Ślabikórz niy dló bajtli – recenzja.

Mam w ręce, a raczej na stole nowy Ślabikórz. Zacznę od tego, iż książka na pewno nie jest podręcznikiem do nauki godki śląskiej, jak może sugerować tytuł. Owszem, znajdują się w niej zwroty czy słówka przetłumaczone na język polski, lecz mają one bardziej charakter informacyjny niż edukacyjny .Autor w przedmowie stwierdza: „Muzealne „Lekcyje slōnskiej gŏdki nie były kursem języka ślaskiego„. Sama książka to spisane i uaktualnione cztery z sześciu prelekcji wygłoszonych w Muzeum Śląskim w ramach cyklu „O Śląsku, po ślōnsku. Lekcyje ślōnskiej gŏdki”.

Książeczka ta podejmuje głownie tematykę językoznawczą – od etymologii po budowę zdań. W pierwszym rozdziale „Między gwarą a językiem, czyli chaja skuli godki” autor definiuje pojęcia „język”, „dialekt” oraz „gwara” w kontekście historycznym, a także wskazuje na znaczące różnice pomiędzy nimi.

Najciekawszy moim zdaniem jest rozdział drugi „Lekcyjŏ piyrszŏ – Ukiołzdnōńć idzie rŏz dwa.” Dotyczy on pułapek i nieporozumień językowych, jakie mogą wyniknąć na linii Ślązacy – Polacy.

– Ta Hilda mŏ piykno cerã.
– Gdzie Ty widzisz tę piękną cerę. Przecież ma całą twarz w pryszczach.

W tym przypadku, rozmówcy nie chodziło o walory estetyczne Hildy, ale o jej córkę. Bo w godce śląśkiej piykno cerã to po prostu piękna córka . W rozdziale autor dodał także mały słowniczek słów, które mogą rodzić nieporozumienia. Pod koniec kilka stron poświęcone jest śląskiej fleksji. Dowiemy się, że w śląskiej składni charakterystyczna jest reduplikacja dopełnienia, która powszechna jest w językach bałkańskich.

Lekcyjŏ drugŏ – ślōnzoki niy pingwiny. W tym rozdziale dowiemy się, że godka śląsko jest tak bardzo zróżnicowana, że problemy porozumiewawcze mogą wystąpić także na linii Ślązak – Ślązak. Wedle mapki zamieszczonej na końcu Ślabikorza, w okolicach Mikołowa na sukienkę powinno się mówić kecka, a nie kiecka. W moim mieście nie spotkałem dotąd osoby, która mówiłaby kecka.

Niemniej, zarysy z kolejnych mapek są poprawne: jak najbardziej mówi się u mnie gymba a nie gamba, ida a nie idym, idam albo ciepnōńć a nie ciepnyć.

Lekcyjŏ trzeciŏ – jak to wszyjsko naszkryflać? Kto z Was wie, że pierwsze zapisane śląskie słowa pochodzą z 845 roku? Albo pierwszą pracą naukową o śląskiej mowie jest praca Christiana Meissera z 1705 roku? Ja nie wiedziałem, ale się już dowiedziałem – z tego rozdziału.

Lekcyjŏ sztwortŏ – etymologijŏ i inksze fizymatynta. W tym rozdziale autor skupił się na pochodzeniu języka. Nie tylko śląskiego. Same mądre słowa – muszę przeczytać raz jeszcze aby wszystko mniej więcej ogarnąć.

Dodatek ŏ guliku jest generalnie świetny. Tak na prawdę to nie wiadomo, skąd wzięło się słowo gulik czyli po polsku – studzienka kanalizacyjna. Wstyd się przyznać, ale przez długi okres czasu myślałem, że gulik to normalne polskie słowo… Dopiero niedawno szukając jakieś informacji o guliku, uświadomiłem sobie, że to powinienem raczej ten przedmiot nazwać studzienką kanalizacyjną.

Nie wspomnę nawet słowie warzecha. Z moich obserwacji wynika, iż mieszkańcy Śląska nie znają w ogóle słowa warząchew (pl) a na określenie drewnianej łyżki kuchennej używają tylko i wyłącznie słowa warzecha.

Slabikorz, jak już wspomniałem na początku nie jest podręcznikiem do nauki godki śląskiej. Wypełnia za to pewną lukę, jaka powstała w dyskusji o godce śląskiej. W prosty i przystępny sposób wyjaśnia pochodzenie języka, różnice w mowie w poszczególnych częściach regionu. Uważam, iż każdy kto nawet w minimalnym stopniu posługuje się godką śląską powinien przeczytać nowy Ślabikorz. Do goroli natomiast, książka ta może być pewnego rodzaju ciekawostką.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)

6 komentarzy

  • Ja napisał(a):

    Mimo, że sam Ślabikorz mnie nie interesuje, powiem, że fajne zdjęcia :D

  • Tuudi napisał(a):

    Dzięki! PENTACON 50mm/1.8 + Olympus = świetna sprawa :D

  • alojz napisał(a):

    warzecha -warząchew -róznica olbrzymia -zrozumienie problemu wymaga doktoratu -oczywiscie z Uniw. SLaskiego
    gulik – po niem der Gulle – kazdy kto zna jezyk niemiecki potrafi rozszyfrowac
    tzw. oryginalne slaskie nazwy …
    cale te pseudo odkrywcze rewelacje ze slabikorza / skad ta nazwa ? niespotykana w czeskim, slowackim , w slowniku godki tez jej nie widze- widocznie wymyslona od sylabizowania – na siłę -zeby tylko pdkreslic odmienność od polskiej powszechnie używanej nazwy -elementarz/
    calosc tego naiwnego wypocinowego na poziomie szkolki podstawowej swiadectwa folkloru niezbicie swiadczy ze tzw. jezyk slaski tworzy się na siłę i nigdy nie powstanie
    bo folkor moze byc piękny ale zawsze pozostanie ubogi i prymitywny.

  • Tuudi napisał(a):

    @alojz, masz prawo wyrażać opinię, że godka śląska to prymitywny i ubogi folklor. I co ciekawe bardzo często spotykam się z ta opinią, wśród ludzi mieszkających na Śląsku, w przeciwieństwie do Polaków spoza Śląska, którzy w naszej (mojej) godce widzą coś innego, ciekawego – może pewien folklor, ale na pewno nie prymitywny.
    Jak już wielokrotnie podkreślałem nie jestem językoznawcą, aby wypowiadać się, czy godka śląska to język, dialekt czy cokolwiek innego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *