Oikofobia określana jest jako lęk przed domem, przed przebywaniem w nim. Jak możemy zdefiniować dom w ujęciu kulturowym lub antropologicznym? Czy to tylko budowla, w której zamieszkujemy na stałe? A może miejsce, w którym czujemy się bezpiecznie i które daje nam schronienie? Niektórzy domem określają naród, do którego przynależą lub społeczeństwo, którego pryncypia są przezeń akceptowane.

Oikofobia
Oikofobia w doświadczeniu kulturowym Ślązaków

Czym dla nas jest dom?

Czy Ślązak był w stanie trwało zbudować bliską i trwałą relację z domem, który znajdował się na zewnątrz swojej rodziny?
Czym dla Ślązaka jest zatem dom? Jak zdefiniować tą intymną przestrzeń, która wypływa z duszy człowieka, ale jednocześnie niezwykle oddziałuje na ludzkie ciało. Zastanówmy się przez chwilę nad zaprzeczeniem słowa dom. Może być to bez-dom-ność, czyli stan w którym nie zamieszkujemy domu i jednocześnie go nie posiadamy. Czy można być bezdomnym mając dom? Oczywiście, tych ludzi nazwiemy uchodźcami.

Czy oikofobia pojawia się w postrzeganiu domu przez Ślązaków? Na pewno nie mam tutaj na myśli rodziny, która przez dziesięciolecia była faktycznym trzonem tożsamości i bezpieczeństwa. Czy Ślązak był w stanie zbudować bliską i trwałą relację z domem, postrzeganym szerzej niż jego rodzina?

Nikogo nie dziwiło, że śląska ludność rodzima w latach 40. XX wieku była w dużej mierze nieokreślona narodowościowo. Czy to nic innego, jak lęk przed narodowym domem?
Sądzę, że śląski dom, tak jak patriotyzm był zawsze budowany od wewnątrz. Wypływał on z serca, następnie spływał na rodzinę, ulicę, miasto, region, kraj. Im dalej od serca, tym uczucie było mniej pewne, pojawiały się wątpliwości. Oikofobia trafiała do nas właśnie od zewnątrz – pojawiał się lęk przed nieznanym, czyli odległym. Nikogo nie dziwiło, że śląska ludność rodzima w latach 40. XX wieku była w dużej mierze nieokreślona narodowościowo. Czy to nic innego, jak lęk przed narodowym domem?

Śląska oikofobia 

Przed czym Ślązak czuje strach? Czy w ogóle może istnieć strach przed własnym domem? Myślę, że tak. Pouczcie strachu, nieokreślonego lęku nie musi być jednak czymś w gruncie rzeczy złym. To nasze pierwotne instynkty podpowiadają nam, że dom, w którym przebywamy nie jest bezpieczny. Instytucja mówi nam nie tylko o tym, czego mamy się bać, ale gdzie nie będziemy czuć się komfortowo.

A co z lękiem? Czy oikofobia wobec państwa, w którym żyją Ślązacy jest czymś, z czym powinniśmy walczyć? Miejsca urodzenia wybrać nie mogliśmy – jednak w świecie globalizacji i kosmopolityzmu coraz powszechniejsze staje się stwierdzenie, że dom nasz jest tam, gdzie jest nam dobrze. A co z tymi, którzy domu opuścić nie chcą lub nie mogą? Co w sytuacji, gdy im bardziej oddalamy się od domu, tym bardziej widzimy, że nie jest on nasz?

Co, jeśli z domu jesteśmy lub czujemy się wykluczeni? Czy Ślązacy są wykluczeni?

Czym jest dom dla Ślązaków?

Ten wpis jest jednym z wielu artykułów z cyklu Filozoficznie po śląsku. Staram się w nich filozoficznie rozważać Śląsk. Po polsku i śląsku.
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (7 votes, average: 5,00 out of 5)

4 KOMENTARZE

  1. Poważnie? Jeśli Ślązak pytany o narodowość w ankiecie niemieckiej z 1939 odpowiadał śląska (takie deklaracje były wówczas możliwe tylko na Śląsku Cieszyńskim i odnotowano ich 157 tysięcy) lub w ankiecie polskiej z 1945 odpowiadał górnośląska (22% takich deklaracji w Zabrzu), to oznacza, że był nieokreślony narodowo? Bzdura do kwadratu!!! W lutym 1909 powstała w Skoczowie Śląska Partia Ludowa, w lipcu 1910 w Cieszynie jej apolityczna baza Śląski Związek Ludowy (od 1919 Związek Ślązaków). Mimo usiłowań lidera tych organizacji Józefa Kożdonia nie dało się przeforsować, by w spisie 1910 można było deklarować język śląski i być zapisanym, jako Ślązak, w związku z tym Ślązacy zgodnie z używanym językiem piśmiennym byli zapisywani, jako Polacy, Niemcy lub Czesi, a przedstawiciele wszystkich trzech grup byli członkami tych organizacji. Komentarz Józefa Kożdonia: “Wspólnota językowa nie stanowi o związku narodowym. Decydującym czynnikiem jest wspólnota duchowa. Śląsk miał tę wspólnotę: własne, odrębne tradycje krajowe”. Od roku 1918 Śląska Partia Ludowa forsowała niepodległość Śląska Cieszyńskiego, a jako wariant B autonomię polityczną i narodowościową w ramach Czechosłowacji, w lipcu 1920 Związek Ślązaków liczył 50 241 członków, czyli o wiele więcej, niż wszystkie organizacje polskie, czeskie i niemieckie na Śląsku Cieszyńskim razem wzięte. Z kolei na pruskim Górnym Śląsku od stycznia 1919 działał Związek Górnoślązaków pod przywództwem Ewalda Latacza (wcześniej od listopada 1918 jako tajny Komitet Górnośląski), który 5 grudnia 1921 osiągnął ok 500 tys. członków (dla porównania niemieckie VHO 41 tys. członków, wszystkie organizacje polskie na Górnym Śląsku razem wzięte 45 tys. członków), a postulował niepodległość Górnego Śląska, a w kwestii tożsamości narodowej wypowiadał się następująco: “Górnoślązacy są istotnie narodem mieszanym jak Szwajcarzy, Belgowie lub Amerykanie w Stanach Zjednoczonych, więc stosownie do tej odrębnej właściwości nie można ich rozkładać na Niemców i Polaków, tylko pod nazwą Górnoślązaków uważać jako całość”. Dodajmy, że Kożdoń i Latacz byli ze sobą w kontakcie, a 2 lutego 1920 spotkali się osobiście w Cieszynie. Czy oni wymyślili naród śląski, nie oni kontynuowali tożsamość, która była na Śląsku obecna od wieków, o czym pisał chociażby współczesny historyk niemiecki Norbert Conrads: “Na okres habsburski przypada również rozwój szczególnego poczucia przynależności terytorialnej. Ślązacy czuli się przedstawicielami jednej nacji. Punkt odniesienia dla ich tożsamości stanowiła ich śląska ziemia. Stołeczny Wrocław był metropolią oddziałującą na ten rozległy teren. Tutaj obradowali książęta i stany całego Śląska, broniąc interesów kraju […] W granicach Śląska istniało zróżnicowanie, lecz powszechne poczucie przynależności do jednej wspólnoty kulturowej, rozumianej przez współczesnych, jako narodowość śląska, przy czym pojęcie narodowości nie było jeszcze wówczas tak obciążone politycznie, jak w stuleciu XIX. Pod względem języka, literatury, wyznania i orientacji politycznej, kraj ten skłaniał się ku Rzeszy Niemieckiej, ponadto związki z nią były coraz silniejsze. Na Śląsku zjawiskiem normalnym była egzestencja „obok siebie” i „ze sobą” kilku języków i wyznań, tak zresztą jak i wielowarstwowe powiązania polityczne.” Czy w wieku XIX pod wpływem polskiej i niemieckiej propagandy narodowej coś pod tym względem zmieniło. Chyba nie bardzo, skoro w 1848 na wiecach wyborczych ks. Szafranka tłumy skandowały “Niech żyje narodowość śląska”. Uprasza się zatem o zaprzestanie robienia z ludzi o śląskiej tożsamości narodowej bandy przygłupów, którzy nie wiedzieli kim są, skoro nie dali się wynarodowić polskiej, niemieckiej, ani czeskiej propagandzie narodowej!!!

  2. Odnoszę wrażenie, że łączy pan w jedno dwa domy ( a może dom i przybudówkę? ). Każdy czas przynosił Ślązakom inną, mniej trwałą przybudówkę, w której zamieszkuje coraz to inne szefostwo gospodarstwa. Strach? – boją się ci, którzy nie są pewni swej tożsamości. Pyta Pan: “Co w sytuacji, gdy im bardziej oddalamy się od domu, tym bardziej widzimy, że nie jest on nasz?” Należy siebie zapytać – czy i jak długo w milczeniem będę aprobować ten stan rzeczy. Siłą jest szacunek do samego siebie.

    • Słusznie zauważyłaś. Niektórzy sądzą, że przybudówka, która powstała na naszej ziemi jest trwała, będzie częścią krajobrazu. Śmiem wątpić, bo historia wskazuje na coś zupełnie innego. Jak zatem w tej sytuacji mają zachować się Ślązacy?

      • Być sobą, w każdym calu, na każdym poziomie dokumentować swój dorobek kulturowy, gromadzić i popularyzować wiedzę o Śląsku – tę prawdziwą, nie wyuczoną, tworzyć nowe wartości, – po prostu robić swoje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here