Ślabikórz niy dló bajtli – recenzja.
5 03 2011
Mam w ręce, a raczej na stole nowy Ślabikórz. Zacznę od tego, iż książka na pewno nie jest podręcznikiem do nauki godki śląskiej, jak może sugerować tytuł. Owszem, znajdują się w niej zwroty czy słówka przetłumaczone na język polski, lecz mają one bardziej charakter informacyjny niż edukacyjny .Autor w przedmowie stwierdza: „Muzealne „Lekcyje slōnskiej gŏdki nie były kursem języka ślaskiego„. Sama książka to spisane i uaktualnione cztery z sześciu prelekcji wygłoszonych w Muzeum Śląskim w ramach cyklu „O Śląsku, po ślōnsku. Lekcyje ślōnskiej gŏdki”.
Książeczka ta podejmuje głownie tematykę językoznawczą – od etymologii po budowę zdań. W pierwszym rozdziale „Między gwarą a językiem, czyli chaja skuli godki” autor definiuje pojęcia „język”, „dialekt” oraz „gwara” w kontekście historycznym, a także wskazuje na znaczące różnice pomiędzy nimi.
Najciekawszy moim zdaniem jest rozdział drugi „Lekcyjŏ piyrszŏ – Ukiołzdnōńć idzie rŏz dwa.” Dotyczy on pułapek i nieporozumień językowych, jakie mogą wyniknąć na linii Ślązacy – Polacy.
- Ta Hilda mŏ piykno cerã.
- Gdzie Ty widzisz tę piękną cerę. Przecież ma całą twarz w pryszczach.
W tym przypadku, rozmówcy nie chodziło o walory estetyczne Hildy, ale o jej córkę. Bo w godce śląśkiej piykno cerã to po prostu piękna córka . W rozdziale autor dodał także mały słowniczek słów, które mogą rodzić nieporozumienia. Pod koniec kilka stron poświęcone jest śląskiej fleksji. Dowiemy się, że w śląskiej składni charakterystyczna jest reduplikacja dopełnienia, która powszechna jest w językach bałkańskich.
Lekcyjŏ drugŏ – ślōnzoki niy pingwiny. W tym rozdziale dowiemy się, że godka śląsko jest tak bardzo zróżnicowana, że problemy porozumiewawcze mogą wystąpić także na linii Ślązak – Ślązak. Wedle mapki zamieszczonej na końcu Ślabikorza, w okolicach Mikołowa na sukienkę powinno się mówić kecka, a nie kiecka. W moim mieście nie spotkałem dotąd osoby, która mówiłaby kecka.
Niemniej, zarysy z kolejnych mapek są poprawne: jak najbardziej mówi się u mnie gymba a nie gamba, ida a nie idym, idam albo ciepnōńć a nie ciepnyć.
Lekcyjŏ trzeciŏ – jak to wszyjsko naszkryflać? Kto z Was wie, że pierwsze zapisane śląskie słowa pochodzą z 845 roku? Albo pierwszą pracą naukową o śląskiej mowie jest praca Christiana Meissera z 1705 roku? Ja nie wiedziałem, ale się już dowiedziałem – z tego rozdziału.
Lekcyjŏ sztwortŏ – etymologijŏ i inksze fizymatynta. W tym rozdziale autor skupił się na pochodzeniu języka. Nie tylko śląskiego. Same mądre słowa – muszę przeczytać raz jeszcze aby wszystko mniej więcej ogarnąć.
Dodatek ŏ guliku jest generalnie świetny. Tak na prawdę to nie wiadomo, skąd wzięło się słowo gulik czyli po polsku – studzienka kanalizacyjna. Wstyd się przyznać, ale przez długi okres czasu myślałem, że gulik to normalne polskie słowo… Dopiero niedawno szukając jakieś informacji o guliku, uświadomiłem sobie, że to powinienem raczej ten przedmiot nazwać studzienką kanalizacyjną.
Nie wspomnę nawet słowie warzecha. Z moich obserwacji wynika, iż mieszkańcy Śląska nie znają w ogóle słowa warząchew (pl) a na określenie drewnianej łyżki kuchennej używają tylko i wyłącznie słowa warzecha.

Slabikorz, jak już wspomniałem na początku nie jest podręcznikiem do nauki godki śląskiej. Wypełnia za to pewną lukę, jaka powstała w dyskusji o godce śląskiej. W prosty i przystępny sposób wyjaśnia pochodzenie języka, różnice w mowie w poszczególnych częściach regionu. Uważam, iż każdy kto nawet w minimalnym stopniu posługuje się godką śląską powinien przeczytać nowy Ślabikorz. Do goroli natomiast, książka ta może być pewnego rodzaju ciekawostką :)
- Ślabikorza najłatwiej i najszybciej możecie kupić w sklepie internetowym SilesiaProgress.com za 25 złotych. Serdecznie polecam :)




Mimo, że sam Ślabikorz mnie nie interesuje, powiem, że fajne zdjęcia :D
Dzięki! PENTACON 50mm/1.8 + Olympus = świetna sprawa :D
[...] Ślabikórz niy dló bajtli – recenzja. [...]
[...] słuszna prawda, która nie uznaje narodowości śląskiej, która uważa, iż rozdawanie szkołom Ślabikorzy, nauka godki ślaskiej i jej kodyfikacja to działania separatystyczne! Na [...]
warzecha -warząchew -róznica olbrzymia -zrozumienie problemu wymaga doktoratu -oczywiscie z Uniw. SLaskiego
gulik – po niem der Gulle – kazdy kto zna jezyk niemiecki potrafi rozszyfrowac
tzw. oryginalne slaskie nazwy …
cale te pseudo odkrywcze rewelacje ze slabikorza / skad ta nazwa ? niespotykana w czeskim, slowackim , w slowniku godki tez jej nie widze- widocznie wymyslona od sylabizowania – na siłę -zeby tylko pdkreslic odmienność od polskiej powszechnie używanej nazwy -elementarz/
calosc tego naiwnego wypocinowego na poziomie szkolki podstawowej swiadectwa folkloru niezbicie swiadczy ze tzw. jezyk slaski tworzy się na siłę i nigdy nie powstanie
bo folkor moze byc piękny ale zawsze pozostanie ubogi i prymitywny.
@alojz, masz prawo wyrażać opinię, że godka śląska to prymitywny i ubogi folklor. I co ciekawe bardzo często spotykam się z ta opinią, wśród ludzi mieszkających na Śląsku, w przeciwieństwie do Polaków spoza Śląska, którzy w naszej (mojej) godce widzą coś innego, ciekawego – może pewien folklor, ale na pewno nie prymitywny.
Jak już wielokrotnie podkreślałem nie jestem językoznawcą, aby wypowiadać się, czy godka śląska to język, dialekt czy cokolwiek innego.