dzień podróży.

Nocleg w Marrakeszu – riad w dzielnicy Kasbah

Poranek następnego rozpoczęliśmy od śniadania w naszym Riadzie L’EncensOriental & Spa (cena za 2 noce, za 2 osoby, ze śniadaniem 500 zł). Dostaliśmy klasyczny zestaw, czyli omlet do posmarowania, dżem, masło i miód. Do tego naleśniki, chlebki oraz napoje takie jak: herbata, kawa i sok. Na deser podano nam ciasto marokańskie, którego skład do końca pozostaje dla nas zagadką oraz jogurt. Śniadanie zjedliśmy w jadalni, a następnie poszliśmy na taras napić się herbaty marokańskiej, z widokiem, jak się okazało, na cmentarz oraz znajdujące się w oddali góry.

Marokańskie śniadanie i herbata miętowa – ważny element kultury

I mała dygresja, marokańska herbata, najczęściej nazywana herbatą miętową, to jeden z najważniejszych elementów kultury w Maroko. Jej przygotowanie i podawanie to swoisty rytuał, który ma znaczenie społeczne i symbolizuje gościnność. Podstawą napoju jest zielona herbata, do której dodaje się dużą ilość świeżej mięty oraz sporo cukru. W efekcie powstaje napój bardzo słodki, aromatyczny i orzeźwiający. Często podaje się go w niewielkich szklankach, a sam sposób nalewania herbaty jest charakterystyczny, z wysokości, co ma dodatkowo napowietrzyć napój i wzmocnić jego smak. Herbata jest obecna niemal w każdej sytuacji dnia codziennego. Pije się ją w domach, w restauracjach, na spotkaniach z przyjaciółmi oraz podczas przyjmowania gości.

Odmowa przyjęcia herbaty może być uznana za brak uprzejmości, ponieważ jej podanie jest wyrazem gościnności i szacunku wobec drugiej osoby. W zależności od regionu i osoby przygotowującej, smak herbaty może się nieco różnić, ale zawsze pozostaje bardzo intensywny i słodki. Dla wielu podróżników pierwsze zetknięcie z marokańską herbatą jest jednym z charakterystycznych i zapadających w pamięć doświadczeń kulinarnych. Nam zasmakowała bardzo!

Marrakesz – co zobaczyć? Najważniejsze atrakcje

I wracając do naszego pierwszego dnia, nocleg zarezerwowaliśmy w dzielnicy Kasbah, która znajduje się w obrębie medyny i ma bardzo autentyczny charakter. Kasbah w języku arabskim oznacza również fortecę lub cytadelę, czyli ufortyfikowaną część miasta. W przypadku Marrakeszu jest to także nazwa jednej z dzielnic, która dawniej pełniła ważną funkcję obronną i administracyjną. Dziś to spokojniejsza część miasta, pełna wąskich uliczek i tradycyjnej zabudowy. W przeciwieństwie do bardziej turystycznych rejonów, można tu zobaczyć codzienne życie mieszkańców, którzy normalnie funkcjonują w tej przestrzeni, robią zakupy, spotykają się i po prostu żyją swoim życiem.

Nasz riad znajdował się w dobrej lokalizacji, blisko centrum, ale w cichej i spokojnej okolicy. Do centrum mieliśmy około dwóch kilometrów, które pokonywaliśmy pieszo. Po drodze mijaliśmy starą zabudowę oraz miejsca, gdzie na co dzień żyją mieszkańcy, co dawało bardzo autentyczny obraz tej części miasta.

Medersa Ben Youssef – dawna szkoła koraniczna

Nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od wizyty w dawnej szkole koranicznej, Medersa Ben Yousse, jednej z największych i najważniejszych szkół religijnych w Maroku. Przez wieki kształciła studentów w zakresie nauk religijnych, prawa i języka arabskiego. Wnętrze zachwyca bogatymi zdobieniami, drewnianymi rzeźbieniami oraz pięknym dziedzińcem z basenem. To miejsce dobrze pokazuje znaczenie edukacji i religii w kulturze marokańskiej.

Muzeum Marrakeszu – sztuka i architektura

Następnie udaliśmy się do Muzeum Marrakeszu, mieszczącego się w dawnym pałacu i będącym samym wyjątkową atrakcją. W środku można zobaczyć wystawy sztuki, ceramiki oraz tradycyjnych przedmiotów codziennego użytku. Duże wrażenie robi również architektura budynku, szczególnie dziedziniec z centralnym basenem i zdobieniami. To spokojne miejsce, które pozwala na chwilę odpoczynku i lepsze poznanie kultury oraz historii regionu.

Chcieliśmy później odwiedzić ogrody Jardin Majorelle, czyli jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całym Maroku. Ogród został stworzony przez francuskiego malarza Jacques’a Majorelle’a, a później odrestaurowany przez projektanta Yvesa Saint Laurenta. Słynie z intensywnego, charakterystycznego koloru niebieskiego, który pojawia się na budynkach i elementach architektury. W ogrodzie rośnie wiele egzotycznych roślin z różnych części świata, w tym kaktusy, palmy i bambusy, co tworzy bardzo spokojną i zieloną przestrzeń w środku miasta. Jednak okazało się, że bilety trzeba kupić wcześniej, więc musieliśmy odpuścić ten punkt.

Pałac Bahia – czy warto zwiedzić?

Planowaliśmy także wejście do Pałac Bahia – jednego z najważniejszych zabytków w Marrakeszu. Został zbudowany w XIX wieku i miał być symbolem bogactwa oraz potęgi ówczesnych władz. Pałac zachwyca dziedzińcami, mozaikami, zdobionymi sufitami oraz spokojnymi ogrodami. Choć jego część bywa czasami niedostępna dla zwiedzających, nadal robi ogromne wrażenie swoją architekturą i detalami. Jednak był on w trakcie remontu, a dodatkowo czytaliśmy, że obecnie dostępna jest tylko niewielka część obiektu.

Souki w Marrakeszu – targi pełne kolorów i zapachów

Kolejne godziny spędziliśmy na spacerze po Soukach, czyli marokańskich targach. To labirynt wąskich uliczek pełnych sklepików z przyprawami, dywanami, lampami i rękodziełem. Atmosfera jest bardzo intensywna, a sprzedawcy często zachęcają do zakupu swoich produktów, czasami dość natarczywie. Jednocześnie to właśnie tutaj można najlepiej poczuć klimat Maroka, obserwując codzienne życie, kolory, zapachy i dźwięki miasta.

Plac Dżamaa al-Fina – serce Marrakeszu

Spacerując dalej dotarliśmy na plac Dżamaa al-Fina, który jest sercem Marrakeszu. W ciągu dnia jest stosunkowo spokojny, ale wieczorem zamienia się w tętniące życiem miejsce pełne ulicznych artystów, muzyków i stoisk z jedzeniem. To właśnie tutaj najlepiej poczuć klimat miasta, szczególnie po zmroku, kiedy plac zaczyna żyć własnym rytmem. Można tu spróbować lokalnych potraw za stosunkowo niewielkie pieniądze, zazwyczaj od około 20 do 60 MAD za danie uliczne, w zależności od stoiska i rodzaju jedzenia.

Meczet Koutoubia – symbol miasta

Niedaleko znajduje się również główny meczet, Koutoubia Mosque, do którego mogą wejść tylko osoby wyznania muzułmańskiego. Jego okolice są jednak dostępne dla wszystkich i stanowią ważny punkt orientacyjny w mieście. Charakterystyczny minaret o wysokości około 70 metrów jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Marrakeszu. Wstęp na teren wokół meczetu jest bezpłatny, a znajdujące się wokół ogrody są dobrym miejscem na chwilę odpoczynku od zgiełku miasta.

Dzielnica żydowska i Synagoga Slat Al Azama

W trakcie zwiedzania trafiliśmy także do dzielnicy żydowskiej, gdzie znajduje się Synagoga Slat Al Azama oraz Plac Żydowski w Marrakeszu. To spokojniejsza część miasta, która pokazuje jego wielokulturową historię i różnorodność. Synagoga, choć niewielka, jest bardzo klimatyczna i stanowi ważny element lokalnego dziedzictwa. Wstęp do synagogi jest płatny i kosztuje 10 MAD, co daje możliwość zobaczenia wnętrza i poznania historii społeczności żydowskiej w Maroku. Cała okolica jest mniej zatłoczona niż medyna, co pozwala na chwilę odpoczynku i spokojniejsze zwiedzanie.

W ciągu dnia odwiedziliśmy również Cafe Atai, gdzie na dachu kawiarni spróbowaliśmy marokańskiej kawy, herbaty oraz lokalnych słodkości. To dobre miejsce na chwilę odpoczynku i złapanie oddechu w trakcie intensywnego zwiedzania.

Wieczorem wróciliśmy do naszego riadu i chwilę odpoczęliśmy na tarasie, a kolację zjedliśmy w pobliskiej knajpce, gdzie ponownie zamówiliśmy tadżin.

Sahara w Maroku

Jak wygląda wycieczka na pustynię Merzouga?

Maroko - spis treści